Psycholog na porodówce pomocny, ale czy niezbędny?

Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska chce obowiązkowego zatrudnienia psychologów na oddziałach ginekologiczno-położniczych. Dyrektorzy szpitali przyznają, że pomysł nie jest zły, pytają jednak, kto za to zapłaci.

Krystyna Kozłowska skierowała w tej sprawie pismo do ministra zdrowia. Jak podkreśla w swoim wystąpieniu, do Biura Rzecznika Praw Pacjenta zgłasza się wiele kobiet, które nie mają dobrych wspomnień z pobytu na oddziałach położniczych.

W opinii RPP lekarze i położne nie zawsze radzą sobie w kontaktach z pacjentkami. I w takich przypadkach z pomocą powinien przyjść psycholog.

Jak czytamy w piśmie, liczne sygnały wskazują na brak wsparcia, zrozumienia oraz empatii od pracowników medycznych podczas udzielania świadczeń zdrowotnych z obszaru ginekologii i położnictwa. Dlatego Kozłowska domaga się, by konieczność zatrudniania psychologa na porodówce stanowiła warunek realizacji świadczeń.

Jak mówi nam Andrzej Troszyński, rzecznik Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, obecność psychologa jest w tej chwili obowiązkowa  m.in na oddziałach chirurgi dziecięcej, diabetologii i neurologii poudarowej.

Pomysł dobry, ale...

W opinii dr Wojciecha Puzyny, prezesa Centrum Medycznego Żelazna, rozwiązanie proponowane przez RPP jest słuszne. Jednak wiążą się z nim dwa problemy.

- Jeden dotyczy finansowania - nie można do koszyka świadczeń gwarantowanych dokładać kolejnych zadań, obowiązków, etatów, nie wskazując źródeł finansowania. Już wcześniej zrobiono tak m.im. w przypadku znieczulenia zewnątrzoponowego porodu na życzenie pacjentki - przypomina dyrektor Puzyna.

- Drugi problem związany jest z liczbą porodów.  Np. w województwie mazowieckim w 1/3 oddziałów położniczo-ginekologicznych ma miejsce mniej niż 500 porodów rocznie (w pozostałych 2/3 mniej niż 1000) czyli mówimy o 1-2 porodach na dobę. Zakładając, że 5 proc. pacjentek wymaga wsparcia psychologa (a na I poziomie referencyjnym być może mniej) to chodzi o około 10 pacjentek rocznie - dodaje.

Jak zaznacza nasz rozmówca, jego placówka zatrudnia psychologa na pełnym etacie. Szpital św. Zofii  jest jednak lecznicą monoprofilową, gdzie tylko w tym roku hospitalizowanych było około 10 tys. pacjentek i przyjęto około 6,6 tys. porodów.

Wielu specjalistów podkreśla, że psycholog jest potrzebny tylko w pojedynczych przypadkach. I jeżeli jest taka potrzeba, to pomoc psychologiczna jest zapewniana przez szpital.

Dr Jerzy Przepieść, ginekolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, nie widzi potrzeby, aby psycholodzy byli zatrudniani na porodówkach na pełnym etacie. Jak przyznaje w rozmowie z Gazetą Wyborczą, w przypadku rodzącej kobiety nie ma ani czasu, ani możliwości na jakąkolwiek rozmowę z psychologiem.

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH