Protest pieczątkowy: negocjacje z ministrem i praca nad wspólnym komunikatem

Dobiegają końca wielogodzinne rozmowy przedstawicieli samorządu lekarskiego i aptekarskiego z ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem. W środę (4 stycznia) po godzinie 20.00 pracowano jeszcze nad wspólnym komunikatem.

Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który opuścił obrady po części merytorycznej, a przed uzgodnieniem i podpisaniem końcowego oświadczenia, powiedział w TVN Info, że negocjacje toczą się powoli.

- Problem w tym, że ministerstwo uzależnia postęp prac legislacyjnych (dotyczący ustawy refundacyjnej - dop. red.) od zawieszenia protestu. Na ten warunek nie chcemy się zgodzić, bo to nie nasz kaprys, tylko odruch samoobrony przeciwko niesprawiedliwemu prawu - oświadczył Szramik.

Na pytanie, czy lekarze nie będą od czwartku (5 stycznia) stawiać na receptach pieczątek uzależniających refundację od decyzji NFZ, Jarosław Wanecki z Naczelnej Rady Lekarskiej odpowiedział: - Bardzo byśmy chcieli powiedzieć to naszym kolegom i pacjentom. Czekamy na takie zabezpieczenie i zmianę przepisów, które zdejmą z nas odpowiedzialność cywilną.

Przypomnijmy, że premier na środowym (4 stycznia) spotkaniu z organizacjami lekarskimi oświadczył: - Mogę pomóc w inicjatywie na rzecz zawieszenia działania kar za nieskuteczne sprawdzenie ubezpieczenia, dopóki obiektywne narzędzie informatyczne w postaci Centralnego Wykazu Ubezpieczonych, który przygotowuje NFZ, nie będzie gotowe.

Jednocześnie wskazał na obowiązek weryfikowania tego ubezpieczenia przez lekarzy: - Ustawa jest obowiązująca tak długo, jak długo nie zostanie zmieniona - zauważył.

Przystępując do rozmów z ministrem Arłukowiczem Naczelna Rada Lekarska wysunęła postulat nowelizacji ustawy refundacyjnej i usunięcia z niej zapisów mówiących, że lekarz błędnie wypisujący receptę będzie zobowiązany do zwrotu kwoty nienależnej refundacji wraz z odsetkami.

Chodzi o wypisanie recepty m.in. nieuzasadnionej względami medycznymi lub niezgodnej z listą leków refundowanych. Lekarz będzie też ponosił odpowiedzialność finansową w przypadku, gdy na recepcie wpisze niewłaściwy poziom refundacji leku.

Samorząd lekarski domaga się także zmiany rozporządzenia w sprawie recept na leki refundowane. Chodzi o obowiązek wpisywania przez lekarzy na recepcie poziomów odpłatności leków: B - bezpłatne, R - ryczałt, 30 proc., 50 proc., 100 proc. Lekarze sprzeciwiają się także wymogowi wpisywania na recepcie kodów uprawnień pacjenta do refundacji leków.

Od początku roku lekarze m.in. z OZZL i PZ - w proteście przeciwko przepisom refundacyjnym, które ich zdaniem są zbyt restrykcyjne i nakładają na lekarzy biurokratyczne obowiązki - nie określają na receptach poziomu refundacji leku i stawiają pieczątkę: "Refundacja leku do decyzji NFZ". Część pacjentów mimo prawa do wykupienia leków ze zniżką musi płacić za nie więcej.

Lekarze podkreślają, że nie posiadają narzędzi, np. odpowiedniego systemu komputerowego, umożliwiających im wywiązanie się z nałożonych obowiązków. Jak mówią, obawiają się wysokich kar finansowych, które przewiduje ustawa refundacyjna.

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH