Na transgranicznym programie może skorzystać m.in. Białostockie Centrum Onkologii
Program Współpracy Transgranicznej Polska-Białoruś-Ukraina 2007-2013 uwzględnia również - co ciekawe - wspólne zadania z zakresu ochrony zdrowia. Ale obecna sytuacja polityczna nie sprzyja takiej współpracy. 31 stycznia ministrowie spraw zagranicznych krajów Unii Europejskiej mają zadecydować o sankcjach wobec Białorusi...
Jest to największy program w ramach Europejskiego Instrumentu Sąsiedztwa i Partnerstwa. Na dofinansowanie projektów o charakterze transgranicznym Unia chce przeznaczyć olbrzymie środki – łącznie około 186 mln euro. Część pieniędzy wydana zostanie na zadania związane z ochroną zdrowia na terenach przygranicznych. Między innymi szpitale z Białegostoku i Grodna na Białorusi chcą wspólnie pozyskać ponad 4 mln euro.
Trzy projekty
złożyły – we współpracy z Grodzieńskim Obwodowym Szpitalem Klinicznym na Białorusi – podlaskie lecznice: Białostockie Centrum Onkologii, Wojewódzki Szpital Zespolony im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku oraz białostocki Specjalistyczny Szpital Gruźlicy i Chorób Płuc.
Wartość każdego z tych projektów to prawie 1,5 mln euro, czyli maksymalna kwota jaką przewiduje konkurs. Jeden z nich nosi oficjalną nazwę: „Rozwój współpracy instytucji medycznych polsko-białoruskiego przygraniczna w obszarze immunoterapii gruźlicy narządów oddechowych”.
O szczegółach zadania opowiada nam Teresa Kamińska, dyrektor Specjalistycznego Szpitala Gruźlicy i Chorób Płuc w Białymstoku. Wyjaśnia, że oprócz przebudowy i unowocześnienia szpitalnego laboratorium do badań immunologicznych, w ramach projektu stworzony zostanie wspólny komputerowy system informacyjny dotyczący rozpowszechniania się gruźlicy.
– Trafiają do nas pacjenci ze Wschodu. Będziemy wymieniać się informacjami na temat chorych migrujących przez granicę i zarażonych prątkiem gruźlicy, dzięki czemu będzie możliwe śledzenie wędrówki szczepów bakterii – tłumaczy Teresa Kamińska. Dodaje, że na Białorusi gruźlica stanowi bardzo poważny problem, a zachorowalność jest trzykrotnie wyższa niż w Polsce.
– Wyjątkowo groźnym problemem jest gruźlica lekooporna, z której powodu w naszym szpitalu zmarło w zeszłym roku 6 osób. Bardzo ważne, żeby gruźlicę wykryć wcześniej, a to umożliwi system informacyjny – mówi dyrektor Kamińska i przewiduje, że program ruszy przed czerwcem tego roku.
Warto przy tej okazji zauważyć, że w porównaniu z większością krajów unijnych Polska ma ponad dwukrotnie wyższy wskaźnik zachorowalności na gruźlicę. Na przeciwnym biegunie jest Dania, Norwegia i Holandia, gdzie chorobę wyeliminowano niemal całkowicie.
Kolejną placówką zaangażowaną w program jest Białostockie Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej Curie. Projekt zatytułowano: „Rozwój współpracy w celu poprawy diagnostyki histopatologicznej nowotworów piersi i jelita grubego na przygranicznych terenach Polski i Białorusi.”
Jak przewiduje główna księgowa Centrum, Joanna Samostoj, na przełomie lutego i marca nastąpi podpisanie umowy partnerskiej z Białorusinami. Zostanie zawarta w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego w Warszawie. Natomiast w styczniu delegacja z BCO pojedzie do Grodna, żeby omówić szczegóły organizacyjno-techniczne.
Wspólne szkolenia
Obie placówki zamierzają zakupić sprzęt do badań histopatologicznych w leczeniu raka piersi i jelita grubego. – Zorganizujemy również wspólne szkolenia i konferencje dla kadry medycznej. Efektem wymiany doświadczeń będzie praca naukowa w języku polskim, rosyjskim i angielskim. Zostanie wydana w ciągu dwóch lat od dnia zawarcia umowy – informuje Joanna Samostoj.
Trzecim szpitalem zakwalifikowanym do programu jest Wojewódzki Szpital Zespolony im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku. Dyrektor Sławomir Kosidło wtajemnicza nas w jego szczegóły. Mówi, że planuje zakup sprzętu do radiologii cyfrowej.
– Wartość naszych zakupów to ok. 800 tys. euro, natomiast Grodzieński Obwodowy Szpital Kliniczny otrzyma ok. 700 tys. euro. Jeśli chodzi o nasz szpital, to tworzymy nowy zakład radiologii i obrazowania. Chcemy go wyposażyć w specjalistyczne aparaty i ultrasonograf. Białorusini chcą z kolei mieć analizatory biochemiczne, zestaw endoskopowy, ultrasonograf i czterostanowiskowy zestaw intensywnego nadzoru kardiologicznego – opowiada Sławomir Kosidło.
W trakcie trwania programu zorganizowane zostaną także trzy seminaria i dwie konferencje dla kadry medycznej.
Wielka polityka może pokrzyżować plany
– Czekamy w napięciu na ostateczne zawarcie umów. Już miały być podpisane, ale sytuacja polityczna po grudniowych wyborach prezydenckich na Białorusi zaostrzyła się. Mam nadzieję, że polityka nie wejdzie nam w paradę – niepokoi się dyrektor Kosidło. – Czekamy na sygnał z Warszawy, żeby podpisać dokumenty.
Jeszcze kilka miesięcy temu w Białymstoku na specjalnie zwołanej konferencji prasowej władze samorządowe woj. podlaskiego i przedstawiciele władz białoruskich wyrażali optymizm co do efektów programu. W szpitalu w Grodnie – jak tłumaczył konsul generalny Republiki Białoruskiej w Białymstoku, Aleksander Bierebienia – powstaną oddziały: onkologiczny i gruźliczy. Podkreślał, iż strona białoruska jest bardzo zadowolona z dotychczasowej współpracy i liczy, że będzie się ona rozwijać.
Dziś, czyli po zatrzymaniu opozycjonistów po wyborach z 19 grudnia, Unia grozi Białorusi sankcjami. Decyzję w tej sprawie mają podjąć 31 stycznia ministrowie spraw zagranicznych Unii.
– Wierzymy, że decyzje UE, jakiekolwiek będą, nie przeszkodzą rozwojowi białoruskiej gospodarki i społeczeństwa – powiedział 12 stycznia szef dyplomacji Białorusi Siarhiej Martynau na spotkaniu z grupą dziennikarzy w Brukseli, dokąd przyjechał na rozmowę z szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton.
Co dalej z programem?
Rozmawialiśmy o tym ze Stanisławem Krakowskim z zespołu obsługi mediów Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, które pilotuje Program Współpracy Transgranicznej Polska-Białoruś-Ukraina 2007-2013.
– Czy ma sens program, który w istocie sprowadza się do zakupu sprzętu medycznego, z którego będą korzystać pacjenci w swoich krajach, czyli nie będzie raczej czynnika integrującego? – zapytaliśmy w ministerstwie.
– Nie można się zamykać, choćby Białoruś czy Ukraina nigdy nie wstąpiły do UE. Europejska współpraca terytorialna, to jeden z elementów polityki spójności. Taką politykę prowadzi na przykład Francja, Hiszpania w obrębie basenu Morza Śródziemnego. Z kolei dla nas istotna jest polityka wschodnia, którą prowadzimy małymi krokami, jakieś pomosty jednak przerzucamy – mówi Stanisław Krakowski i dodaje, że Polsce nie chodzi o to, żeby korzyść była natychmiastowa.
– Dajmy szansę Białorusinom, żeby poznali świat – kontynuuje nasz rozmówca. – Nie zamierzamy nawracać Łukaszenki i jego zwolenników, ale zwykłym ludziom otwórzmy drogę, niech przyjeżdżają. Po to znieśliśmy wizy. Tego typu wspólne inicjatywy temu właśnie służą. Jeśli skorzystają, to dobrze. Sami pewnie na tak kosztowne zakupy by się nie zdobyli. Owsiaka nie mają, niech więc Unia pomoże, choć składek członkowskich Białoruś nie płaci.
Czytaj więcej: środki unijne | wymiana międzynarodowa | Białoruś | współpraca transgraniczna
Wadowice: rozpoczęła się rozbudowa szpitala
Chociaż z drugiej strony polska firma Bella ma tam dobrą opinię.