Sejm: sprawozdanie ws. projektu o in vitro gotowe, ale głosowanie za dwa tygodnie Fot. Archiwum RZ

Sejm na obecnym posiedzeniu nie będzie głosował nad projektem ustawy ws. in vitro, choć Komisja Zdrowia zakończyła w czwartek wieczorem (11 czerwca) prace. Głosowanie - jak mówią PAP politycy PO - odbędzie się za dwa tygodnie.

Przewodniczący Komisji Zdrowia Tomasz Latos (PiS) powiedział PAP, że nie ma żadnych "merytorycznych i czasowych" powodów, by głosowanie w tej sprawie nie odbyło się w piątek (12 czerwca). Sprawozdanie komisji dotyczące projektu jest gotowe. - Moim zdaniem decydują tu wyłącznie względy polityczne - dodał.

Politycy PO zapewniają, że powodem przesunięcia głosowania nad ustawą o leczeniu niepłodności jest nieobecność premier Ewy Kopacz, która w piątek (12 czerwca) gości w Rzymie i Watykanie. - Musimy jeszcze zwołać klub, by na spokojnie porozmawiać. W tym tygodniu nie było do tego klimatu - wyjaśniła PAP wiceszefowa klubu Platformy Izabela Mrzygłocka. - Zawsze przed takimi ważnymi głosowaniami odbywa się posiedzenie klubu i obecnie też chcemy, żeby klub się wypowiedział - dodała.

Politycy PO zapewniają, że nie powinno być problemu z uchwaleniem ustawy o leczeniu niepłodności, choć - jak nieoficjalnie przyznają - może być kilku posłów, tych o silnie konserwatywnych poglądach, którzy prawdopodobnie nie wezmą udziału w głosowaniu ws. in vitro. Chodzi - ich zdaniem - m.in. o Marka Biernackiego, Jerzego Budnika i Lidię Staroń.

Komisja Zdrowia zakończyła w czwartek wieczorem rozpatrywanie poprawek zgłoszonych w drugim czytaniu rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności, odrzucając wszystkie.

Wcześniej, podczas drugiego czytania projektu, kluby koalicyjne PO i PSL oraz SLD i koło Ruchu Palikota zapowiedziały poparcie projektu; przeciw są posłowie PiS i ZP.

Iwona Śledzińska-Katarasińska mówiła, że klub Platformy Obywatelskiej będzie "jednolicie" głosował za przyjęciem ustawy o leczeniu niepłodności. Także klub PSL zapowiedział głosowanie za ustawą o in vitro.

Jednocześnie w czwartek przed południem Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że Polska naruszyła unijną dyrektywę ws. jakości tkanek i komórek ludzkich, bo nie wprowadziła odpowiednich przepisów dotyczących komórek rozrodczych, tkanek płodowych i tkanek zarodkowych. Wyrok ten i opóźnienie we wdrażaniu unijnej dyrektywy to konsekwencja toczącego się w Polsce sporu o zapłodnienie metodą in vitro.

Odnosząc się wyroku ETS wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki mówił, że nie udało nam się wdrożyć tych przepisów na czas, bo w Polsce długo trwało zebranie koalicji politycznej, która przygotowałaby właściwy projekt ustawy.

Premier Ewa Kopacz, komentując czwartkowe orzeczenie trybunału, przypomniała, że obiecała ustawę o in vitro i ona jest w Sejmie. - Mam nadzieję, że prezydent niebawem ją podpisze - dodała.

10 kwietnia posłowie skierowali do dalszych prac w komisji zdrowia dwa projekty - rządowy i autorstwa posłów SLD. Podkomisja zdecydowała, że wiodącym projektem będzie ten zgłoszony przez rząd. Zakłada on m.in., że z procedury in vitro będą mogły korzystać małżeństwa i związki nieformalne. Liczba tworzonych zarodków ma być ograniczona do sześciu, chyba że kobieta skończy 35. rok życia lub gdy będą ku temu wskazania medyczne. Zarodek będzie można przekazać na rzecz anonimowej biorczyni.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH