Sejm: PO odkłada sprawę in vitro na "po wakacjach"

Platforma Obywatelska odsuwa w czasie decyzję w kwestii in vitro. Projekt Małgorzaty Kidawy-Błońskiej zapewne nie trafi do marszałek Sejmu przed wakacjami parlamentarnymi. Z kolei konserwatywne skrzydło PO zamierza zgłosić konkurencyjny, dużo bardziej restrykcyjny projekt Jarosława Gowina.

- Najprawdopodobniej projekt Gowina zostanie zgłoszony jako poselski, uzgodnimy to jeszcze szczegółowo z ministrem - mówi Jacek Żalek, reprezentant konserwatywnego skrzydła w PO. Z kolei projekt Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w kwietniu został przekazany władzom klubu, jednak nie trafił dotychczas do laski marszałkowskiej. Według informacji PAP, władze partii czekają, aż do klubu wpłynie również projekt Gowina.

We wtorek (26 czerwca) szef klubu PO Rafał Grupiński zapowiedział, że w lipcu projekt Kidawy-Błońskiej zostanie przedstawiony prezydium klubu, a następnie ma zostać zaopiniowany przez rząd. Nie jest zatem przesądzone - przyznał Grupiński - czy w ostatecznej formie zdąży trafić do Sejmu jeszcze przed wakacjami parlamentarnymi.

Źródła PAP w klubie PO przyznają, że kwestie światopoglądowe dzielą parlamentarzystów Platformy. Władzom klubu zależy na utrzymaniu jego spójności, z kolei liberalni posłowie nie ukrywają, że są zdenerwowani powolnym tempem prac. To powtórka sytuacji z ubiegłej kadencji - już wówczas Kidawa-Błońska przedstawiła projekt w sprawie in vitro, a konkurencyjny, dużo bardziej restrykcyjny projekt w tej samej sprawie zgłosił obecny minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Oba projekty trafiły do nadzwyczajnej podkomisji. Przed końcem kadencji nie doszło jednak do głosowania tych regulacji. 

Gowin chce, aby in vitro było dostępne tylko dla małżeństw. Jego projekt nie przewiduje mrożenia zarodków. Z kolei Kidawa-Błońska projektuje dostęp do in vitro nie tylko dla małżeństw, ale też par i samotnych matek (wszyscy będą musieli wykazać, że podjęli wcześniej leczenie w związku z niepłodnością). Poslanka proponuje, aby zarodki można było mrozić, ale nie niszczyć. Projekt zakazuje selekcji zarodków i handlu nimi. W jej projekcie nie ma mowy o refundacji in vitro z budżetu państwa.

Konserwatyści w PO szacują, że projekt Gowina może zyskać w klubie poparcie około 80 parlamentarzystów, w zdecydowanej większości posłów. Źródła PAP we władzach klubu oceniają, że jest to raczej 40-60 osób, ale przyznają, że to znacząca grupa, z którą trzeba się liczyć. Platforma liczy 206 posłów. Przy założeniu, że 80 z nich nie poprze projektu Kidawy-Błońskiej, projekt ten mógłby liczyć na około 130 głosów w PO i najprawdopodobniej - według dotychczasowych deklaracji - na poparcie SLD (25 posłów) i Ruchu Palikota (43 posłów).

Daje to w sumie blisko 200 głosów, a więc za mało, aby być pewnym, że projekt nie upadnie w głosowaniu. Platforma nie chce konfliktować ze sobą poszczególnych frakcji, a już sama dyskusja o in vitro "podniosłaby temperaturę" w klubie.

Pod koniec kwietnia premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli PO będzie składała projekt dotyczący in vitro, będzie to na pewno jeden projekt klubowy. Jak ocenił, kluczową sprawą jest pytanie o finansowanie tej procedury.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH