Słowacja: rząd wprowadza stan wyjątkowy w ochronie zdrowia. NRL - trzymamy kciuki za lekarzy

Od wtorku (29 listopada) zaczął obowiązywać na Słowacji stan wyjątkowy, wprowadzony w 15. placówkach ochrony zdrowia przez słowacki rząd. Przyczyną tej decyzji są wypowiedzenia umów o pracę złożone przez 2 tys. protestujących lekarzy. - Zachowanie słowackich władz jest nie do przyjęcia - mówi nam Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Zdaniem Macieja Hamankiewicza reakcja  na działania słowackiego rządu musi być zdecydowana.

- My, Polacy, "przerobiliśmy" już stan wojenny, "przerobiliśmy" również agresję wobec świata medycyny: opowieści o "wsadzaniu lekarzy w kamasze" mamy już za sobą. Ten typ rozmowy władzy ze społeczeństwem powinien przejść do historii - mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl prezes NRL.

Dodaje, że arogancja władzy jest chorobą zakaźną. Rzecz w tym, że niektóre choroby zakaźne lubią się przenosić pomiędzy granicami, dlatego takie zachowania należy tępić w zarodku.

Będą pracować za 70 proc. pensji

- Chcę zapewnić, że rząd swoimi decyzjami zagwarantował opiekę zdrowotną, bezzwłocznie i w nagłych przypadkach - stwierdziła premier Słowacji Iveta Radiczova po nadzwyczajnym posiedzeniu swego gabinetu.

Wyjaśniła, że stan wyjątkowy, związany z zagrożeniem zdrowia obywateli, będzie obowiązywał w 15 z 96 placówek publicznej opieki zdrowotnej. Potrwa maksymalnie tydzień. Zgodnie z prawem może on trwać od 30. do 90. dni.

Decyzja rządu dotyczy przede wszystkim wykonywania obowiązków pracowniczych. Zakazuje ponadto strajku części personelu. W czasie stanu wyjątkowego lekarze będą musieli pracować za około 70 proc. dotychczasowego wynagrodzenia.

Premier Radiczova sprecyzowała, że stan wyjątkowy wprowadzono w szpitalach w Bratysławie, Koszycach, Trnawie, Trenczynie, Żylinie, Preszowie, Bańskiej Bystrzycy, Prievidzy oraz kilku placówkach regionalnych. W tych instytucjach wypowiedzenia złożyło ponad 400 lekarzy.

Polskie Radio informuje, że ponad 2 tys. lekarzy, którzy wypowiedzieli pracę z dniem 1 grudnia, w wyniku wprowadzenia stanu wyjątkowego będzie musiało powrócić na swoje stanowiska. W przeciwnym wypadku grozi im grzywna i kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 3 lat.

Dyrektorzy szpitali będą perswadować lekarzom aby wycofali wypowiedzenia. Jeśli perswazja nie odniesie skutku, po kilku dniach dojdzie do "reorganizacji" placówek ochrony zdrowia tj. likwidacji całych oddziałów i klinik. Radiczova przypomniała, że w tym roku zlikwidowano już 150 oddziałów i ostrzegła, że lekarze będą odpowiedzialni za pogłębienie kryzysu słowackiej ochrony zdrowia.

Związkowcy protestują

Roman Kollar, szef lekarskich związków zawodowych, powiedział telewizji publicznej, że związkowcy poinformują międzynarodowe instytucje o decyzjach rządu. Kollar zaapelował do władz o wznowienie negocjacji ze związkowcami, którzy - jak stwierdził - mogą uchronić słowacką ochronę zdrowia przed długotrwałym kryzysem.

Szefowa rządu wraz z ministrem zdrowia Ivanem Uhliarikiem dodała, że stan wyjątkowy w żaden sposób nie dotknie lekarzy, którzy nie złożyli wypowiedzeń umów o pracę. Tym, którzy wycofają wypowiedzenia umów, Radiczova zaproponowała 300 euro podwyżki. Propozycję przyjęło niewielu lekarzy.

Maciej Hamankiewicz, komentując działania słowackiego rządu, stwierdza, że lekarze na Słowacji mają prawo pracować tam gdzie chcą, a jeśli ktoś chce ich zatrudnić, powinien ich do tego namówić w sposób cywilizowany, a nie poprzez wprowadzanie stanu wyjątkowego.

Zdaniem prezesa NRL działania władz niczego nie rozwiązują, a po 30. lub 90. dniach stanu wyjątkowego rząd powróci do punktu wyjścia. - Trzymamy kciuki za naszych słowackich kolegów - dodaje Maciej Hamankiewicz.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH