JJ/Rynek Zdrowia | 21-06-2019 05:54

Zmiana prawa nie poprawi sytuacji starszych i niesamodzielnych. Trzeba znacznie więcej

W zgierskim „Domu Schronienia”, prowadzonym przez byłego księdza, zmarło pięć osób, a kilkadziesiąt trafiło do szpitali. Tragedia z 2016 r. stała się początkiem społecznej dyskusji nad koniecznością zmiany prawa, aby miejsca, które mają dawać schronienie osobom starszym, niesamodzielnym, niepełnosprawnym nie były miejscem ich kaźni.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Ma zapobiec temu projekt nowelizacji ustawy o pomocy społecznej oraz ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Proces legislacyjny rozpoczął się w listopadzie 2017 roku. Na początku czerwca br. trafił do Sejmu, a 12 czerwca skierowano go do pierwszego czytania w komisjach.

Czy nowe prawo zapewni jakościową zmianę w funkcjonowaniu takich placówek i poprawi sytuację osób w nich przebywających?

Więcej kontroli, wyższe kary
Proponowane zmiany w nowelizacji ustawy o pomocy społecznej oraz ustawy o ochronie zdrowia psychicznego zwiększają kary za prowadzenie nielegalnych domów opieki z 10 - 20 tys. do 40 tys. zł, a także za brak zezwolenia na prowadzenie takiej działalności przez kolejne 5 lat od ukarania.

Projekt przewiduje poszerzenie zakresu uprawnień inspektorów urzędów wojewódzkich kontrolujących i nadzorujących jednostki pomocy społecznej. Doprecyzowuje także przepisy dotyczące dokumentów wymaganych przy wniosku o uzyskanie zezwolenia na prowadzenie placówki. Wprowadza szereg zmian w zakresie obowiązkowego wyposażenia placówek i wymagań związanych z zatrudnianiem personelu opiekuńczego, tak aby opieki nie sprawowały osoby bez podstawowej wiedzy w tym zakresie (wojewoda będzie kontrolował czy zatrudnieni pracownicy mają odpowiednie kwalifikacje).

Nowelizacja wprowadza ponadto możliwość ograniczenia samodzielnego opuszczenia domu pomocy społecznej lub placówki zapewniającej całodobową opiekę osobom z zaburzeniami psychicznymi, w przypadku, gdy brak opieki zagraża życiu lub poważnie zagraża zdrowiu takiej osoby.

Zmiany regulują też wiele kwestii związanych z opłatami za pobyt w domu opieki społecznej.

Sytuacja wielu seniorów to katastrofa
Mamy coraz bardzie starzejące się społeczeństwo. Szacuje się, że co czwarty Polak za 15 lat będzie miał więcej niż 65 lat. Już dzisiaj wiele starszych osób cierpi na samotność, biedę, brak opieki medycznej. Będzie ich coraz więcej. Tymczasem dramatycznie brakuje miejsc geriatrycznych w szpitalach i w domach opieki.

Jak podkreśla prof. Tomasz Kostka, konsultant krajowy ds. geriatrii, w kraju jest w sumie tylko 900 łóżek geriatrycznych, natomiast potrzeby są wielokrotnie większe. Nie prowadzi się jednak badań, więc nie ma danych dotyczących liczby osób starszych, które kwalifikują się do ZOL-u czy DPS-u, którzy mają wskaźnik w skali Barthel poniżej 30.

Profesor zwraca uwagę, że mimo alarmów w sprawie sytuacji osób starszych, nie są podejmowane żadne istotne kroki w celu rozwiązania tego problemu. - To nie jest temat, który interesuje decydentów - komentuje z goryczą profesor Kostka.

Blokują łóżka
Jak przekonuje prof. Kostka, potrzebujemy coraz więcej domów opieki. Także tych prywatnych, które powinny być odpowiednio kontrolowane. Na oddziale geriatrii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. WAM jest nieustannie kilka osób, które powinny trafić do domów opieki.

- Czekają na miejsce w ZOL, bo albo nie mają rodziny albo ta nie jest chętna, aby wziąć ich pod opiekę. Dla nich najlepszą opcją, jeśli mają pieniądze, są prywatne domy opieki. Ale takich osób jest zdecydowana mniejszość. Większość to tzw. bed-blocking - blokujący łóżka - zauważa prof. Kostka.

Jego zdaniem kontrola domów opieki jest konieczna, ale trzeba zwrócić uwagę na to, aby zbyt rygorystycznymi przepisami nie spowodować, że cała ta sfera przejdzie do podziemia. - Potrzeby są tak ogromne, że konieczne jest zielone światło dla takiej działalności, przy odpowiedniej kontroli, aby nie dochodziło do nadużyć - dodaje.

Prof. Barbara Bień, kierownik kliniki geriatrii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, podlaski konsultant wojewódzki ds. geriatrii, także uważa, że gdy rodzina przewlekle chorego, niesamodzielnego pacjenta jest niewydolna, to nie ma go gdzie z oddziału ostrego wypisać.

- Takiej osoby nikt do domu nie chce przyjąć, bo przecież jest chora. Nie ma też podstaw, żeby przetrzymywać ją na oddziale ostrym. Wtedy takie osoby trafiają do opieki hospicyjnej - pod warunkiem choroby nowotworowej - albo do ZOL czy ZPO. Finansuje to NFZ. W drugim torze opieki rodzina zapisuje pacjenta do DPS czy pomocy środowiskowej, gdzie trzeba płacić za usługi. Jeżeli jest to osoba chora na Alzhaimera, nie ma rodziny i nie jest w stanie sama sobie poradzić, idzie do domu pomocy społecznej - tłumaczy prof. Bień.

Wyceny potencjalnym podłożem patologii
Jak przekonywał prof. Jan Szewieczek, kierownik kliniki geriatrii Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w czasie sesji „Osoby starsze w systemie opieki zdrowotnej i społecznej”, zorganizowanej w ramach Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w 2019 r., dzisiejszy system w ogóle nie przystaje do potrzeb związanych z hospitalizacją pacjenta geriatrycznego. Wyceny tych świadczeń są potencjalnym podłożem patologii.

- Dzisiaj w statystykach starsi ludzie to przede wszystkim osoby chore na zaćmę, choroby serca - mówił profesor. Tymczasem zaburzenia lipidowe według statystyk są dużym problemem, choć w geriatrii w rzeczywistości mają znaczenie marginalne. Ale rozliczanie zaburzeń lipidowych się po prostu opłaca - ocenił.

Niesamodzielność to także ryzyko społeczne
Według Elżbiety Szwałkiewicz, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, nie ma w Polsce systemu opieki nad takimi osobami. Jest wyodrębnione ryzyko choroby, ryzyko niepełnosprawności, ryzyko związane z późną starością (w postaci emerytury), ale nie mamy wyodrębnionego ryzyka niesamodzielności, które jest takim samym ryzykiem społecznym.

- Aby powstał system, musi być najpierw prawne wyodrębnienie ryzyka niesamodzielności. Musi zostać stworzony system orzekania i ocen także w tym obszarze, aby móc takim osobom dać adekwatne do potrzeb wsparcie i pomoc. Priorytetem w tym zakresie jest opieka domowa, bo każdy chce dożywać późnej starości w swoim domu czy w warunkach zbliżonych do domowych. To jest najtańsze i najlepsze rozwiązanie - przekonuje prezes Szwałkiewicz.

Jak dodaje, punktem wyjścia do szerokiej debaty ma być przygotowywany pod patronatem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (między innymi przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych wspólnie z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz Stowarzyszeniem Niepełnosprawni dla Środowiska EKON) projekt „Standaryzacja usług asystenckich i opiekuńczych dla osób niesamodzielnych - nowe standardy kształcenia i opieki”.

- W moim przekonaniu będzie to punkt wyjścia do dyskusji o ryzyku niesamodzielności - ile nas to będzie kosztować, co trzeba zapewnić takim osobom, aby funkcjonowały bez powikłań biologicznych i zaniedbań w pielęgnacji - mówi prezes Szwałkiewicz.

- Toczy się również dyskusja, czy należy wprowadzić zmiany w systemie opieki, zmieniając ustawę o pomocy społecznej czy oddzielić pomoc społeczną od systemu opieki, bo to są dwa różne aspekty polityki państwa - dodaje.