Ze szkolnych sklepików znikają złe kalorie. Czy zobaczymy spadek wagi u najmłodszych? Po 1 września w sklepiku szkolnym mniej cukru, tłuszczu i soli. Fot. Fotolia

Już co czwarte polskie dziecko ma nadwagę albo otyłość - alarmuje resort zdrowia. Stąd tzw. rozporządzenie, które wyprowadza ze szkolnych sklepików i stołówek nadmiar cukru, tłuszczu i soli. Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, ma ono przede wszystkim wymiar edukacyjny. Cel: nauczyć szkoły, dzieci i ich rodziny, na czym polega zdrowe i bezpieczne odżywianie.

Lektura rozporządzenia MZ z dnia 26 sierpnia 2015 r. ws. grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełnić środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach jest krzepiąca, jak zdrowy posiłek. 

Po 1 września w sklepiku szkolnym dziecko kupi kanapki na bazie pieczywa razowego lub pełnoziarnistego, bez soli i majonezu. Jeśli z keczupem, to z takim prawdziwym, wartościowym. Jeśli w kanapce znajdą się przetwory mięsne, to tylko te, w których jest co najmniej 70 proc. mięsa i nie więcej niż 10 g tłuszczu. Mleko - jak najbardziej, ale bez cukru i substancji słodzących. Podobnie jogurt, kefir, maślanka. Mile widziane są koktajle owocowe i warzywne, naturalna woda, napary owocowe i kawa zbożowa.

Dzieci wybiegną ze szkoły do zwykłych sklepów?
Kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego ajenci szkolnych sklepików już wieszczą, że sklepiki będą padać, a dzieci trafią do pobliskich szkołom sklepów, którym oferty rozporządzenie MZ nie ogranicza. Wskazują, że sporo kosztuje choćby samo słodzenie napojów miodem naturalnym pszczelim, paczka bakalii to wydatek 8-10 zł, a czekolada bez cukru jest trzy razy droższa od tej, którą bez chwili zawahania rodzice kupują swoim dzieciom na co dzień. A samo rozporządzenie, jeśli doprowadzi do jakiegoś schudnięcia, to głównie portfeli rodziców i właścicieli sklepików.

Rozporządzenie cieszy za to dietetyków. Uważają, że ważne jest każde ograniczenie dzieciom i młodzieży dostępności do produktów o wysokiej kaloryczności, a zarazem o niskiej wartości odżywczej: chipsów, słodzonych napojów, coli, fast foodów.

Wśród grupy zadowolonych jest mgr Aneta Kościołek, dietetyk, wykładowca Śląskiej Wyższej Szkoły Medycznej w Katowicach, która od ponad 4 lat prowadzi też zajęcia z zakresu zdrowego odżywiania dla młodzieży otyłej lub z nadwagą na obozach odchudzająco-kondycyjnych. Na co dzień pracuje też w poradni, do której zgłaszają się do rodzice z otyłymi dziećmi.

Jednym tchem wymienia błędy żywieniowe sprzyjające nadmiernej masie ciała: za dużo słodyczy, słodzone napoje i wody smakowe, za duże porcje, nieregularne posiłki, dokarmianie dzieci przez babcie. Z drugiej strony: brak znajomości zasad prawidłowego żywienia, w tym brak znajomości powszechnie dostępnych w naszym kraju owoców i warzyw na przykład... rzodkiewek.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH