Posłowie PiS na wspólnej konferencji prasowej z przedstawicielami związków zawodowych skrytykowali 2 lipca minister zdrowia Ewę Kopacz za to, że podpisała porozumienie z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych.
To są obietnice bez pokrycia - argumentowali parlamentarzyści.
W środę (30 czerwca) Ewa Kopacz podpisała porozumienie z OZZPiP. Zakłada ono m.in., że pielęgniarki i położne mogą liczyć na podwyżki wynagrodzeń; będą miały ponadto zagwarantowane limity liczby pacjentów, którymi będą opiekować się na dyżurze.
Tę umowę krytykowali zgodnie na konferencji prasowej w centrum informacyjnym kandydata PiS na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego posłowie Bolesław Piecha i Paweł Poncyljusz, Elżbieta Buczkowska - prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych oraz Jacek Sałkowski z lekarskiej NSZZ Solidarność. Zaapelowali do rządu, aby nie okłamywał pielęgniarek. Uznali też, że jest to element kampanii wyborczej.
Sałkowski podkreślił, że jest oburzony „skandaliczną” formą prowadzenia przez minister dialogu społecznego. Argumentował, że porozumienie zostało zawarte z jednym związkiem, a nie na przykład na forum komisji trójstronnej. – Na kilka dni przed wyborami następuje podpisanie porozumienia z jedną grupą zawodową, wprowadza w zantagonizowane już środowisko pracowników służby zdrowia dodatkowe elementy – zaznaczył Jacek Sałkowski.
– Nie wiem co się stało, że akurat na trzy dni przed zakończeniem kampanii wyborczej pani minister Kopacz zrobiła salto mortale i o 180 proc. zmieniła swoje stanowisko – powiedział Piecha. Poseł pytał też, czy o treści porozumienia wie reszta rządu, w tym premier Donald Tusk.
Czytaj więcej: pielęgniarki | Elżbieta Buczkowska | Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych | Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych | wynagrodzenia pielęgniarek | obsada pielęgniarska | kampania wyborcza
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel
Naiwność, głupota i brak taktu pań z OZZPiP zawsze mnie bulwersowały. Akcja p. Kopacz, to kolejna odsłona tej samej tragikomicznej opowieści o "najważniejszym" zawodzie w ochronie zdrowia. Tym razem na potrzeby kampanii. Obrzydliwe.
Jedno trzeba im przyznać - są zdeterminowane do bólu.
Dam sobie rękę uciąć, że przehandlowały swoje dobre imię, za czekającą w "zamrażarce" nowelizację "Ustawy o zawodzie pielęgniarki...", która to niezwykle łaskawie będzie traktować działaczki związkowe. Wstyd.
Ale życzę powodzenia, Siostrzyczki.