Marzena Sygut/Rynek Zdrowia | 22-11-2017 15:51

Sejm: zapowiadany wzrost nakładów na ochronę zdrowia to tylko propaganda?

- Wzrost nakładów na ochronę zdrowia jest niezbędny i pilnie potrzebny. Jednak tempo wzrostu tych nakładów jest zbyt powolne a docelowy próg procentowy PKB pozostawia wiele do życzenia - podkreślali posłowie w środę (22 listopada) podczas drugiego czytania rządowego projektu zmian w ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Osiągnięcie 6 proc. PKB w roku 2025 w żadnym wypadku nie pozwoli Polsce dogonić UE. Kraje unijne w tym czasie zdecydują się na kolejne wzrosty nakładów - argumentował jeden z posłów opozycji. Fot. Archiwum

W ocenie poseł Joanny Borowiak, z klubu parlamentarnego PiS, która sprawozdawała ww. projekt w imieniu Komisji Zdrowia, rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy zasługuje na poparcie wszystkich przedstawicieli parlamentu, bez względu na reprezentowane poglądy polityczne.

Jak zaznaczyła Borowiak, ten projekt ustawy, jest bowiem pierwszym od 2007 roku, który zakłada systemowe zwiększenie nakładów na finansowanie opieki zdrowotnej. W jej ocenie, daje też on realne podstawy do zwiększenia finansowania ochrony zdrowia, nie zakładając zwiększania obciążeń finansowych obywateli a jedynie przesunięcie środków finansowych.

- Proponowana w projekcie ustawy ścieżka dojścia do 6 proc. PKB w 2025 roku zakłada stopniowe zwiększanie obciążania budżetu państwa nakładami na opiekę zdrowotną, co jest działaniem racjonalnym i gwarantującym bezpieczeństwo w obszarze finansów państwa - zaznaczyła poseł Borowiak.

I dodała: - Wskazuje na to również opinia merytoryczna do ustawy przedstawiona przez Biuro Analiz Sejmowych. Czytamy w niej, że rządowy projekt ww. ustawy zgodnie z założeniami spowoduje, że w ciągu dekady nakłady na ochronę zdrowia wzrosną o ponad 500 mld zł. Projekt zakłada też wydanie przez ministra zdrowia rozporządzenia, wskazującego cele, na które trafią dodatkowe środki finansowe. Szczególnie zostaną tu uwzględnione założenia art. 68 ust 3 Konstytucji RP dotyczące zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej: dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.

Jak zaznaczyła Borowiak, rządowy projekt ustawy wpłynął do Sejmu 31 października, a jego pierwsze czytanie odbyło się już 8 listopada.

PiS i Kukiz 15 "za"
Z oczywistych względów ustawę poparł w imieniu klub Prawa i Sprawiedliwości poseł Tomasz Latos. Jak zaznaczył, wszyscy są zdania, że aby poprawić dostępność do służby zdrowia w Polsce, konieczna jest równoczesna naprawa ochrony zdrowia.

- Całe środowisko podkreślało, że system jest nieracjonalny. Że trzeba te dwa procesy - naprawę systemu i dopływ środków - przeprowadzić równocześnie. I to dzięki m.in. tej ustawie, właśnie się dzieje - podkreślił Latos.

Z kolei poseł Jerzy Kozłowski (Kukiz 15) zwrócił uwagę na fakt, że polska ochrona zdrowia, jeśli chodzi o finansowanie, jest w ogonie nie tylko państw UE, ale też Europy Środkowej.

- Polityka zdrowotna w każdym kraju winna być traktowana przez rząd priorytetowo. Tymczasem w Polsce publiczne wydatki na ochronę zdrowia wahają się pomiędzy 4,6 a 4,8 proc. PKB, podczas gdy średnia państw UE wynosi 6,7 proc. - wyjaśnił Kozłowski.

Dodał, że w obliczu protestów rezydentów, te dodatkowe wydatki wydają się wręcz niezbędne.

- Trzeba też pamiętać, że nasze społeczeństwo starzeje się, dlatego też wydatki w sektorze ochrony zdrowia, będą rosły. Chociażby z tych dwóch powodów konieczny jest zdecydowany wzrost nakładów na ochronę zdrowia - podkreślił Kozłowski.

Zaznaczył też, że chociaż zaproponowane zmiany są zbyt niskie i pokazuje, że ochrona zdrowia nie jest priorytetem dla rządu, to jednak lepiej mieć coś niż nic i dlatego Klub Kukiz 15 zagłosuje za tym projektem. Będzie też jednak składał swoje poprawki, których celem jest pacjocentralny system ochrony zdrowia.

Ustawę zawdzięczamy rezydentom
Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) zwrócił uwagę na fakt, że pomimo ponad dwuletnich już rządów Prawa i Sprawiedliwości nie zanosiło się na zwiększenie finansowania w sektorze ochrony zdrowia. Zmiana ta nastąpiła dopiero po eskalacji konfliktu na linii Ministerstwo Zdrowia - lekarze rezydenci.

- Jeżeli byłaby determinacja i postawienie na zdrowie ze strony rządu PiS, to tę ustawę mielibyśmy w ciągu pół roku rządów PiS - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Dodał: - Dziękuję lekarzom rezydentom, bo to im zawdzięczamy obecne prace nad wspomnianą ustawą. Gdyby nie ich protest, prawie miesięczny strajk głodowy, poświęcenie i determinacja, wsparcie przez pacjentów, inne grupy zawodowe i Naczelną Izbę Lekarską, tej ustawy by nie było - zaznaczył Kosiniak-Kamysz, dodając, że nie ma co do tego wątpliwości.

Podkreślił też, że ta ustawa nie spełnia niczyich oczekiwań, także PSL. Zaznaczył, że wszyscy oczekiwaliby zdecydowanie większych nakładów na ochronę zdrowia w dużo krótszym czasie. Wyjaśnił również, że PSL popiera poprawki złożone przez inne kluby poselskie, które mają na celu skrócenie tego czasu podnoszenia budżetu dedykowanego zdrowiu.

- Jak widzimy zgłoszone poprawki dają szeroki wybór dotyczący skrócenia czasu dochodzenia do 6 proc. PKB dedykowanego na zdrowie. Jednocześnie Klub PSL składa też swoją poprawkę. Mianowicie my chcemy skrócenia tego czasu o jeden rok. Chodzi nam bowiem głównie o to, żeby zobaczyć, czy jest ze strony PiS dobra wola do podjęcia jakiegokolwiek dialogu dotyczącego finansowania służby zdrowia - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Zaznaczył też, że jest szansa, żeby ustawa, która nie jest idealna, weszła w życie. Dlatego też, w jego ocenie z tego powodu, że taka ustawa powstała, należy ją poprzeć, chociaż klub PiS, będzie bezwzględnie wykorzystywał ten fakt propagandowo.

PO i Nowoczesna przeciw
Z kolei poseł PO Bartosz Arłukowicz podkreślił, że rok 2025, w którym mamy odczuć wzrost nakładów na ochronę zdrowia, jest absurdem. W ocenie posła ministrowi zdrowia trudno będzie dopilnować tak odległego terminu, skoro teraz nie panuje nad swoimi urzędnikami.

- Warto dopilnować podwładnych i zwrócić uwagę swoim szefom, żeby komunikaty przekazywane były spójne, a tak nie jest. I tak np. zgodnie z danymi płynącymi ze strony PiS w roku 2018 w planowanym budżecie finansowanie w dziele zdrowie ma wynieść 7 mld 291 mln zł, a tymczasem w 2017 roku 7 mld 405 mln zł, czyli mniej o 114 mln zł? W takim razie te nakłady spadają a nie rosną - podkreślił Arłukowicz.

- My składamy cztery poprawki do projektu ww. ustawy, w których przewidujemy zwiększenie finansowania w ciągu 4 lat, w sposób realny do poziomu 6 proc. PKB - zaznaczył.

Jeszcze bardziej krytycznie o projekcie ustawy wypowiedział się Marek Ruciński z Nowoczesnej. Wskazał, że Nowoczesna nie poprze tego projektu, ponieważ jest on ściśle propagandowy.

- W projekcie ustawy znalazł się wprawdzie zapis dotyczący wzrostu nakładów na służbę zdrowia, jednak jest on trudny do zaakceptowanie dla lekarzy i pacjentów. Osiągnięcie 6 proc. PKB w roku 2025 w żadnym wypadku nie pozwoli Polsce dogonić UE. Kraje unijne w tym czasie zdecydują się na kolejne wzrosty nakładów. W tym tempie nie tylko nie dogonimy UE, ale ta przepaść się jeszcze zwiększy - podkreślił Ruciński.

I dodał: - Nasze ugrupowanie zgłaszało poprawki jednak przedstawiciele partii rządzącej byli głusi na te postulaty.

Podkreślił też, że ta ustawa w żaden sposób nie spełnia oczekiwań protestujących rezydentów. Jak wyjaśnił, system jest już na krawędzi, a jeśli lekarze zaczną przestrzegać swoich praw i pracować zgodnie z wymiarem godzin to zapewne runie.

- Nowoczesna oczywiście popiera wzrost nakładów na służbę zdrowia, jednak to co zostało zawarte w projekcie jest jedynie imitacją służącą propagandzie - podsumował Ruciński.

Ustawa ponownie do Komisji Zdrowia
Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł nie zgodził się ze stawianymi mu zarzutami. Podkreślił, że procedowany projekt ustawy w niespotykanym dotąd stopniu wzmacnia polską ochronę zdrowia.

- 6 proc. PKB to realizacja zgłaszanych od bardzo wielu lat oczekiwań pacjentów i środowiska. To najpoważniejsze w Rzeczpospolitej działanie nastawione na naprawę systemu. Pozwoli ono zapewnić konstytucyjne zobowiązanie do szczególnej opieki zdrowotnej dla dzieci kobiet w ciąży, pozwoli szpitalom uporać się z długami - wyjaśnił minister Radziwiłł.

Dodał też, że jest to szansa na godne wynagrodzenia pracowników służby zdrowia.

Projekt ustawy w związku z tym, że w czasie drugiego czytania zgłoszono do niego poprawki, ponownie trafi do Sejmowej Komisji Zdrowia.