GRUPA PTWP

To ratunkowy analfabetyzm: nie umiemy udzielać pierwszej pomocy ofiarom wypadków

  • Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia
  • 30-07-2010 06:30

Dramaty do uniknięcia
Zadziałać musi jednak nie tylko pierwsza pomoc, ale cały system. „Krajowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego na lata 2005/2007/2013 Gambit 2005” zakłada w 2013 r. ograniczenie osób zabitych w wypadkach samochodowych do 2800 (w 2009 r. ofiar było 4572).

Jednym z zadań jest zmniejszenie ciężkości wypadków, w tym usprawnienie działań ratowniczych. Starszy brygadier Dariusz Marczyński, dyrektor Krajowego Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności, który odpowiada za realizację część programu, podkreśla, że najważniejsze są przepływ informacji i zachowanie ciągłości ratowania.

– Przepływ informacji między dyspozytorem przyjmującym wezwanie a zespołami ratowników, którzy pierwsi mogą przybyć na miejsce zdarzenia jest niezbędny dla zachowania spójności "łańcucha przeżycia", czyli działań ratowniczych na miejscu zdarzenia, w czasie transportu i w warunkach szpitalnych – podkreśla Marczyński.

Jak zauważa właściwe funkcjonowanie rozwiązań systemowych wymaga precyzyjnych regulacji potwierdzonych stosownymi porozumieniami, a nie wszyscy organizatorzy ratownictwa medycznego byli gotowi do oficjalnego usankcjonowania zasad współpracy. Codzienne tragedie, zwłaszcza na drogach, powoli jednak wpływają na zmianę takich postaw.

Jak podkreśla, priorytetem jest edukacja społeczeństwa oraz szkolenia i wspólne ćwiczenia ratowników. Od powodzenia tych działań zależy o ile uda się zmniejszyć liczbę przypadków „śmierci do uniknięcia”.


Czytaj więcej:    Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu |  Czarosław Kijonka |  pierwsza pomoc |  ofiary wypadków |  Dariusz Marczyński  |  Jerzy Robert Ładny

PARTNER PORTALU
partner portalu rynekzdrowia.pl
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia