Testy nie nauczą, jak być lekarzem

Polski lekarz w starciu z machiną medialną jest często bezradny i bezbronny, w przeciwieństwie do swoich kolegów, m.in. z krajów Europy Zachodniej czy USA. Oni mają za sobą całe dziesięciolecia wolności słowa, naturalnej otwartości gorących sporów i dyskursu między przedstawicielami różnych zawodów, dlatego świetnie radzą sobie w konfrontacji z kamerą, mikrofonem czy reporterskim dyktafonem. U nas muszą się tego jeszcze uczyć - mówi w wywiadzie dla miesięcznika Rynek Zdrowia dr Maciej Hamankiewicz, przewodniczący Naczelnej Rady Lekarskiej.

– Zawód lekarza zajmuje piąte miejsce w ubiegłorocznym rankingu wśród 33 profesji cieszących się najwyższym uznaniem w naszym społeczeństwie. Aż czy tylko piąta pozycja?
– A kto jest na pierwszym miejscu?

– Profesor wyższej uczelni.
– Niestety, nikt mnie nie ankietował w tym badaniu. A przecież też jestem pacjentem, niedawno byłem hospitalizowany. I powiem właśnie jako pacjent, że nie ma dla mnie ważniejszych zawodów od lekarza, pielęgniarki i położnej oraz księdza.

Lekarzy stawiam ponad wieloma innymi profesjami m.in. ze względu na solidność i trwałość przygotowania do wykonywania zawodu. Żaden inny zawód nie jest okupiony tak ciężkim dochodzeniem do tego tytułu. Trzeba być naprawdę zdolnym dzieckiem w przedszkolu i podstawówce, a potem wybitnym uczniem w gimnazjum i liceum, aby potem dostać się na studia medyczne. Natomiast już podczas tych studiów trzeba mieć nieprawdopodobną wytrwałość słonia, wdzięczność klaczy i pojemność żyrafy – przymioty konieczne do przebrnięcia przez 6-letni maraton edukacyjny, a potem specjalizacyjny.

Zdaję sobie sprawę, że wielu respondentów ankiety zapewne kierowało się pobudkami emocjonalnymi, być może im samym trudno byłoby zdobyć taką wiedzę, jaką posiadają lekarze.

Biorąc to pod uwagę muszę więc przyznać, iż owo piąte miejsce jest bardzo wysokie. To wręcz sukces w kontekście kampanii oszczerstw w wykonaniu polityków, którym wtórowali dziennikarze. Zrobili wiele, aby nasz zawód maksymalne zdeprecjonować w społecznym odbiorze.

– Za ów negatywny wizerunek odpowiadają wyłącznie politycy i media? A sami lekarze?

– Polski lekarz w starciu z machiną medialną jest często bezradny i bezbronny, w przeciwieństwie do swoich kolegów m.in. z krajów Europy Zachodniej czy USA. Oni mają za sobą całe dziesięciolecia wolności słowa, naturalnej otwartości gorących sporów i dyskursu między przedstawicielami różnych zawodów, dlatego świetnie radzą sobie w konfrontacji z kamerą, mikrofonem czy reporterskim dyktafonem. U nas muszą się tego jeszcze uczyć. Nasi lekarze w tych medialnych sytuacjach nierzadko zachowują się intuicyjnie, udzielając na przykład niezbyt precyzyjnych odpowiedzi.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH