Trzeba jeszcze poprawić ustawę refundacyjną

Mimo zmian wprowadzonych do ustawy refundacyjnej lekarze nadal mają do niej wiele zastrzeżeń. Ich wątpliwości budzą także wynikające z niej przepisy o receptach. Dr Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie przyznaje, że największą bolączką omawianej ustawy jest art. 6., którego nowelizacja w ogóle nie dotknęła. Przepis nakazuje lekarzom określanie poziomu refundacji na druku recepty.

Rynek Zdrowia: - Ministerstwo Zdrowia pod naciskiem protestujących lekarzy wprowadziło do ustawy refundacyjnej poprawki. Co jeszcze należałoby poprawić we wspomniane ustawie?

Dr Jacek Krajewski: - Przede wszystkim art. 6. ustawy refundacyjnej, który obliguje lekarzy do podania na recepcie poziomu odpłatności. Każdy z nas musi określić czy recepta jest bezpłatna czy na ryczałt, 30, 50 proc. Dodatkowo Ministerstwo Zdrowia wychodzi poza nowelizację ustawy refundacyjnej i każe pisać 100 proc. w przypadku, kiedy lek jest wypisywany poza wskazaniami refundacyjnymi.

Dlatego to, co dla nas lekarzy jest najistotniejsze w chwili obecnej, to zmiana sposobu, w jaki wypisujemy recepty. Konieczne jest zwolnienie lekarzy ze wskazywania poziomu odpłatności. My jako lekarze powinniśmy się zająć leczeniem a nie refundacją.

- A co z karami umownymi dla lekarzy?

- To druga rzecz dla nas ważna. Nie jest ona bezpośrednio związana z samą ustawą refundacyjną ale wynika z ogólnych warunków umów rozporządzenia ministerialnego, które nakłada możliwość ukarania świadczeniodawcy, za to, że wypisze recepty osobie nieuprawnionej.

Przypominam, że lekarze do dziś nie mają narządzi, które umożliwiłyby im sprawdzenie statusu ubezpieczenia pacjenta. Ponieważ nie ma centralnego wykazu ubezpieczonych, do którego mielibyśmy wgląd w celu weryfikacji ubezpieczenia pacjenta, a wszystkie dowody, które pacjenci nam okazują nie dają gwarancji, że są ubezpieczeni. My lekarze za to możemy być karani.

Bezpośrednio z tą kwestią związana jest też konieczność określenie definicji „nieuzasadnione względy medyczne”. Wyrażenie to stwarza pełne możliwości interpretacyjne dla kontrolera NFZ. Brak dookreślenia sprawia, że kontroler może w każdej chwili ukarać lekarza za jakikolwiek przepisany lek, bo to on decyduje czy mieliśmy prawo go wypisać zgodnie z refundacją.

Dlatego tak ważne jest zniesienie obciążenia administracyjnego lekarzy polegającego na wskazywaniu poziomu odpłatności za leki oraz zmiana ogólnych warunków umów, w aspekcie karania świadczeniodawców.

- Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz podkreśla, że dzięki nowym listom leków refundowanym pacjent płaci mniej za leki. Tymczasem chorzy realizując recepty często są zaskoczeni, gdy okazuje się, że muszą zapłacić więcej za lek niż przed zmianami. To jest w końcu taniej czy drożej?

- To jest dosyć skomplikowana sprawa i dlatego, każdy może mieć poniekąd rację. Pierwsza rzecz to jest kwestia tego, że leki, które do tej pory były stosowane w określonych jednostkach chorobowych, na które są zarejestrowane w Polsce, mogą być negocjowane z firmami w ten sposób, że ich cena może być dla pacjenta mniejsza. Mowa jest o lekach, które do tej pory występowały w kilku preparatach o różnych nazwach i cenach.

Ministerstwo negocjując z firmami, wybiera tę firmę, która da najniższą cenę za lek. W związku z tym wiele leków, które resort wynegocjował jest tańszych. Ale jest też druga prawda. Wiele leków, które do tej pory pacjenci używali w ogóle nie zostało dofinansowanych i nie jest refundowanych przez państwo, ponieważ resortowi nie udało się dojść do porozumienia z producentem w kwestii obniżenia ceny. W związku z tym, odstąpiono od negocjacji i te leki nadal są na rynku, są do kupienia, ale za 100 proc. I one są dla pacjenta droższe.

- A co ze zmienną odpłatnością za lek wynikającą z różnych poziomów refundacji?

- To jest właśnie trzecia prawda, dotycząca ceny leku. W wyniku doszczelnienia systemu i wprowadzeniu różnych poziomów refundacji, w zależności od wskazania, lek jest dla konkretnych chorych droższy. Po bliższym przyjrzeniu się przepisom dotyczącym recept okazało się, że wiele leków nie jest zarejestrowana na wskazania, które są refundowane w Polsce mimo, że mają one zastosowanie ze względów klinicznych w różnych aspektach medycznych.

Z tego powodu leki te, dla konkretnych grup pacjentów nie mogą być refundowane mimo, że są na liście leków refundowanych, ponieważ wskazania refundacyjne są zawężone. Zatem wiele leków, których do tej pory używał pacjent i miał refundację, teraz przy takim doszczelnieniu systemu, są dla niego droższe.

- Ostatnie rozporządzenie w sprawie recept lekarskich daje aptekarzom możliwość wprowadzania na receptach pewnych poprawek. Czy aptekarze powinni mieć prawo poprawiania recept, a jeśli tak, to co powinno leżeć w ich gestii?

- Uważamy, że aptekarze powinni mieć możliwość poprawiania odpłatności za leki. Tymczasem zgodnie ze wspomnianym przez panią rozporządzeniem, aptekarz nie może sprawdzić statusu ubezpieczenia pacjenta i nie może go skorygować, tylko w razie wątpliwości musi odesłać chorego do lekarza. Status ubezpieczenia pacjenta może sprawdzić jedynie lekarz wpisując kod oddziału. My uważamy, że takie uprawnienia powinien mieć przede wszystkim aptekarz.

Nie powinni natomiast mieć możliwości ordynowania leczenia. Ta kwestia powinna pozostać w ręku lekarzy. Tymczasem w omawianym rozporządzeniu jest jasno napisane, że jeśli lekarz napisze receptę, a aptekarz czuje się na siłach i istnieje możliwość zamiany tego leku na inny, to może to zrobić. Ta kwestia jest do ustalenia ze środowiskiem aptekarskim czy taka odpowiedzialność im odpowiada.

My lekarze uważamy jednak, że jeśli chodzi o ordynację lekarską, nie powinno się jej zmieniać. Aptekarze, naszym zdaniem, mogą ewentualnie skorygować dawkę, bo tę można łatwo policzyć.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH