Sejm: komisja zdrowia rozpatrzyła projekt ustawy o in vitro. Było gorąco

Sejmowa komisja zdrowia rozpatrzyła we wtorek (9 czerwca) sprawozdanie podkomisji ws. projektu ustawy o leczeniu niepłodności. Drugie czytanie projektu tej ustawy znajduje się w czwartkowym (11 czerwca) harmonogramie obrad Sejmu.

Pierwszą część dyskusji zdominowały dyskusje na temat samego tytułu ustawy oraz definicji zarodka.

Posłowie PiS postulowali, by tytuł projektu zmienić na "ustawa o ochronie genomu i embrionu ludzkiego". Jak przekonywał wiceprzewodniczący komisji zdrowia Czesław Hoc (PiS), obecny jest "złudny i mylny", bo nawet poczęcie dziecka metodą zapłodnienia in vitro nie czyni pary płodną, więc stosowanie tej procedury niepłodności nie leczy.

Spór o skuteczność metody
Podkreślił, że skuteczność in vitro jest bardzo niska, a stosowanie tej metody wiąże się ze śmiercią innych "istnień ludzkich, nawet czasami rodzeństwa". "Dziecko ma być darem miłości, a nie jej produktem" - dodał poseł.

Odnosząc się do słów Hoca, Maciej Orzechowski (PO) powiedział, że "po raz kolejny na komisji zdrowia poseł, lekarz, mówi rzeczy, które nie są zgodne z danymi naukowymi, w pewien sposób raniąc uczucia osób, które posiadają dzieci z in vitro, czy też same pochodzą z procedury in vitro".

Przeciwny zmianie tytułu był wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki, który wskazywał, że ten, jaki zaproponował Hoc, nie odzwierciedla zakresu proponowanej regulacji. Podkreślił, że wbrew temu, co mówił poseł PiS, in vitro jest uznane przez światowe autorytety za technologię medyczną służącą leczeniu niepłodności.

Obecny na posiedzeniu komisji prof. Waldemar Kuczyński z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku wskazywał z kolei, że ustawa w proponowanym kształcie zapobiega występowaniu wcześniactwa, niskiej masy urodzeniowej i innych powikłań położniczych i neonatologicznych, ponieważ są one związane z ciążą wielopłodową, a w projekcie przewidziano ograniczenie liczby zarodków przenoszonych do ciała biorczyni.

Podkreślił, że skuteczność metody in vitro jest bardzo wysoka i w przypadku pacjentek do 25. roku życia, poddawanych tej procedurze z powodu niepłodności partnera, sięga 85 proc. W późniejszym wieku skuteczność in vitro spada o ok. 15 proc. co kolejne pięć lat.

Kuczyński wskazywał ponadto, że wśród poczętego naturalnie potomstwa par, które wcześniej dłużej niż osiem lat bezskutecznie się o nie starały, częstość występowania wad wrodzonych jest taka sama jak w przypadku zastosowania metody in vitro, a czasami nawet wyższa.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH