Skończmy z zaklinaniem rzeczywistości i dajmy zdrowie powiatom! dr Maciej Krzanowski

Zapowiedź likwidacji NFZ otwiera pole do debaty, jak w tej naszej Polsce dostęp ludzi do ochrony zdrowia poprawić. Skoro musi być inaczej, niech przynajmniej będzie lepiej! A nie sądzę, żeby "upaństwowienie" ochrony zdrowia i zastąpienie Funduszu przez Wojewodę, było postępem - pisze dr Maciej Krzanowski*, emerytowany dyrektor ZOZ-u w Cieszynie, kardiolog.

Zaczynam moją wypowiedź cytatem z Ekonomiki Zdrowia (Thomas Getzen, PWN 2000). "Koszty opieki nad grupą 10 tysięcy osób można przewidywać z dużą dokładnością, natomiast przy 100 tysiącach osób zróżnicowanie wydatków spowodowane przypadkowymi fluktuacjami kosztów opieki nad członkami grupy jest na tyle małe, że można je śmiało pominąć".

Jeżeli tak, to proponuję, żeby dysponentem środków na zakup świadczeń były samorządy powiatów, a nie wojewodowie. Tych dużych lub związków sąsiadujących powiatów małych. Bo ten, kto za zdrowie płaci, powinien być blisko. Aby móc prowadzić lokalną politykę zdrowotną.

Problemy rozwiązujmy na miejscu
Jest potrzebna, bo różnice w zdrowiu między populacjami polskich powiatów są znaczne. I możemy przez jakiś czas akceptować, że krócej żyjemy i dłużej czekamy w kolejkach po świadczenia niż Szwedzi czy Holendrzy, ale trzeba wzmóc starania, żeby ludzie nie żyli krócej w Łodzi niż w Krakowie, nie amputowano więcej nóg na Śląsku niż w Małopolsce etc.

Ktoś powinien więc mieć - jako zadanie - działania na rzecz dorównywania do tych lepszych. Kto? Przecież nie pochyli się wojewoda pomorski akurat nad faktem, że np. w powiecie tczewskim umieralność z powodu raka jelita grubego jest u mężczyzn o 47, u kobiet o 34% wyższa (dane dla okresu 2006-2011) niż w sąsiednim powiecie starogardzkim.

Tym „kimś” powinien być starosta powiatu tczewskiego. Poprzez powołaną przez siebie instytucję, choć dla uproszczenia zastępuję ją w dalszej części tekstu słowem „starosta”. A pogląd, że szczególne problemy zdrowotne lokalnej społeczności należy rozwiązywać na miejscu, wynika ze zdrowego rozsądku oraz zasady pomocniczości, którą mamy w konstytucji. Póki co.

Przy obecnej organizacji
naszej ochrony zdrowia to, że mieszkańcy tczewskiego powiatu umierają częściej z powodu raka jelita grubego niż w starogardzkim, nie zakłóca spokoju tczewskiemu staroście. Prawdopodobnie nawet nie wie, że u niego jest z tym rakiem gorzej niż u sąsiada.

Skąd więc każdy starosta miałby się dowiadywać, jak się przedstawia zdrowotność mieszkańców jego powiatu na tle kraju? Czy nie umiera u niego więcej ludzi na zawał serca, nie dochodzi częściej do udarów mózgu etc. Powtórzę tu propozycję, o której kilkakrotnie pisałem, bez odzewu, niestety.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH