Specjaliści: potrzebny rejestr pacjentów z niewydolnością serca

Paradoksalnie jedną z przyczyn rosnącej liczby chorych jest coraz skuteczniejsze leczenie zawałowców. Dlatego kardiolodzy apelują o stworzenie rejestru osób z niewydolnością serca.

Skutecznie lecząc zawał, lekarze "produkują" masowo pacjentów z niewydolnością serca - osłabiony zawałem narząd nie radzi sobie z pompowaniem krwi - mówił prof. Lech Poloński ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu podczas środowych (21 listopada) obrad sejmowej komisji zdrowia.

W ostatnich latach ogromnie wzrosła na przykład częstość leczenia inwazyjnego (PCI) - zależnie od rodzaju patologii z kilku - kilkunastu procent w roku 2001 do ponad 50-60 proc. w roku 2011. Znacznie spadła śmiertelność wczesna i odległa, a liczba wszczepianych kardiowerterów-defibrylatorów zwiększyła się trzykrotnie.

- Jeśli chodzi o leczenie zawałów, to z odległego miejsca, jakie zajmowaliśmy na początku tego wieku, awansowaliśmy na trzecie w Europie - po Szwajcarii i Niemczech - mówił prof. Poloński. - Nadal nierozwiązanym problemem jest wstrząs kardiogenny. Wciąż opóźniony jest dostęp do nowoczesnego leczenia.

Prof. Marek Rozentryt ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu przedstawił kroki, jakie należy podjąć do skutecznego leczenia chorych z niewydolnością serca: - Przede wszystkim potrzebny jest dokładny rejestr takich osób.

Obecne szacunki są bardzo niedokładne - wahają się od 1 do 2 milionów. Zdaniem ekspertów w ciągu 20 lat liczba ta wzrośnie o 25 proc. Jakość życia jest w niewydolności serca gorsza niż u pacjentów dializowanych, oczekujących na przeszczep nerki. Jak zauważył profesor, tylko połowa osób z niewydolnością serca przeżyje więcej niż pięć lat - śmiertelność jest dwa razy wyższa niż w raku piersi czy pęcherza moczowego, a także wyższa niż w raku prostaty.

Główny składnik kosztów leczenia niewydolności krążenia - około 69 proc. - stanowi hospitalizacja. Duże oszczędności przy jednoczesnej poprawie sytuacji pacjentów może przynieść poprawa opieki ambulatoryjnej. Chodzi zarówno o przywrócenie zlikwidowanych poradni kardiologicznych, lepsze szkolenie lekarzy i edukację pacjentów. W wielu wypadkach równie korzystne wyniki można osiągnąć oddając chorych pod opiekę odpowiednio wyszkolonych pielęgniarek. Wreszcie osoby ze schyłkową niewydolnością serca mogłyby zostać otoczone opieką w placówkach w rodzaju hospicjów.

- Jednak, jeśli nie wiemy, ilu mamy chorych, nie możemy nawet dokładnie oszacować skuteczności leczenia. Brakuje programu wczesnego rozpoznania niewydolności serca oraz zintegrowanego systemu opieki zapewniającego jej ciągłość - od postawienia diagnozy poprzez opiekę szpitalną, ambulatoryjną rehabilitację, transplantację serca - aż do opieki paliatywnej - stwierdził profesor Rozentryt.

Głos zabrał również prof. Jacek Imiela, konsultant krajowy w dziedzinie chorób wewnętrznych, który podkreślił, że nie jest możliwe leczenie niewydolności serca jedynie przez lekarza jednej specjalności - zwłaszcza w przypadku osób starszych.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH