KL, PAP/Rynek Zdrowia | 10-03-2015 15:30

Premier: to nie będzie ustawa dotycząca tylko metody in vitro

Najważniejszym tematem wtorkowego (10 marca) posiedzenia rządu było ustawowe uregulowanie procedur zapłodnienia in vitro. Projekt ustawy został przyjęty. Teraz czeka go pełna ścieżka legislacyjna. Minister zdrowia zapowiada, że będzie dążył do przyjęcia ustawy w tej kadencji Sejmu.

Premier Ewa Kopacz przypomniała na spotkaniu z dziennikarzami po obradach rządu, że w Polsce do tej pory nie udało się formalnie uregulować kwestii zapłodnienia in vitro.

To dopiero pierwszy krok
- Uważam, że niezależnie od poglądów - zarówno na lewicy, jak i na prawicy - dziś panuje takie przekonanie, że stan obecny, w którym nie ma uregulowań prawnych, jest wątpliwy moralnie, a medycznie potencjalnie niebezpieczny - zaznaczyła.

Premier zwracała uwagę, że in vitro to jedna z metod, która pozwala znosić skutki niepłodności. Ale ustawa nie ogranicza się do tej metody. W sposób kompleksowy opisuje, jak należy postępować w przypadku niepłodności. Jest też olbrzymim postępem w obszarze ochrony zarodków - podkreśliła.

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz przyznał, że przyjęcie przez rząd projektu to dopiero pierwszy krok na drodze do wdrożenia jej zapisów w życie.

- Będziemy szukać z ministrem zdrowia szerokiego poparcia dla niej w parlamencie. Liczę, że to się uda, bo niezależnie do tego, jak różnimy się w parlamencie, musimy pamiętać, że za tą ustawą stoją nadzieje wielu Polaków - komentowała premier.

Potwierdziła także, że spotkała się z konserwatywnymi członkami PO, a ich uwagi do projektu ustawy zostały uwzględnione. - Ustawa ma w sposób kompleksowy otoczyć opieką osoby borykające się z problemem niepłodności. Począwszy od diagnostyki, przez różne metody leczenia, na końcu, których znajduje się in vitro - stwierdziła Kopacz.

W projekcie zapisano m.in. wymogi, jakie muszą spełniać ośrodki, które będą specjalizować się w leczeniu niepłodności i oferować procedurę in vitro .

Po wyczerpaniu innych możliwości
Jak zapowiedział Bartosz Arłukowicz, przepisy gwarantują bezpieczeństwo rodziców i zarodków. Ograniczono możliwość tworzenia nadliczbowych zarodków - zapłodnionych będzie mogło być sześć komórek jajowych.

Tworzenie dodatkowych zarodków dopuszczalne będzie tylko w przypadkach szczególnych, głównie u matek po 35. roku życia oraz w przypadku współistniejącej z niepłodnością chorobą lub ze względu na wcześniejsze dwukrotne nieskuteczne leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego.

Z procedury in vitro będą mogły korzystać osoby w związkach małżeńskich oraz osoby we wspólnym pożyciu, potwierdzonym zgodnym oświadczeniem. Leczenie niepłodności w drodze procedury zapłodnienia pozaustrojowego będzie mogło być podejmowane po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy.

Warunki te nie będą musiały być spełnione, "jeżeli zgodnie z aktualną wiedzą medyczną nie jest możliwe uzyskanie ciąży w wyniku zastosowania tych metod". Zgodnie z rządową propozycją zakazane będzie niszczenie zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju .

Centra leczenia niepłodności
Projekt przewiduje też powstanie centrów leczenia niepłodności. - Ośrodki te będą cyklicznie kontrolowane - zapowiada minister zdrowia.

Premier Kopacz zaznaczyła, że nie ma żadnego przymusu stosowania metody in vitro. - Jeżeli komuś nie pozwalają na to przekonania i chce leczyć się innymi metodami, ma takie prawo. Ale ci, którzy skorzystali już ze wszystkich metod, a ich światopogląd pozwala im na zastosowanie in vitro, powinni mieć taką możliwość - dodała.

Pary będą obciążone kosztami przechowywania zarodków. Po 20 latach przechowywane zarodki będą przekazywane do adopcji.

- Problem niepłodności nie ma barw żadnej partii , dlatego liczę, że nad przyjęciem rozwiązania potrzebnego Polakom pochylimy się niezależnie od przynależności politycznej - podsumowała Kopacz.

Czyt. także: Stowarzyszenie Nasz Bocian: ustawa o in vitro niezbędna, ale ma braki