I dodaje, że warto skupić się raczej na zmianie prowadzenia porodów na salach porodowych.
– Obecność partnera, łagodzenie bólu różnymi metodami, możliwość pozostawienia dziecka przy matce: nad tym trzeba pracować. Ciąża i poród mają być punktem wyjścia do kolejnych ciąż, a nie traumatycznym przeżyciem. To jest nie tylko kwestia procedur czy mentalności, ale nie oszukujmy się, także warunków finansowych – podkreśla konsultant.
Podobnie uważa prof. Krzysztof Sodowski, ordynator Klinicznego Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej.
– Należy stworzyć warunki bezpiecznego porodu, ale w szpitalu, w dobrze wyposażonych salach porodowych, przypominających ciepłe zacisze domowe, w gronie rodziny. Tworzenie „domów narodzin” wydaje się natomiast pozbawione sensu. Już sama nazwa budzi duże wątpliwości. Trzeba raczej unowocześnić sale porodowe, zadbać o przyjazną atmosferę, pomagać w walce z bólem różnymi konwencjonalnymi i niekonwencjonalnymi metodami, ale w bezpiecznych i komfortowych warunkach szpitalnych – podkreśla prof. Sodowski.
Czytaj więcej: poród | Krzysztof Sodowski | ciąża | finansowanie porodów | poród rodzinny | Andrzej Furczyk | Anna Otffinowska | Fundacja Rodzić po Ludzku | poród w szpitalu | porody domowe | standardy okołoporodowe
Wadowice: rozpoczęła się rozbudowa szpitala