Przywileje czy rozrzutność

Trudności polskiej ochrony zdrowia niekoniecznie tkwią w niej samej.Główny wpływ ma istniejąca sytuacja w otoczeniu, dotycząca m.in. wadliwego i często politycznego rozpoznania problemu, przepisów emerytalno-rentowych, obowiązującego w Polsce prawa pracy, przywilejów wybranych grup społecznych - pisze Jacek Musiał, dyrektor PZOZ w Charsznicy, anestezjolog i specjalista chorób wewnętrznych.

Bezrobocie, tzw. higieniczne na poziomie kilku procent, pełni cenną rolę w ekonomii wielu krajów. W czasach przemian w Polsce bezrobocie zaczęło jednak wymykać się spod kontroli.

Skutki poważnego bezrobocia
dotknęły także ochronę zdrowia i to w kilku kierunkach:

• Jednym z nich jest ucieczka pracowników na renty inwalidzkie. Zagrożony pracownik musiał wpierw stać się pacjentem. Objawów szukał w sam (np. internecie) lub z pomocą. Co dwa tygodnie chodził do lekarza o przedłużenie „chorobowego”. Tak chorował przez pół roku. W międzyczasie był kierowany do różnych specjalistów, uzyskując zaświadczenia niezbędne do renty dopiero po kilku wizytach. Liczne badania dodatkowe, też na koszt NFZ.  Pacjent, który trafił na specjalistę bardziej rygorystycznego, wracał do lekarza POZ po nowe skierowanie, twierdząc, że poprzednie zgubił, aż w końcu trafiał na liberalnego (tego „dobrego”), który oczekiwane zaświadczenie do renty wystawił.

• Tylko nieliczni pacjenci, którzy nie dostali renty, „odpuszczali”. Pozostali tym intensywniej walczyli „o swoje”. Niewielkie stwierdzane schorzenia stawały się „celem ich życia”. Kolejne odwołania, kolejne badania dodatkowe, konsultacje, hospitalizacje.  Wszystko po to, aby przy kolejnym podejściu tę rentę już na pewno dostać.

• Pacjenci, którzy otrzymywali rentę na pół roku, rok, dwa, też niezwykle regularnie odwiedzali lekarza prowadzącego oraz wszystkich możliwych specjalistów, aby za rok znów przedłużyć sobie rentę. Przed każdą kolejną komisją wymuszają „komplet” badań dodatkowych.

• Posiadanie renty inwalidzkiej, oprócz umiarkowanych środków finansowych, daje też ubezpieczenie. To pozwala renciście pracować nielegalnie w Polsce lub za granicą.

Ale niekiedy i legalnie, bo zakłady pracy chętniej zatrudniają rencistów. Kilka lat temu był taki okres, że w gazetach były ogłoszenia typu: „zatrudnię do pracy na wysokości mężczyznę zdrowego, najlepiej do 40 roku życia, najchętniej rencistę”. I pacjenci przychodzili do lekarzy, mówiąc wprost, że renta lub grupa inwalidzka, to warunek pracodawcy...  I wszystko to na koszt NFZ (wcześniej – Kas Chorych) – jak wyżej...
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH