Szpitale zyskały finansowo, bo były skuteczne w lobbowaniu

Jest wiele zamieszania, jeśli chodzi o informacje, ile pieniędzy z PKB wydajemy ze środków publicznych na zdrowie - mówi Adam Kozierkiewicz*, ekspert ochrony zdrowia. - Chodzi o to, że statystki w różnych krajach są inaczej tworzone. Jeśli w Polsce np. nie zaliczamy do finansowania ze środków publicznych wydatków samorządów, czy to na programy zdrowotne czy inwestycje, to coś pomijamy. Tak samo, jeśli nie zaliczamy wydatków ZUS-u, KRUS-u na prewencję rentową.

Dlatego ostrożnie podchodziłbym do głosów mówiących, że oto najmniej wydajemy na zdrowie ze środków publicznych, bo np. 4% PKB,  podczas gdy Niemcy - 10%. Tylko że Niemcy tyle wydają z wszystkich źródeł, a my 4% z NFZ.

Jest bardzo mało prawdopodobne, żeby pojawiło się dodatkowe zasilanie z budżetu państwa. Osobiście nie widzę więc możliwości istotnego zwiększenia wydatków ze środków publicznych w najbliższych latach. Prawdę mówiąc nie widzę też możliwości zwiększenia wydatków ze środków prywatnych. Na pocieszenie przypomnę, że w latach 2005-2010 w Polsce wydatki na ochronę zdrowia rosły niemal najszybciej w Europie. Rocznie mniej więcej o 7,5%. Przed nami była tylko przez pewien czas Słowacja i Luksemburg. Od 2011 roku wzrost znacznie wyhamował.

Co można zrobić w ramach obecnych środków? Uważam, że zdecydowanie powinno się wrócić do pomysłu zmniejszenia roli lecznictwa szpitalnego w naszym systemie. Szpitalnictwo zagarnęło większość z przyrostów wydatków z ostatniego 8-lecia. Nakłady na szpitale rosły 9% rocznie (podczas gdy łączne wydatki na opiekę zdrowotną - o 7,5%). Czyli szpitalnictwo było głównym beneficjentem, ale nie dlatego, że takie są rzeczywiste priorytety bądź potrzeby.

Szpitale zyskały, bo były skuteczne w lobbowaniu i wydrenowały inne obszary ochrony zdrowia. W latach 90. mówiliśmy wszyscy, że rola szpitalnictwa i liczba łóżek szpitalnych powinny się zmniejszyć. Trochę zrobiono w tym kierunku. Ale dalej jesteśmy na 3, miejscu w Europie, jeśli chodzi o liczbę łóżek szpitalnych. Mamy po prostu przerośnięte szpitalnictwo. Moim zdaniem powinniśmy iść w kierunku zmian struktury wydatków i położyć większy nacisk na lecznictwo ambulatoryjne, domowe, także długoterminowe, ale nie stacjonarne. Wtedy lepiej skorzystamy z wydawanych pieniędzy.

Dane demograficzne wskazują, że w dłuższej perspektywie powstanie ogromna presja na wzrost wydatków. Będziemy musieli dokonać wyboru: albo zwiększamy obciążenia fiskalne i rezygnujemy z konsumpcji, albo zmniejszamy np. skalę inwestycji, bo w ostatnich latach dość istotnie inwestowaliśmy.
Najpierw po prostu pomyślmy, jak lepiej te pieniądze wydawać. Mówię o tym, gdyż ok. 30% usług szpitalnych jest do uniknięcia. Jeśli tę pulę usług wyrzucimy poza szpitale i zrobimy to w trybie ambulatoryjnym, starczy nam na więcej. Sądzę, że to powinien być priorytet.

* Wypowiedź jest częścią sondy miesięcznika Rynek Zdrowia dotyczącej publicznego finansowania ochrony zdrowia.

Więcej opinii: Pytamy polityków i ekonomistów: jak zwiększyć publiczne finansowanie ochrony zdrowia?

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH