Senat: burzliwa dyskusja o przepisach dotyczących in vitro FOT. Wikimedia Commons

W Senacie burzliwie dyskutują na temat ustawy o leczeniu niepłodności. - Leczenie niepłodności metodą in vitro nie jest kupowaniem sobie dzieci - podkreślił wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki, odpowiadając na pytania senatorów.

Senacka komisja zdrowia rekomendowała Senatowi odrzucenie ustawy. Część senatorów sugerowała podczas debaty, że metoda in vitro nie jest leczeniem niepłodności, ponieważ po jej zastosowaniu problem niepłodności nie znika.

Wiceminister przypomniał w tym kontekście, że leczenie w medycynie może być albo przyczynowe, albo objawowe. Podkreślił, że choć medycyna dąży do tego, by jak najwięcej chorób leczyć przyczynowo, na razie większość chorób jesteśmy w stanie leczyć objawowo.

Jak mówił, nikt nie kwestionuje, że wycinanie guzów nowotworowych jest leczeniem raka, podobnie jak podawanie insuliny jest leczeniem cukrzycy.

- Chory, który nie widzi, dostaje okulary; one powodują, że zaczyna widzieć, ale dalej ma wadę wzroku. Mamy tu do czynienia z leczeniem, które kompensuje pewne niedoskonałości organizmu. I tak samo jest z leczeniem niepłodności - przekonywał Radziewicz-Winnicki.

Podkreślił, że leczenie objawowe jest także leczeniem poszczególnych schorzeń. - Jestem przekonany, że wszyscy lekarze na tej sali, niezależnie od poglądów, zgodzą się ze mną - podkreślił wiceminister.

Jak dodał - co ciekawe - są przypadki, że po zastosowaniu metody in vitro pacjentki po kilku miesiącach zachodzą w ciążę naturalnie.

Radziewicz-Winnicki pytany był też m.in. o mrożenie zarodków. Jak powiedział, efektywność procedury in vitro jest większa w przypadku zarodków mrożonych, ze względu na to, że przeniesienie ich do organizmu kobiety nie odbywa się w tym samym czasie, co stymulacja hormonalna w celu pobrania komórek jajowych.

Jak dodał stymulacja hormonalna to jedno z najistotniejszych obciążeń zdrowotnych w procedurze in vitro, dlatego dobrze jest pobrać jak największą liczbę komórek jajowych.

Wiceminister zaznaczył, że ustawa mówi o zapładnianiu maksymalnie sześciu komórek jajowych. Zwrócił uwagę, że jest duża różnica pomiędzy zapładnianą komórką jajową, a zarodkiem: nie z każdej komórki uzyskuje się zarodek.

Wskazał, że z zapładniania sześciu oocytów nie uzyskuje się automatycznie sześciu zarodków. Przeciętnie z sześciu komórek jajowych uzyskuje się 3,31 zarodka, co pokazał rządowy program in vitro.

Jak ocenił, pod tym kątem polski program jest jednym z najlepszych na świecie, bo nie powoduje powstawania zarodków nadliczbowych.

Wiceminister zaznaczył, że ustawa określa maksymalną liczbę zarodków, co nie znaczy, że nie można utworzyć ich mniej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH