Pół wieku po wrocławskiej epidemii: ospa pokonana, mamy inne zakaźne problemy

Z uwagi na łatwość szerzenia się, ospa prawdziwa była niezwykle groźną chorobą. Jeszcze 200 lat temu kontakt z wirusem kończył się rezultatem jeden do jednego - praktycznie każdy musiał zachorować. Co trzecia osoba umierała. Obecnie nie ma możliwości rozprzestrzeniania się wirusa ospy prawdziwej w warunkach naturalnych, bowiem choroba została uznana za eradykowaną - uspokajają specjaliści.

Dowodem jej istnienia już przed 3 tysiącami lat jest zmumifikowana głowa Ramzesa V (zmarł w 1157 roku p.n.e.), która pokazuje krostowatą wysypkę mogącą być efektem ospy. Około 50 r. choroba dotarła do Chin, skąd przywędrowała do Europy, w X wieku do Afryki, zaś w wieku XVI, podczas konkwisty, do Ameryk. W XVIII wieku ospa zabijała co siódme dziecko urodzone w Rosji, co 10 we Francji i Szwecji.

Ospa grasowała również w Polsce. Stała się m.in. orężem carskiej Rosji w walce z ciemiężonym Królestwem Polskim. Po powstaniu styczniowym w ramach restrykcji władze rosyjskie zaniechały przymusowych szczepień, wskutek czego choroba występowała masowo, powodując dużą śmiertelność lub szpecąc ludzkie oblicza.

- Kto przeżywał, miał tzw. dzioby ospowe. Można je zauważyć na przykład na nagrobku Aleksandra Jagiellończyka - przypomina prof. Krzysztof Simon, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych w woj. dolnośląskim, kierownik Zakładu Chorób Zakaźnych i Hepatologii Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, ordynator Oddziału Zakaźnego Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu.

To miasto na stałe zapisało się w annałach historii epidemiologii. Latem 1963 roku Wrocław przeżył ostatnią epidemię ospy prawdziwej w Polsce.

Epidemii nie będzie
Czy takie epidemie są obecnie możliwe? - W obecnych warunkach, na taką skalę prawdopodobnie nie. Co nie oznacza, że chorób o przebiegu epidemicznym lub o podobnym obrazie klinicznym nie ma w ogóle - stwierdza prof. Simon.

- Zdarzają się niespodzianki. Trzy lata temu hospitalizowaliśmy 54-letnią pacjentkę z białaczką limfatyczną, która miała objawy zbliżone do ospy: gorączkę i masywne wykwity krostowe ospopodobne obejmujące całą powierzchnię ciała. Na szczęście pacjentka przeżyła ten incydent - wspomina profesor.

- Oznacza to, że pokrewne wirusy z tej samej grupy mogą dawać zbliżone objawy, ale choroba nie musi się przenosić z człowieka na człowieka, szczególnie z prawidłowym układem odpornościowym - zaznacza prof. Simon.

Z podobnymi przypadkami mamy do czynienia obecnie w Afryce, gdzie pojawił się wirus ospy małpiej, atakujący głównie dzieci. Wiele innych wirusów ze świata zwierzęcego wywołuje gwałtowne objawy u ludzi. Z czasem stają się coraz bardziej „ludzkimi wirusami", tracąc na agresji. Tak jest w przypadku epidemii różnych odmian grypy lub SARS.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH