W Bydgoszczy też manifestacja przedstawicieli zawodów medycznych Niebawem zacznie się piąty tydzień protestu głodowego rezydentów. Fot. PTWP/Paweł Pawłowski

Lekarze rezydenci wraz z przedstawicielami innych zawodów medycznych manifestowali w niedzielę (29 października) na Starym Rynku w Bydgoszczy, żądając podwyższenia nakładów na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB. Poinformowano, że protestujący w mieście nie będą głodować.

W proteście uczestniczyło około 300 osób - lekarze rezydenci i specjaliści fizjoterapeuci, diagności medyczni, farmaceuci, dietetycy, pielęgniarki, ratownicy medyczni i psycholodzy.

Protestujący przypomnieli, że ich głównym postulatem jest wzrost finansowania służby zdrowia z budżetu w docelowo w 2021 r. do 6,8 proc. PKB, czyli "do poziomu bezpiecznego dla pacjentów".

- Obecnie kolejki do lekarzy, do szpitali mierzymy w Polsce w miesiącach i latach, a na przykład w Czechach - kolejki są liczone w dniach i tygodniach. My też chcielibyśmy doprowadzić do takiego stanu. Od 28 lat polski system opieki zdrowotnej jest marginalizowany - powiedział lider protestu lekarz rezydent Bartosz Fiałek.

Jak dodał po licznych dyskusjach, po rozważeniu ewentualnych korzyści i strat, zdecydowano nie ogłaszać protestu głodowego.

- Uznaliśmy, że to nie przyniesie wymiernych korzyści, bo rząd nie jest chętny rozmawiać, nawet z głodującymi. Nasi koledzy prowadzą ostrą formę protestu, a rządzący po prostu z niej kpią - tłumaczył.

Dodał: - Jesteśmy zgodnie z sumieniem i kodeksem etyki naszej pracy odpowiedzialni jak będzie wyglądała ochrona zdrowie w naszym kraju. Cieszę się, że jest tyle osób chętnych zmieniać kształt chorego systemu opieki zdrowotnej. Mam nadzieję, że osiągniemy nasz cel zdecydowanie szybciej, niż ma to w zamiarze rząd. Jesteśmy bardzo zmęczeni, ale motywacja jest silniejsza niż zmęczenie. Zaczęliśmy protest tydzień później niż koledzy w Warszawie, więc kończy się już trzeci tydzień - powiedział Fiałek.

Zapowiedział, że lekarze wkrótce zaczną wypowiadać umowy na pracę w dodatkowych miejscach, a rozważane jest też ogłoszenie strajku generalnego.

- Jednym z podstawowych problemów w ochronie zdrowia jest jest niedofinansowanie. Poszukiwanie oszczędności kosztem dbałości o dobro i zdrowie pacjentów spowodowało, że pacjent stał się przedmiotem procedury medycznej i przestał być traktowany jako człowiek potrzebujący pomocy. Widzimy to na co dzień w naszej pracy jako pielęgniarki - mówiła przedstawicielka pielęgniarek Halina Peplińska.

Zwróciła też uwagę, że z każdym rokiem powiększa się niedobór personelu medycznego, pogarszają się warunki pracy i poziom leczenia pacjentów.

Jerzy Rausz - PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH