Zakaz sprzedaży "żywności śmieciowej" w szkołach sposobem na otyłość młodych Polaków?

PSL chce w środę (3 października) złożyć projekt ustawy zakazującej sprzedaży tzw. żywności śmieciowej w przedszkolach, szkołach podstawowych i gimnazjach. Jednocześnie rusza z kampanią promującą zdrowe odżywianie się dzieci i młodzieży.

Kampanii promujących zdrową żywność było już wiele. Tymczasem w Polsce stale przybywa dzieci z nadwagą i otyłością. Już 18 proc. uczniów zmaga się z tym narastającym problemem cywilizacyjnym - wynika z ubiegłorocznego raportu NIK. Stwierdzono wówczas, że tylko w dwóch szkołach (na 52 skontrolowane) nie było przypadków nadwagi i otyłości wśród uczniów.

Mimo iż placówki edukacyjne szukają pomysłów na ciekawe zajęcia z zakresu promocji zdrowia, NIK uważa, że środki zaradcze podejmowane przez szkoły i administrację publiczną są nieskuteczne, a dla wielu gmin wciąż ważniejsze jest to, ile zarabiają szkolne sklepiki, niż to, jaką żywność oferują. Czy prawny zakaz wyeliminuje z jadłospisu dzieci i młodzieży fast foody?

Według prof. Małgorzaty Myśliwiec, ordynator oddziału Diabetologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego (UCK) w Gdańsku, która - jak nam powiedziała - jest zwolenniczą rozwiązań zakazujących sprzedaży tzw. żywności śmieciowej, w ostatnich 6-7 latach dramatycznie wzrosła liczba dzieci cierpiących na cukrzycę.

Prof. Myśliwiec podkreśliła, że jeszcze kilka lat temu Polska nie była wymieniana wśród krajów mających najwięcej dzieci z nadwagą, teraz należy do czołówki. - Bogatsze kraje europejskie wycofują się z fast foodów, a u nas wciąż są one dostępne. Efekty fatalnych nawyków żywieniowych obserwujemy na naszym oddziale - powiedziała.

Wyjaśniła, że jeśli dziecko ma nadwagę lub otyłość w wieku 6 lat, to ma 25 proc. szansy na nadwagę jako osoba dorosła; jeżeli ma otyłość i nadwagę w okresie dojrzewania, to ma prawie 80 proc. szans na to, że w wieku dorosłym też będzie miało nieprawidłową wagę. Podkreślając znaczenie nawyków żywieniowych stwierdziła, że dziecko rośnie i rozwija się według ścieżek, które mu pokazują rodzice. Prof. Myśliwiec zaznacza jednak, że nie chodzi o likwidację szkolnych sklepików, lecz zmianę oferowanego uczniom asortymentu.

Jolanta Krzyżanowska, dietetyk ze Szpital Zakonu Bonifratrów św. Jana Bożego w Łodzi i przewodnicząca Oddziału Polskiego Towarzystwa Dietetyki w Łodzi, także uważa, że w szkolnych sklepikach należy zastąpić tzw. żywność śmieciową zdrowymi produktami. - Może to być na przykład czekolada naturalna, która ma przynajmniej 70 proc. ziarna kakaowego, woda mineralna, owoce suszone zastępujące słodycze, warzywa, soki przygotowywane na miejscu, jogurty itp. - powiedziała Jolanta Krzyżanowska.

Jej zdaniem rodzice powinni mieć prawo żywić dziecko w sposób, jaki uznają za najlepszy, ale muszą brać za to pełną odpowiedzialność. Natomiast żłobek, przedszkole i szkoła to instytucje, które powinny kształtować prawidłowe zasady odżywiania i wychowywać prozdrowotnie.

- Problem otyłości narasta w Polsce lawinowo, a otyłość jest początkiem rozwoju różnych chorób. Na przykład wzrasta zachorowalność na alergie, zaś tzw. żywność śmieciowa dostarcza składników będących potencjalnymi alergenami - dodała Jolanta Krzyżanowska.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH