Stanisław Karczewski: system ubezpieczeniowy dalej już nie pociągnie enator Stanisław Karczewski; FOT. Sławomir Kaczorek/Wikimedia Commons

Wciąż jedno z ważniejszych pytań dotyczących finansowania publicznej ochrony zdrowia brzmi: w jaki sposób kupić możliwie najwięcej świadczeń zdrowotnych, dysponując ograniczonymi środkami na ten cel - mówi senator Stanisław Karczewski, wicemarszałek Senatu, szef sztabu wyborczego PiS.

Niewątpliwie opłaca się inwestować w profilaktykę zdrowotną, bo zapobieganie chorobom jest tańsze niż leczenie. Dlatego ustawa o zdrowiu publicznym jest krokiem w dobrym kierunku. Nadal jednak trzeba szukać metod efektywnego pozyskiwania pieniędzy na to inwestowanie w zdrowie.

Uważam, że należałoby powrócić do kilku pomysłów, które były już kiedyś szeroko omawiane. Niebawem minie 10 lat, od kiedy prof. Zbigniew Religa, jako minister zdrowia (w latach 2005-2007 - przyp. red.) przedstawił swój dziesięciopunktowy program zmian, które w ciągu siedmiu lat miały znacznie poprawić funkcjonowanie naszego systemu opieki zdrowotnej.

Niestety, wiele elementów tego programu z różnych powodów zostało wyrzuconych do kosza. Tymczasem obserwujemy powrót do dyskusji nad niektórymi z proponowanych wówczas rozwiązań.

Przykładem jest jedna z pierwszych ustaw, której wprowadzenie zapowiedział obecny minister zdrowia prof. Marian Zembala; chodzi o pokrywanie kosztów leczenia ofiar wypadków drogowych z polis OC sprawców tych zdarzeń. Przypomnę, że był to jeden ważniejszych punktów programu profesora Religi.

Odpowiedniemu finansowaniu świadczeń zdrowotnych nie sprzyja praktykowane w ciągu kilku ostatnich lat przesuwanie finansowania procedur wysokospecjalistycznych z budżetu (Ministerstwa Zdrowia) do Narodowego Funduszu Zdrowia. W ten sposób system stracił sporo pieniędzy.

Kolejnym przykładem niekonsekwencji w określaniu zasad i źródeł finansowania ochrony zdrowia jest Ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Z jednej strony finansowanie ratownictwa przedszpitalnego zostało przesunięte do budżetu, a z drugiej strony szpitalne oddziały ratunkowe (SOR) są kontraktowane przez NFZ.

Ważnym elementem programu prof. Religi, do którego warto dziś powrócić, było włączenie składki chorobowej do systemu finansowania ochrony zdrowia. Przysporzyłoby to dodatkowych środków publicznych na leczenie, uwzględniając jednocześnie koszty pośrednie wynikające na przykład z absencji chorobowej.

Efektywnemu finansowaniu świadczeń sprzyjać też będzie wzmocnienie bazy sytemu, czyli medycyny rodzinnej, która pozwala ograniczać nadmierne obecnie wydatki na leczenie szpitalne. Niestety, z naszego systemu zniknął lekarz rodzinny, za to mamy lekarza pierwszego kontaktu.

Co do składki zdrowotnej - już na samym początku jej wysokość ustalono na zbyt niskim poziomie. To jeden z powodów, dla których opieka zdrowotna w Polsce wciąż jest tak bardzo niedofinansowana.

Wiele wskazuje więc na to, że system ubezpieczeniowy wyczerpał swoje możliwości, daj już nie pociągnie. Już teraz obciążenie kosztami pracy jest zbyt duże. Dlatego powinniśmy wprowadzić finansowanie budżetowe ochrony zdrowia.

Wypowiedź zanotowana podczas panelu pt. „Systemowe aspekty finansowania ochrony zdrowia w Polsce” w trakcie XXV Forum Ekonomicznego w Krynicy (8-10 września 2015 r.)

 

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH