Przecieki z ministerialnego pakietu kolejkowego. Pomysły niezbyt trafione?

W prasie pojawiły się informacje na temat planowanych przez ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza założeń do projektu, który ma usprawnić system ochrony zdrowia. Jak spekulują media, kluczem do zmniejszenia kolejek ma być zmiana finansowania opieki zdrowotnej, zwłaszcza na poziomie POZ i AOS.

Dziennik Rzeczpospolita, który napisał o założeniach projektu, twierdzi również, że rząd wycofuje się też z pomysłu wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń w opiece zdrowotnej. Portal rynekzdrowia.pl sprawdził jak te pomysły przyjmuje środowisko medyczne.

Postawią na lekarza POZ?

„Pakiet kolejkowy” ma opierać się na przesunięciu pacjenta w dół systemu. Pacjent, który dziś trafia do szpitala na diagnostykę i obserwację powinien zostać przyjęty w AOS. Na tym poziomie diagnostyka jest o wiele tańsza.

Żeby taką zmianę wymusić resort ma rozważyć zrównanie wyceny badań diagnostycznych. Dziś niektóre z nich, podobnie jak pewne zabiegi są o wiele korzystniej opłacane kiedy realizuje się je w szpitalu. Z kolei część chorych, których prowadzi specjalista powinno zostać przesuniętych do POZ.

Jak podaje dziennik Rzeczpospolita stawki w POZ ulegną zmianie. Zostaną podzielone na dwie części: stałą stawkę kapitacyjną, która zostanie obniżona i zmienną część wynagrodzenia zależną od liczby przyjętych pacjentów.

Zmian powinni też spodziewać się specjaliści. Także ich stawka zostanie zróżnicowana. Drożej będą wyceniane wizyty pierwszorazowe pacjentów, a taniej, te na które chory przychodzi kolejny raz.

Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy Ministra Zdrowia nie potwierdza doniesień prasowych. Jak poinformował portal rynekzdrowia.pl, w Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad planem działań, które resort podejmie w celu skrócenia kolejek. Propozycje rozwiązań zostaną przedstawione wiosną 2014 r. Do tego czasu ministerstwo odmawia jakichkolwiek komentarzy odnośnie doniesień dziennikarskich na ten temat.

Nic nowego

- Propozycja Ministerstwa Zdrowia to nic nowego. Jest to tzw. system mieszany, na który składa się stawka kapitacyjna i płatność za procedurę, czyli fee for service. Jednak diabeł tkwi w szczegółach - ocenia Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Przypomina, że idea systemu mieszanego w POZ jest znana od długiego czasu i obowiązuje m.in. w Wielkiej Brytanii czy Holandii. - Podstawą płacy lekarza jest kapitacja na utrzymanie praktyki lekarskiej, której dopełnieniem jest finansowanie procedur. Na podobnej zasadzie, w systemie foundholdingu, funkcjonowały niektóre kasy chorych w latach 1999-2003.

Zdaniem prezesa Krajewskiego, obecnie problemem jest ogromna liczba świadczeń udzielanych w ramach POZ: - Szacowana liczba 140 mln wizyt pacjentów to już jest prawie szczyt jego możliwości. Pamiętajmy, że w ramach jednej wizyty pacjent otrzymuje kilka porad. Można zatem oceniać, że w ramach POZ odbywa się łącznie około pół miliarda porad. Do tego nie można zapominać o wysiłku, jaki spada na pielęgniarki i średni personel medyczny, który wykonuje szereg czynności pielęgnacyjnych przy pacjencie.

- Biorąc pod uwagę, że liczba lekarzy i pielęgniarek, którzy pracują teraz w POZ jest ograniczona, funkcjonowanie tego segmentu systemu odbywa się obecnie na granicy możliwości. Dlatego, niezależnie od pomysłu, jakiekolwiek przesunięcia kolejnych obowiązków na lekarzy POZ, bez rozwiązania innych problemów, stawiają sukces realizacji w wątpliwym świetle.

W ocenie szefa FPZ, warunkiem powodzenia wprowadzenia systemu mieszanego jest zdjęcie z lekarzy POZ szeregu obowiązków sprawozdawczych i administracyjnych, np. przy określaniu poziomu odpłatności za lek refundowany. - Należy dokonywać zmian tak, by zwiększyć motywację lekarzy i pielęgniarek do pracy w POZ, poprzez m.in. lepsze wynagrodzenia i podniesienie prestiżu zawodu. To zahamowałoby odpływ personelu do innych segmentów systemu: specjalistyki i szpitalnictwa.

Jacek Krajewski zwraca również uwagę, że wdrażanie takich rozwiązań to proces, który musi trwać. - Dopiero sposób finansowania tego pomysłu i harmonogram wprowadzania poszczególnych zmian, począwszy od pilotażu, po skierowanie go do całego systemu, to metoda na racjonalne rozwiązanie problemów. W przeciwnym wypadku można rozregulować system, który - ledwo - ale jednak funkcjonuje.

Lekarze z FPZ postulują także podniesienie wysokości stawki kapitacyjnej, by zwiększyć motywację lekarzy do pracy w ramach POZ.

Nie ma zgody na cięcie stawki

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, dr Maciej Hamankiewicz podkreśla, że obniżenie stawki kapitacyjnej i dołożenie dodatkowych obowiązków lekarzom POZ w ramach zróżnicowanej stawki jest po prostu nieporozumieniem.

- Minister po raz kolejny zamiast iść drogą ewolucyjną, czyli powoli rozszerzać zakres obowiązków lekarza rodzinnego, próbuje drogi na skróty. Rozszerzenie wachlarza działań lekarza rodzinnego jest możliwe tylko w ramach zwiększania środków finansowych, a to z kolei jest realne przy podaniu szacunków, w jakim stopniu zwiększanie nakładów na ten cel może następować. Jeżeli zapewnimy powszechny dostęp do skierowań np. na badania rezonansem magnetycznym, a które po zmianach miałyby być wydawane przez lekarzy rodzinnych, to trzeba oszacować, o ile zwiększy się liczba tych badań - wyjaśnia dr Hamankiewicz.

Dr Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia zaznacza, że oficjalnie nie ma żadnego ministerialnego pakietu.

- Po raz kolejny mamy wrażenie, że to jest tylko badanie opinii, czyli wypuszczony balon, że chyba tak zrobię. Ale czy na pewno? Zobaczę jak zareagują lekarze na obniżenie stawki kapitacyjnej. My nie zgodzimy się na obniżenie tej stawki. Nie jest ona waloryzowana od 2008 rok. Jej dzielenie, to dalsze osłabianie POZ i odebranie dostępności pacjentom do POZ. Przy takich rozwiązaniach zmierzamy w kierunku ogólnopolskich kolejek do POZ. Nie ma na to zgody - podkreśla dr Janicka.

Zmiany w AOS i rezygnacja z ubezpieczeń

Dr Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku zdrowia bardzo pozytywnie odbiera rezygnację ministra zdrowia z dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.

- Koszty dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych są w Polsce bardzo wysokie. Moim zdaniem nie może być tak, że ubezpieczyciele zgarniają 60 proc. stawki. A obecnie tak jest. Jeśli taka proporcja ma się zachować to absolutnie to nie ma sensu. Kiedy mówimy, że dodatkowe ubezpieczenia mają być źródłem dodatkowych środków i jednocześnie mówimy, że ubezpieczyciele mogą sobie zabrać z tego 60 proc., to absolutnie nie ma to sensu - wyjaśnia dr Kozierkiewicz.

Osobną kwestią jest sprawa lekarzy specjalistów, którzy zdaniem ministra przyjmują pacjentów tylko po to, żeby przepisać receptę. Kozierkiewicz wyjaśnia, że jeśli chodzi o rozróżnienie stawki w AOS- ie to już taki system działa. Są porady konsultacyjne, czy inaczej receptowe i takie pełniejsze. Można się zastanawiać jedynie nad większym dopracowaniem tego, co w danej poradzie się mieści.

Dr Hamankiewicz natomiast przyznaje, że w AOS są tzw. wizyty recepturowe i niepotrzebnie zwiększają kolejkę. Jednak, jak wyjaśnia prezes NRL, tutaj minister zapomniał o konieczności zmiany ustawy refundacyjnej.

- Jeżeli ustawa refundacyjna, która nakłada tak wiele obostrzeń na wypisujących recepty, nie ulegnie zmianie, to lekarz rodzinny dalej będzie kierował pacjentów do specjalisty, bo takie są wymogi. Te wymagania łączą się - niestety - także z lękami przed wypisywaniem recept. W tak trudnej sytuacji najważniejsze jest to, aby systemowo porządkować ochronę zdrowia - wyjaśnia dr Hamankiewicz.

Częściowa reforma nie ma sensu

Dr Kozierkiewicz zwraca uwagę na proponowane przez resort dociążanie lekarza POZ. - Jeśli mówimy o tym, że należy lekarzy POZ jeszcze bardziej dociążyć obowiązkami, to trzeba też się zastanawiać jak ich odciążyć. Lekarz rodzinny nie może przyjmować 70 pacjentów dziennie, bo wtedy te wizyty nie mają żadnej wartości.

Zaznacza również, że lekarze rodzinni nie są najlepiej zarabiającą grupą zawodową w Polsce, dlatego zmniejszanie stawki kapitacyjnej, może być powodem do dużego oporu.

Z kolei dr Janicka wyjaśnia, że cały system potrzebuje zmiany.

- Reforma wprowadzana punktowo doprowadzi do jeszcze większego chaosu. Bardzo istotną rzeczą jest postawienie na POZ. Chodzi tu przede wszystkim o finansowanie, które musi ulec zmianie w całej ochronie zdrowia. Nie da się zrobić 80 proc. świadczeń, co wykonuje POZ, za 10 czy 12 proc. budżetu NFZ . Stawka w POZ musi być na poziomie europejskim i stanowić minimum 20 proc. Ważne jest też zadbanie o kadrę POZ, która jest coraz starsza. Tymczasem marcowa lista rezydentów nie napawa optymizmem. Na 500 miejsc na całą Polskę raptem 16 jest dla lekarza rodzinnego. To tylko 3,2 proc. - tłumaczy dr Janicka.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH