Tychy: dzieci przerzuciły się na zdrowe przekąski Zamiast czipsów banana...

W 2008 r. tyscy radni podjęli uchwałę w sprawie upowszechniania zasad prawidłowego żywienia wśród dzieci i młodzieży. Ze sklepików zniknęły niezdrowe przekąski. Kto pójdzie w ślady?

Uchwała weszła w życie z problemami. Wojewody uznał, że zapisy są niezgodne z ustawą o działalności gospodarczej i zaskarżył ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a następnie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W obu przypadkach sąd przyznał rację radnym.

Ze sklepików szkolnych zaczęły znikać chipsy i kolorowe napoje. Zastąpiły je owoce, warzywa (np. marchewki do chrupania), kanapki, butelki z wodą mineralną oraz soki owocowe, również te świeżo wyciskane.

O zastąpienie w szkołach konserwowanej chemicznie i tłustej żywności, zdrowym jedzeniem, ponad 2 lata temu zaczęła walczyć Urszula Paździorek-Pawlik, radna i internistka. Zaniepokoił ją fakt, że przybywa jej młodych pacjentów z nadciśnieniem, cukrzycą, alergiami i nadwagą. Prowadzone przez nią badania pokazały, że złe nawyki kształtują się już u dzieci, a co trzeci uczeń w Tychach waży za dużo.

Przeforsowała więc uchwałę, zobowiązującą dyrektorów do kontrolowania sprzedawanych w sklepikach towarów. Na komisji zdrowia, która odbędzie się 14 czerwca przedstawi raport podsumowujący zmiany, które zaszły od tego momentu w szkołach. Każdą z nich odwiedziła ostatnio osobiście. W większości podstawówek i gimnazjów chipsy, kolorowe napoje i batony zastąpione zostały przez kanapki, jogurty i soki. Słodycze nie zniknęły zupełnie, ale są dostępne w umiarkowanych ilościach.

Zakaz sprzedaży niezdrowej żywności chcą też wprowadzić inne gminy. W kwietniu 2010 r. na sesji rady powiatu starachowickiego w tej sprawie interpelowała radna lekarz Jolanta Bernatowicz.

W Tarnowie sprawa usunięcia niezdrowej żywności ze sklepików szkolnych przeszła bez echa. W lutym 2009 r. dr Jacek Roik wystosował pismo do prezydenta miasta, w którym powołując się na badania naukowców z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie, którzy udowodnili, że chipsy szkodzą sercu oraz mają negatywny wpływ na system nerwowy u dzieci – domagał się usunięcia tych produktów ze szkolnych sklepików.

– Nie doczekałem się odpowiedzi. Sprawą nie są też zainteresowani tarnowscy radni, nawet w lokalnych mediach temat przeszedł niezauważony. Najczęściej spotykam się z opinią, że dieta dzieci powinna leżeć w gestii rodziców. Jako lekarz, który na co dzień spotyka się ze skutkami szkodliwego jedzenia, uważam, że powinno być to uregulowane odgórnie przez sejm – mówi portalowi rynekzdrowia.pl dr Roik, lekarz rodzinny i znany propagator zdrowego stylu życia.

Podkreśla, że w przypadków wyrobienia nawyku zdrowego odżywiania zadziałać mogą tylko długofalowe akcje profilaktyczne.

– Jestem przeciwnikiem akcji z serii: tysiąc badań USG czy trzy pogadanki o zdrowiu. To strata pieniędzy. Sprzedawanie niezdrowej żywności w szkolnych sklepikach powinno być niezgodne z prawem, a równocześnie możemy promować spożywanie zdrowych produktów – podkreśla lekarz.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH