Specjalny zespół zajmie się tym, co najbardziej boli lekarzy rodzinnych

Minister zdrowia Ewa Kopacz, po rozmowach z Porozumieniem Zielonogórskim, zapowiedziała poważną dyskusję o kształcie i zadaniach podstawowej opieki zdrowotnej. Lista problemów do rozwiązania jest długa. O niektórych z nich mówią nam przedstawiciele środowiska lekarzy rodzinnych.

22 grudnia negocjacje doprowadziły do zgody na podpisanie kontraktów na 2011 r. przez lekarzy rodzinnych. Uzgodniono, że wynikiem dyskusji będzie zmiana zarządzenia NFZ dotyczącego m.in. sprawozdawczości, czego domagali się lekarze. Nowe przepisy określą zakres sprawozdawczości i świadczeń w POZ

Są dziesiątki absurdów
w podstawowej opiece zdrowotnej. Moglibyśmy godzinami o nich rozmawiać, a i tak nie omówilibyśmy wszystkich – zastrzega Zbigniew Miklas, wiceprezes Wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego i przypomina rzecz banalną: – Lekarz jest od tego, żeby leczyć, a nie od sprawdzania danych o pacjentach. Biurokracja zawsze będzie istnieć, problemem są natomiast jej rozmiary i przerzucanie odpowiedzialności na lekarzy.

– Nie udostępnia się nam Centralnego Wykazu Ubezpieczonych. A my nie mamy czasu, ani możliwości, żeby sprawdzać, czy pacjent, który wchodzi do gabinetu, jest ubezpieczony. Codziennie przychodzi do mnie 40-50 chorych, więc kiedy mam sprawdzać? – Zbigniew Miklas stawia retoryczne pytanie i dodaje:

– Jeśli nie zidentyfikuję pacjenta nieubezpieczonego, to nie tylko, że nie dostanę za niego pieniędzy wynikających ze stawki kapitacyjnej, ale obciążą mnie za refundację przepisanych mu leków. To znaczy, za leki zapłacę sto procent z własnej kieszeni i jeszcze nałożą na mnie karę. To jest chore!

Innym problemem są dzieci i uczące się osoby do 25. roku życia. Nie muszą być ubezpieczone, żeby korzystać z opieki zdrowotnej. Natomiast Fundusz – jak twierdzi nasz rozmówca – przesyła lekarzom ich nazwiska jako osób nieubezpieczonych.

– Albo kwestia szczepień – Zbigniew Miklas sygnalizuje kolejny problem. – Chodzi o to, że trzeba zachować tzw. łańcuch chłodniczy w dystrybucji szczepionek. W praktyce oznacza to, że nie można wyjąć szczepionki z lodówki dłużej niż na 20 minut. Natomiast pacjentowi pozwolono przynosić do lekarza rodzinnego szczepionkę w garści. Ale odpowiedzialność za ewentualne powikłania zdrowotne spada właśnie na lekarza.

Zdaniem wiceprezesa Wielkopolskiego PZ, system szczepień obowiązkowych dla dzieci, który opiera się na lekarzach rodzinnych, funkcjonuje dobrze. Rozwijają się jednak ruchy antyszczepionkowe, co przynosi wymierne straty, a odpowiedzialność za szczepienia ponosi podstawowa opieka zdrowotna.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH