PAP/Rynek Zdrowia | 30-03-2013 19:15

Żołnierze-weterani: jak państwo dba o ich leczenie?

Usprawnić trzeba proces refundowania wydatków na leczenie. To jeden z wniosków Dowództwa Wojsk Lądowych po roku funkcjonowania ustawy o żołnierzach - weteranach misji poza granicami kraju.

- Gdy w 2003 r. rozpoczynaliśmy udział w misjach, nie byliśmy przygotowani na to, jak postępować z rannymi, jak pomagać rodzinom poległych - powiedział zastępca szefa sztabu Wojsk Lądowych gen. bryg. Marek Mecherzyński.

Dodał, że poszkodowani żołnierze po powrocie do kraju stawali się "zwykłymi klientami" służby zdrowia. - Kiedy w 2003 roku pojechałem do USA i zobaczyłem tamtejszy system pomocy weteranom, miałem wrażenie, że u nas coś jest nie tak. Dziś, po 10 latach od tamtej chwili i roku od wejścia w życie ustawy, widzę, jak wiele zmieniło się na plus. Nie oznacza to oczywiście, że nic już nie zostało do zrobienia - ocenił Mecherzyński.

Główny specjalista DWL ds. poszkodowanych w misjach płk Stanisław Ekiert do najważniejszych pozytywnych efektów ustawy zaliczył powstanie stanowisk pracy dla żołnierzy zdolnych do służby z ograniczeniami, na których można zatrudniać tych, którzy z misji wrócili niepełnosprawni ruchowo. W Wojskach Lądowych na takich etatach służy 28 żołnierzy.

Płk rez. Jerzy Patoka z zespołu płk. Ekierta zwrócił uwagę na świadczenia finansowe dla weteranów - dodatki do renty, emerytury, możliwość finansowania przez MON edukacji weteranów - i na uhonorowanie, jakim jest odznaka za rany odniesione na misji.

Patoka wskazał też na trudności: długotrwałe procedury przyznawania świadczeń finansowych i sprzętu ortopedycznego, kłopoty ze zwrotem kosztów za leki. - Na styku z NFZ nie wszystko działa - przyznał.

- Ustawa daje możliwość refundacji, ale czasami długo trwa. Tymczasem żołnierze nie należą do bogatych, szczególnie weterani poszkodowani" - dodał płk Ekiert.

Zajmujący się pomocą weteranom w 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej Krzysztof Gradys zwrócił uwagę na trudności w zatrudnianiu byłych żołnierzy, którzy wskutek ran stali się niepełnosprawni.

- Są przepisy preferujące zatrudnianie na pewnych stanowiskach - nie tylko w MON - byłych żołnierzy. Każde ministerstwo ma też pewną pulę takich stanowisk - powiedział Jacek Matuszak z wydziału prasowego DWL. - Wśród tych zatrudnionych mogliby być weterani, trudność polega na tym, że z jednej strony resort powinien chcieć zatrudnić taką osobę, z drugiej - ten człowiek musi posiadać pewne kwalifikacje zawodowe. Tymczasem gros weteranów poszkodowanych to ludzie młodzi, o stosunkowo niewysokich stopniach. Kwalifikacje można podnieść, ale nie da się tego zrobić z dnia na dzień - zauważył.

Daniel Kubas, żołnierz ranny w Iraku, a obecnie referent ds. poszkodowanych w 12. Dywizji Zmechanizowanej, przyznał, że czasami poszkodowany żołnierz potrzebuje pomocy psychologicznej, choć początkowo ją odrzuca.

- Staramy się wychodzić, robić pierwszy krok. Jeżeli ktoś nie chce naszej pomocy, nie możemy się narzucać, ale ponawiamy ofertę, także dlatego, że zespół stresu pourazowego może się pojawić z opóźnieniem - powiedziała psycholog Bożena Dykowska z Oddziału Wychowawczego DWL.

Ustawa przyznaje weteranom prawo do bezpłatnej pomocy psychologicznej w jednostce i w każdej wojskowej placówce służby zdrowia. Pomoc obejmuje też rodziny żołnierzy poszkodowanych, mogą z niej korzystać także bliscy tych, którzy są na misji.

Obowiązująca od 30 marca 2012 r. ustawa o weteranach działań poza granicami państwa przyznała uczestnikom misji zagranicznych dodatki do rent i emerytur, pomoc w dostosowaniu mieszkania do potrzeb niepełnosprawnych, ulgi na przejazdy komunikacją, dopłaty do nauki oraz bezpłatną pomoc psychologiczną. Uprawnienia te przysługują nie tylko uczestnikom misji bojowych jak w Iraku i Afganistanie, ale również tym, którzy służyli we wcześniejszych misjach pokojowych.

Od początku udziału Polski w misjach zagranicznych wzięło w nich udział ponad 100 tys. żołnierzy. Status weterana ma obecnie ponad 6300 osób. Nie wszyscy, którzy brali udział w misjach, występują o nadanie im tego statusu.