Zasady podziału publicznych pieniędzy na leczenie: czeka nas kolejna zmiana?

Modyfikacja sposobu dzielenia pieniędzy przeznaczanych na leczenie w poszczególnych województwach ma swoją historię. Ostatnia regulacja w tym zakresie, przyjęta w 2010 r., szybko doczekała się przeciwników. Środki na ubezpieczonego nigdy nie będą takie same w każdym regionie, m.in. ze względu na migrację pacjentów. Jeśli więc nie ma algorytmu podziału środków NFZ, który zadowalałby wszystkich, w jaki sposób ulepszyć ten obowiązujący obecnie?

- Nowy algorytm jest przyczyną znacznego uszczuplenia środków przeznaczonych na leczenie pacjentów w Województwie Pomorskim - utrzymuje Rada Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Dlatego pod koniec marca br. wystosowała apel o zmianę systemu finansowania oddziałów, kierując go m.in. do Sejmowej Komisji Zdrowia, premiera, ministra zdrowia i prezesa NFZ.

Próba wyrównania dysproporcji

Pomorze to nie jedyny region domagający się zmian. Niemal miesiąc wcześniej zaapelowała o nie również Wojewódzka Komisja Dialogu Społecznego przy wojewodzie mazowieckim. Zdaniem jej członków, należy zwiększyć finansowanie Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ i umożliwić skuteczną egzekucję należności między oddziałami NFZ w kraju.

Gdzie tkwi problem? Do 2009 r. centrala NFZ rozdzielała środki na podstawie algorytmu, którego jednym z kryteriów był średni dochód przypadający na gospodarstwo domowe w regionie. Tam, gdzie dochód był niski, przypadało mniej pieniędzy dla oddziału Funduszu.

Jak argumentowali ówcześni zwolennicy zmian, w ten sposób najbogatsze regiony dostają najwięcej pieniędzy, poza tym zamieszkujący tam pacjenci nie muszą opuszczać swojego województwa, żeby leczyć się w specjalistycznych klinikach, dzięki czemu oddziały NFZ nie tracą pieniędzy na płacenie za migrację chorych.

Taki podział nie odpowiadał m.in. woj. lubuskiemu i podkarpackiemu, które traciły na nim najbardziej.

- Na skutek solidarnej akcji poszkodowanych oddziałów NFZ nowy algorytm zaczął obowiązywać bardzo szybko, już od 2010 r. Naszemu województwu przyniósł 100 mln zł więcej niż poprzednio. Nie uważam jednak, że Lubuskie skorzystało na tej zmianie w stopniu większym niż inne regiony. W rzeczywistości była to próba wyrównania istniejących dysproporcji - powiedziała portalowi rynekzdrowia.pl Elżbieta Polak, marszałek woj. lubuskiego.

Zwolennicy obecnych zasad

Jak podkreśla w rozmowie z nami Sławomir Miklicz, członek zarządu woj. podkarpackiego, reprezentowany przez niego region w dalszym ciągu nie osiągnął poziomu finansowania usług spotykanego w województwach, które nie czuły się poszkodowane poprzednim algorytmem. Wzrost przydziału środków rozłożony jest na lata i dopiero w 2015 r. ma nastąpić zrównanie poziomów finansowania z innymi regionami.

- Dziś już się nie pamięta o tym, że wcześniej województwa wschodnie zostały znacznie poszkodowane wprowadzeniem poprzedniego algorytmu. Przez dwa lata jego obowiązywania nasz region poniósł duże straty pod względem przydzielanych środków. Tymczasem słychać dziś głosy, że teraz podkarpackie dostaje więcej niż inne województwa - mówi Sławomir Miklicz.

Zmianę algorytmu chwalą sobie szpitale powiatowe woj. lubelskiego. Zyskały średnio 8-10 proc. środków, co ma dla nich bardzo duże znaczenie przy kontraktowaniu świadczeń.

- Wcześniej nasza sytuacja finansowa była najgorsza w kraju. Nie bierzemy pod uwagę możliwości powrotu poprzedniego algorytmu, ponieważ wówczas nasze szpitale nie poradziłyby sobie finansowo - powiedział nam Zbigniew Widomski, przewodniczący Konwentu Szpitali Zamojszczyzny.

Wymiana poszkodowanych

Opracowanie algorytmu na nowo byłoby jednak korzystne dla tych, którzy najwięcej zyskiwali do 2010 r. Wspomniane na wstępie stanowisko mazowieckiego urzędu wojewódzkiego popiera samorząd.  

- Obowiązujący algorytm powoduje, że woj. mazowieckie z roku na rok otrzymuje coraz mniej pieniędzy. Zasady podziału środków nie uwzględniają różnic wynikających z realnej wysokości płaconych składek zdrowotnych przez mieszkańców poszczególnych województw oraz kosztów udzielania świadczeń medycznych w danych województwach - twierdzi w komentarzu dla naszego portalu Marta Milewska, rzecznik prasowy urzędu marszałkowskiego woj. mazowieckiego.

