Prawo nadal nie sprzyja walce z dopalaczami Prawo przegrywa z dopalaczami? Fot. Carlos 90/Flickr (CC BY-SA 2.0)

Ograniczone kompetencje sanepidu, policji i prokuratury powodują, że kary nakładane na sklepy sprzedające dopalacze nie są egzekwowane.

W rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej Marek Jarosz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Elblągu, wyjaśnia, że tzw. dopalacze mogą zostać zatrzymane przez sanepid maksymalnie na 18 miesięcy. W tym czasie trzeba ustalić, czy rzeczywiście produkty te zawierają substancje, które mają działanie psychoaktywne.

Gdy przypuszczenia potwierdzą się, sanepid wydaje zakaz ich produkcji oraz nakazuje wycofać je z obrotu i zniszczyć. Właściciel sklepu jest obciążany kosztami związanymi kontrolą i badaniem towaru. Jednocześnie zostaje na niego nałożona kara pieniężna w kwocie od 20 tys. zł do 1 mln zł.

Od 2012 r. elbląski sanepid nałożył w sumie 630 tys. zł kar. Nie zostały one dotąd wyegzekwowane.

Szef sanepidu zwraca też uwagę, że nieskuteczna okazała się również decyzja o zamknięciu sklepu, gdyż właściciele szybko likwidowali starą działalność i zakładali nową pod zmienioną nazwą spółki, ale w tym samym miejscu. Walki z dopalaczami nie ułatwia także fakt, że osoby, które w skutek zażycia dopalaczy trafiły do szpitali, nie chcą powiedzieć, gdzie kupiły środki.

Więcej: www.gazeta.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH