Z powodu długu szpitala cierpi pacjent

Do końca tego roku przedstawimy dwa rozwiązania, dedykowane szpitalom, które dobrze sobie radzą. Umożliwią im lepszy dostęp do środków zarówno na finansowanie bieżącej działalności, jak i inwestycji - informuje wiceminister zdrowia Jakub Szulc w rozmowie z miesięcznikiem Rynek Zdrowia*.

Rynek Zdrowia: - Z oczywistych względów Ministerstwo Zdrowia podkreśla pozytywne skutki czekającego nas wkrótce wejścia w życia ustawy o działalności leczniczej, w tym m.in. tworzenia szpitalnych spółek. Żadnych wątpliwości?
Jakub Szulc: – Wprowadzaniu tak obszernej i złożonej regulacji muszą towarzyszyć pewne obawy. Także u jej twórców. To naturalne. Ustawa diametralne zmienia sposób definiowania systemu ochrony zdrowia, a późnej - mam nadzieję - także myślenia o nim. Przecież tak często w różnych dyskusjach pojawiały się opinie, że to nie spółki, ale samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej są wręcz niezbędne...

- Taka wysoka ocena SPZOZ-ów należy już chyba do rzadkości.
- Odsyłam w takim razie do uzasadnienia wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec minister Ewy Kopacz i całej debaty politycznej wokół nowych rozwiązań systemowych.

- To tylko polityka. Częściej słychać głosy w rodzaju: „Spółki tak, ale nie na taką skalę”. Opozycja przypomina, że w żadnym kraju, poza Estonią, funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia nie opiera się na skomercjalizowanych szpitalach.
- Nie mam wątpliwości co do tego, że spółki prawa handlowego to najlepsza formuła działalności podmiotów świadczących usługi medyczne, z jednego zasadniczego powodu - mamy za sobą ponad 10 lat doświadczeń związanych ze szpitalami przekształconymi przez polskie samorządy w spółki. Jest ich już prawie 130 i te doświadczenia są zdecydowanie pozytywne.

Rzeczywiście, nie ma systemu, który tak bardzo postawiłby na spółki prawa handlowego. Z drugiej strony, m.in. praktyka placówek już funkcjonujących w tej formule dowodzi, że ten model sprawdził się.

Cała dyskusja na poziomie politycznym sprowadza się do tego, iż szpital powinien prowadzić działalność nie dla zysku, a spółka - z definicji - musi zysk przynosić. Tymczasem podstawowym obowiązkiem zarządu spółki jest dbanie o jej płynność finansową. Wszystko zatem można zastrzec w statucie i samej umowie spółki.

Dlaczego w rozmowach merytorycznych, a nie sporach wyłącznie retorycznych, nikt ze zwolenników SPZOZ-ów nie odwołuje się do przykładów spółek, które już z powodzeniem funkcjonują? Przecież stanowią one obecnie ok. 15% wszystkich szpitali w naszym kraju.

- Na dotacje dla samorządów tworzących szpitale-spółki budżet państwa ma przeznaczyć 1,7 mld zł. Czasy dla budżetu nie są łatwe. Można być pewnym tych pieniędzy?

- Mówimy o środkach finansowych, które są już częściowo do dyspozycji w roku 2011. Kiedy konstruowaliśmy tegoroczny budżet, przeznaczając 780 mln zł na plan B, zastrzegliśmy w zapisie budżetowym, że są to środki na realizację planu B lub innych zadań związanych z restrukturyzacją finansową jednostek ochrony zdrowia.

Efekt finansowy wsparcia przewidzianego w ustawie oparty jest na dwóch założeniach: obejmuje najbliższe trzy lata, a po drugie, że przekształci się ok. 40% SPZOZ-ów, które odpowiadają za 40% ich łącznego zadłużenia.

Dotacje obejmą zobowiązania publicznoprawne, a w przypadku cywilnoprawnych - podobnie jak w planie B - jeżeli organowi założycielskiemu bądź samemu SPZOZ-owi uda się doprowadzić do ugody, to za każdą umorzoną złotówkę dostaje złotówkę w formie dotacji.

Rozwiązania finansowe zawarte w ustawie o działalności leczniczej są bardzo zbliżone do tych w planie B, z jedną, bardzo istotną różnicą korzystną dla samorządów: w planie B dla przekształcenia w spółkę konieczna była likwidacja SPZOZ-u, natomiast ustawa nie wymaga procedury likwidacyjnej, która powodowała, że organ założycielski przejmował wszystkie zobowiązania SPZOZ-u.

W ustawie o działalności leczniczej następuje przekształcenie z mocy prawa, czyli spółka jest następcą prawnym SPZOZ-u, a samorząd nie przejmuje zobowiązań publicznego zakładu - poza sytuacją, gdy dług jednostki przekracza 50% jego rocznych przychodów.

- Nie brakuje opinii, że po raz kolejny publiczne pieniądze wędrują tam, gdzie dzieje się źle. Państwo nie premiuje tych, którzy radzą sobie dobrze - nie mają długów, dbają o rozwój placówek. Nie warto im pomagać, np. wspierając modernizację infrastruktury?
- Jednym z głównych problemów naszych szpitali, utrudniającym im racjonalne prowadzenie działalności - oprócz ułomnej formy prawnej - jest garb zadłużenia. Są jednostki bilansujące się już od pewnego czasu, dobrze zarządzane, które wciąż borykają się ze skutkami „starych” zobowiązań. Ich obsługa może pochłaniać rocznie nawet kilka milionów złotych. Cierpi na tym szpital, bo nie może normalnie funkcjonować, tracą też pacjenci, gdyż te pieniądze mogłyby być przeznaczane na leczenie.

Musimy więc tworzyć warunki do tego, aby szpitale były zorganizowane według jak najlepszych zasad. Nie chodzi tylko o spółki, ale i konsolidację na poziomie oddziałów lub całych jednostek, a także tworzenie adekwatnej do potrzeb zdrowotnych struktury łóżek.
Zgadzam się oczywiście z tym, że należy wspierać tych, którzy dobrze zarządzają szpitalami. Jednak nie jest to materia do regulacji ustawowej.

- Resort zdrowia jest kreatorem polityki zdrowotnej i dysponuje różnymi możliwościami zachęcającymi szefów lecznic np. do inwestowania w jakość świadczeń.

- Do końca tego roku przedstawimy dwa rozwiązania, dedykowane szpitalom, które dobrze sobie radzą. Umożliwią im lepszy dostęp do środków zarówno na finansowanie bieżącej działalności, jak i inwestycji. Jednak na podanie szczegółów dotyczących obu projektów jest jeszcze za wcześnie.

* Cały wywiad z Jakubem Szulcem - w najnowszym, czerwcowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH