Pytamy polityków i ekonomistów: jak zwiększyć publiczne finansowanie ochrony zdrowia?

Nakłady przeznaczane ze środków publicznych na opiekę zdrowotną - mierzone odsetkiem PKB - stawiają Polskę na jednym z ostatnich miejsc w Europie. Według raportu Health at a Glance - Europe 2012 wskaźnik ten jest niższy jedynie w państwach bałtyckich i Rumunii. Jak zmienić taki stan rzeczy? W sondzie miesięcznika Rynek Zdrowia odpowiadają na to pytanie politycy i ekonomiści. Publikujemy fragmenty niektórych odpowiedzi.

• Bolesław Piecha (PiS), senator, były wiceminister zdrowia: Dotacje i subwencje z budżetu - obecnie nie ma chyba innej drogi

Istnieją dwie możliwości zwiększenia publicznego finansowania ochrony zdrowia w Polsce: jedna to po prostu opodatkowanie przymusowe, które u nas nazywa się nie wiedzieć czemu składką zdrowotną, choć to jest publiczny podatek celowy. A druga to przesunięcia z budżetu państwa.

Taka ścieżka finansowa istnieje, NFZ jest otwarty na różnego rodzaju dotacje i subwencje z budżetu. To jest chyba jedyna droga na dzisiaj, choć zdaję sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne w czasach kryzysu i ogromnych napięć w finansach publicznych. Część oszczędności z budżetu po nowelizacji można jednak przeznaczyć na finansowanie świadczeń zdrowotnych.

Wydaje mi się, że wprowadzenie wprost podwyższenia składki, jeszcze do tego nieodpisywanej od podatku, byłoby bardzo trudne - miałyby miejsce wtedy ogromne protesty. Natomiast wzrost finansowania świadczeń przez samorządy to też finansowanie z budżetu, bo samorządy dochody własne mają śladowe. Oczywiście jakiś samorząd mógłby uchwalić podatek lokalny, ale sądzę, że byłaby to sprawa karkołomna i nie wiem, czy do przeprowadzenia.

Generalnie nie widzę dzisiaj innej możliwości, jak uzupełnienie brakujących środków z budżetu państwa. Dla mnie składka zdrowotna w obecnej formie traci swój sens. Manipulowanie między płatnikiem podatków, ZUS-em a NFZ jest głupotą, wydłuża obieg pieniędzy, a wcale nie usprawnia kontroli nad pieniędzmi i nie usprawnia ścigania tych, którzy nie płacą.

Powiem wprost, jedyną rzetelną instytucją, która dobrze ściąga daniny publiczne jest urząd skarbowy. Natomiast z ZUS-em różnie bywa. Uważam więc, że nakazem chwili jest rozwiązanie NFZ i - póki co - przekierowanie tych środków do budżetu państwa - oczywiście muszą być one zagwarantowane na zdrowie w ilości nie mniejszej niż dany procent z PKB.

Umożliwia to też skuteczną kontrolę nad wydawaniem środków publicznych, bo dzisiaj mamy nad nimi kontrolę teoretycznie tylko dwóch resortów, a w zasadzie jednego - finansów. Lepiej jednak, żeby opinia publiczna, dziennikarze, opozycja miała do tego dostęp - a ma tylko do pieniądza budżetowego - bo wtedy można nagłośnić nieprawidłowości.

Zgodnie z programem PiS przede wszystkim zniknęłaby ta głupia zbiórka pieniędzy od płatników składki zdrowotnej, z całą listą, kto jest uprawniony, z kogo się ściąga itd. Byłaby po prostu pobierana, tak jak dzisiaj są zbierane podatki, PIT, ale wydzielana byłaby na poziomie budżetu państwa.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH