Prezes ORL w Katowicach: po pierwsze inwestujmy w kadrę medyczną Dr Jacek Kozakiewicz, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach; FOT. PTWP

Czy jedną z przyczyn, dla których - nie tylko zresztą w Polsce - ludzie sięgają po informacje o zdrowiu do internetu jest utrudniony dostęp do specjalistów, kolejki, niewydolny system? Między innymi na to pytanie odpowiada dr Jacek Kozakiewicz, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach.

Nie ulega wątpliwości, że szybciej i łatwiej dostać się można dziś do sieci, niż dotrzeć do biblioteki i sięgnąć po fachową literaturę. Nieograniczona pojemność sieci sprawia, że coraz więcej w niej informacji różnego rodzaju, także reklamujących różne cudowne produkty, uzdrawiające niemal z dnia na dzień.

Istotną przyczyną sięgania po informacje u „doktora Google” są też problemy od wielu lat drążące nasz system opieki zdrowotnej, w tym kolejki i długi czas oczekiwania na wizytę u wielu specjalistów czy przyjęcie do szpitala. Zatem ludzie, niepokojąc się o stan swojego zdrowia, szukają szybkiej informacji, a siła profesjonalnej reklamy jest ogromna.

Ludzie i nakłady finansowe
W mojej opinii o przyszłości polskiej ochrony zdrowia rozstrzygną ludzie pracujący w systemie i nakłady finansowe, zwłaszcza publiczne - właśnie w tej kolejności. Dlatego uważam, że największą uwagę powinniśmy skoncentrować na zatrzymaniu odpływu fachowej kadry medycznej, jaki miał miejsce w ostatnich latach, zwłaszcza po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Musimy też zwiększać liczbę studentów i doskonalić jednocześnie system kształcenia lekarzy, tworząc odpowiednie warunki do wykonywania tego zawodu. Nie jest bowiem tak, że lekarze nie chcą pracować w Polsce. Chcą tu bezpiecznie wykonywać swoją pracę, podnosić swoje umiejętności, zdobywać specjalizacje i godnie zarabiać. Nie ma bezpiecznego pacjenta bez bezpiecznego lekarza! Z tego powodu priorytetowym celem polityki zdrowotnej musi stać się inwestowanie w kadrę medyczną, powstrzymanie jej emigracji oraz racjonalne jej wykorzystanie.

W tym kontekście przytoczę przykład ilustrujący, w jaki sposób pracują lekarze w innych, znacznie bogatszych od Polski krajach. Moja znajoma mieszkająca w Szwecji podejrzewała u siebie nadciśnienie. Poszła do lekarza rodzinnego, ale została przyjęta przez pielęgniarkę. Ta zaprosiła pacjentkę do wyciszonego, zaciemnionego pomieszczenia i po kwadransie wykonała pomiar ciśnienia.

Takie postępowanie powtórzono za tydzień i dwa, aby wyniki były rzeczywiście miarodajne. Dopiero wtedy pacjentka została skierowana do lekarza rodzinnego. „I co powiedział lekarz rodzinny?” - zapytałem. „Na razie telefonuję i czekam na termin wizyty” - odpowiedziała spokojnie znajoma.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH