Sośnierz: budżetowanie szpitali spowoduje, że pacjenci okażą się zbędni Poseł Andrzej Sośnierz; FOT. PTWP

Andrzej Sośnierz, poseł z listy PiS, polemizuje z ministrem Konstantym Radziwiłłem. Czy poglądy byłego szefa NFZ mają szansę na uwzględnienie? - Decyzje jeszcze nie zapadły, trwa dyskusja, w którą się włączam. Jestem uczciwy wobec moich wyborców. Nie mogę milczeć, kiedy padają propozycje rozwiązań niekorzystnych dla pacjentów - mówi Sośnierz w wywiadzie dla Rynku Zdrowia.

Rynek Zdrowia: - Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł podkreśla, że powszechne ubezpieczenie zdrowotne "rozczarowuje coraz więcej uczestników tego systemu - zarówno pacjentów, jak i tych wszystkich, którzy pracują w systemie ochrony zdrowia". Pan też jest rozczarowany?
Andrzej Sośnierz, poseł z listy PiS, prezes NFZ w latach 2006-2007: - Tak, jestem rozczarowany, jednak nie systemem ubezpieczeniowym, ale wieloma polskimi politykami, którzy nie potrafią zarządzać ochroną zdrowia w sposób systemowy preferując zarządzanie bezpośrednie, dyrektywne. Poza tym trudno być rozczarowanym czymś, co tak naprawdę w Polsce nigdy na dobre nie zaistniało.

Zarządzający powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym w naszym kraju najwyraźniej nie dorośli do innego systemu niż ten, który funkcjonował w Polsce za PRL-u. Bo prawdziwy system ubezpieczeniowy wymaga od polityków wyrzeczenia się części funkcji władczych.

Przypomnę, że tuż po wprowadzeniu kas chorych od razu pojawiła się tendencja do ponownego centralizowania. Politycy nie potrafili właściwie wykorzystywać wszystkich instrumentów systemu kas chorych, wracając myślami do rosyjskiego, centralistycznego modelu Siemaszki z początku XX wieku.

Wprawdzie minister zdrowia Konstanty Radziwiłł chętniej przywołuje brytyjskie rozwiązania lorda Williama Beveridge’a (wprowadzony w 1948 roku systemem ubezpieczeń społecznych, do którego wyłączono opiekę medyczną i utworzono dla niej specjalny fundusz finansowany z podatków ogólnych - przyp. red.), bo język angielski ładniej brzmi dla polskiego ucha, ale w swojej istocie kolejne ekipy rządzące stopniowo wracają do systemu Siemaszki…

- Czyli powszechne ubezpieczenie zdrowotne mamy tylko w teorii?
- Tak. Przykładów potwierdzających ten stan rzeczy jest wiele. Jednym z nich jest sposób posługiwania się wyceną świadczeń jako instrumentem zarządzania systemem. Przyjrzyjmy się kardiologii interwencyjnej. Na początku ceny w tym zakresie były świadomie przeszacowane, aby spowodować powstanie odpowiedniej, adekwatnej do potrzeb liczby ośrodków kardiologii inwazyjnej. I taka sieć powstała.

Niestety, zdecydowanie zbyt późno, bo dopiero w tym roku, następuje poważna korekta wycen. Tymczasem należało to zrobić około dziesięć lat temu, aby nie dopuścić do uruchomienia zbyt dużej liczby ośrodków, z czym mamy obecnie do czynienia. To jest jeden z klasycznych wręcz przykładów błędnego posługiwanie się ceną świadczeń przez polityków.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH