Teraz politycy troszczą się o rezydentów. Co robili wcześniej? Protest rezydentów w Lesznie; FOT. Twitter

Problem niskich wynagrodzeń lekarzy w trakcie specjalizacji od lat był zamiatany pod dywan przez kolejne ekipy rządzące. W poniedziałek (9 października), za sprawą  protestu głodowego rezydentów, stał się powodem gorącej dyskusji podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przedstawił w trakcie posiedzenia komisji informację na temat działań resortu, które m.in. mają poprawić sytuację finansową lekarzy rezydentów oraz informację dotyczącą prowadzonego przez nich protestu głodowego.

Przypomnijmy, że protest trwa od 2 października w hallu głównym Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Prowadzi go ok. 20 lekarzy rezydentów; domagają się m.in. wzrostu finansowania ochrony zdrowia, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń.

- Doszliśmy do momentu, że bez wizyty pani premier Beaty Szydło nie rozwiążemy tego konfliktu. Nie wiemy, kto doradza pani premier w sprawach ochrony zdrowia, ale jesteśmy przekonani, że jeżeli usłyszy nasze i naszych ekspertów argumenty, to będzie wiedziała, że wydatki na ochronę zdrowia nie są wydatkami samymi w sobie - to jest inwestycja - mówił Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Zdaniem rezydentów
Wskazywał, że Ministerstwo Zdrowia napisało na swojej stronie, że wszystkie jego działania dążą do skrócenia kolejek. - Fakty są jednak zupełnie inne - kolejki znacznie się wydłużyły i bez wzrostu nakładów finansowych na służbę zdrowia one się nie skrócą - dodał.

Jednym z postulatów strajkujących jest zmniejszenie biurokracji. - Lekarz przyjmujący pacjentów w POZ poświęca im 5 minut, a 10 minut klepie w komputerze, sprawozdaje do NFZ. Bez zwiększenia nakładów na służbę zdrowia jej nie zinformatyzujemy - mówił Biliński.

- To, że zwiększamy nabór na studia medyczne nic nie zmieni, bo wąskim gardłem pozostają pensje w ochronie zdrowia. Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, mimo zwiększenia naboru na studnia medyczne, w 2035 roku w Polsce liczba lekarzy spadnie o 9 proc. Dlaczego? 10 proc. lekarzy emigruje, a 10 proc. kończących studia medyczne nie podejmuje pracy w zawodzie - podkreślał wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Zaznaczył, że rezydenci nie potrafią porozumieć się z ministrem zdrowia i „jedyną władną osobą do podjęcia twardych deklaracji, że nasze postulaty będą zrealizowane jest premier Szydło”.

- Jeśli chodzi wzrost publicznych wydatków w na ochronę zdrowia, to rząd jest jak najbardziej za. Najlepszym tego dowodem jest to, że prawdopodobnie rok 2017 będzie rekordowym, jeśli chodzi o nakłady. Jeszcze się nie zakończył, ale na dzisiaj można już z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że nakłady w tym roku wzrosną o ponad 8 mld zł. To bezprecedensowa sytuacja - ripostował Konstanty Radziwiłł.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH