Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 19-08-2019 09:35

Pod koniec sierpnia lekarze zaczną masowo wypowiadać klauzulę opt-out?

Pod koniec sierpnia lekarze mają ponownie rezygnować z dodatkowej pracy, by zmusić rząd do wywiązania się z wcześniejszych porozumień i zwiększania nakładów na służbę zdrowia. Protest oznacza dla pacjentów spore utrudnienia. Szpitalom grozi paraliż.

Nie możemy dalej swoją pracą ponad siły ukrywać dramatycznej sytuacji kadrowej i finansowej publicznych szpitali - zapowiadają lekarze Fot. Archiwum

W oświadczeniu lekarze napisali, że „protest będzie formą sprzeciwu wobec aktualnego stanu opieki zdrowotnej w Polsce oraz braku pełnej realizacji Porozumienia zawartego pomiędzy Rządem a lekarzami w lutym 2018 r." "W trosce o naszych pacjentów, o nas i nasze rodziny, nie możemy dalej swoją pracą ponad siły ukrywać dramatycznej sytuacji kadrowej i finansowej publicznych szpitali. Nie możemy zgadzać się na zagrażający pacjentowi i nam system” - cytuje Gazeta Wyborcza.

Chodzi głównie o obiecany wzrost nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. w 2024 r. Jak wyjaśnia Krzysztof Hałabuz z Porozumienia Rezydentów OZZL, problem polega na tym, że politycy realizują kreatywną księgowość i nakłady na zdrowie zwiększają w oparciu o PKB sprzed dwóch lat. W efekcie, jak oszacowała Naczelna Izba Lekarska, do obiecanych funduszy na zdrowie w tym roku brakuje 10 mld zł.

Dlatego, aby zmobilizować rząd do zmian, lekarze, podobnie jak w 2017 r., zapowiadają, że będą wypowiadać klauzule opt-out (na ich podstawie lekarze wydłużają czas pracy) i odmawiać zatrudnienia w kilku miejscach. Dla Małopolski i Krakowa, w którym dwa lata temu lekarze przystąpili do głodówki, może oznaczać to paraliż w wielu szpitalach.

Przedstawiciele OZZL jeżdżą obecnie po szpitalach i rozmawiają z lekarzami na temat protestu. W Krakowie spotkania odbędą się 26 i 27 sierpnia. Klauzule opt-out lekarze mają wypowiadać w sierpniu, aby w październiku braki kadrowe stały się odczuwalne. Nie kryją, że protest celowo będzie odbywał się w okresie przedwyborczym, chodzi bowiem o wywarcie presji na polityków.

Więcej: kraków.wyborcza.pl