I zauważa, że nie jest to problem jedynie Polski centralnej, ponieważ zmniejszanie z roku na rok planu finansowego mazowieckiego oddziału NFZ powoduje ograniczenie działalności placówek, w których leczy się wielu pacjentów dojeżdżających z innych województw.

Z kolei Rada Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ zwróciła w swoim apelu uwagę głównie na sytuację epidemiologiczną i demograficzną poszczególnych województw, a więc czynniki, których nie brano pod uwagę przy opracowywaniu obecnego algorytmu.

- Pod względem zachorowalności na choroby układu krążenia i nowotwory nasze województwo jest na pierwszym miejscu w Polsce, a zachorowalność na cukrzycę jest jedną z najwyższych w kraju. Woj. pomorskie ma też najwyższy w kraju wskaźnik liczby urodzeń oraz najwyższą liczbę mieszkańców w wieku 0-18 lat. Kryteria te są zresztą zobiektywizowane, działamy więc w imieniu wszystkich regionów mających podobną sytuację - powiedział nam Ryszard Dubiela, przewodniczący Rady POW NFZ.

Jednocześnie przypomniał często padający argument, że obecny algorytm opracowano w imię solidaryzmu społecznego, rozumianego jako wsparcie województw wschodnich, znajdujących się w trudniejszej sytuacji finansowej.

- Sama idea była oczywiście słuszna, jednak trzeba pamiętać, iż pacjenci na wschodzie Polski mają szerszy i szybszy dostęp do specjalistów, poza tym u nas są dużo większe problemy z płatnością za nadwykonania. Dlatego wspomniany argument dziś trudno zrozumieć - uważa Ryszard Dubiela.

W jakim kierunku?

Jak wskazuje Marta Milewska, zmiana z 2010 r. przyniosła mazowieckiemu oddziałowi NFZ stratę w wysokości niemal 644 mln zł. Dlatego w cieniu dyskusji o algorytmie kryje się coś jeszcze - sprawa podziału środków z rezerwy finansowej NFZ.

- Pod koniec ub. roku zadecydowano, że woj. mazowieckie otrzyma spory zastrzyk środków. Argumentem była konieczność wyrównania strat powstałych w wyniku zmiany algorytmu. Ciekawe jednak, że gdy wcześniejszy algorytm doprowadził do odebrania środków naszemu oddziałowi, tamtych strat nie wyrównano w podobny sposób - zauważa Sławomir Miklicz.

Jak twierdzi w rozmowie z nami przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, poseł Bolesław Piecha, zmiana algorytmu spowodowała podjęcie działań na granicy prawa.

- Regiony mające najsilniej rozwiniętą bazę leczniczą zaczęły borykać się z ogromnymi problemami finansowymi. W rezultacie, przeznaczoną na cały 2012 r. rezerwę otwarto praktycznie tylko po to, by poza algorytmem przekazać ponad 537 mln zł woj. mazowieckiemu. Czy to oznacza, że NFZ zaczyna traktować rozdział środków uznaniowo? - pyta Bolesław Piecha.

Jego zdaniem podział rezerwy dowiódł, że algorytm wymaga dopracowania.

Rada pomorskiego oddziału NFZ sugeruje, by w tym celu przeprowadzić rzetelną analizę ogólnie dostępnych danych statystycznych.

- Szczególnie chodzi o czynniki epidemiologiczne, bo tutaj należałoby wypracować pewien kompromis. Finalne efekty prawidłowego podziału środków powinny obejmować m.in. w miarę uśredniony stopień dostępności pacjentów do usług oraz porównywalną gotowość do płatności za nadwykonania - uważa Ryszard Dubiela.

Według mazowieckiego urzędu marszałkowskiego, przyznanie środków z rezerwy NFZ nie może być traktowane jako trwały mechanizm finansowy. Pokazuje jednak, z jak poważnym problemem mamy do czynienia i że konieczne są kompleksowe zmiany.

Finansowanie procedur wysokospecjalistycznych
- Opracowanie nowego podejścia do podziału środków finansowych pomiędzy oddziały wojewódzkie NFZ powinno uwzględniać specyfikę wysokospecjalistycznych placówek o strategicznym znaczeniu dla opieki zdrowotnej, leczących pacjentów z całego kraju - przekonuje Marta Milewska.

Także według posła Piechy, właściwy algorytm powinien brać pod uwagę zarówno dochody mieszkańców, jak i potencjał danego województwa.

- Regiony takie jak Mazowsze i Śląsk narzucają pewne standardy leczenia onkologicznego czy kardiochirurgicznego, dlatego nie możemy dopuszczać do równania w dół. Nie ma usprawiedliwienia dla algorytmu, który „karze” województwa mające dobrze rozwiniętą ochronę zdrowia i kadrę medyczną - uważa Bolesław Piecha.

I dodaje, że procedury wysokospecjalistyczne nie powinny być finansowane przez NFZ, wymagają bowiem zastosowania nowoczesnych, a więc kosztownych technologii.

- Gdyby finansowano je inaczej, być może nie byłoby aż takich napięć w kwestii algorytmu - podsumowuje przewodniczący Komisji Zdrowia.  Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH