Po wyborach: naszym zdrowiem ponownie zajmie się koalicja PO-PSL?

Na podstawie nieoficjalnych, cząstkowych danych PKW z 99,48 proc. obwodów, w wyborach parlamentarnych 9 października br. PO uzyskała 39,19 proc., PiS - 29,88 proc., Ruch Palikota - 10,01 proc., PSL - 8,36 proc., a SLD - 8,25 proc. głosów. Inne ugrupowania nie wejdą do Sejmu (nie przekroczyły 5-procentowego progu). Frekwencja wyniosła 48,87 procent.

Według danych Państwowej Komisji Wyborczej - stan na godz. 13.02 w poniedziałek (10 października) - Platforma będzie miała w Sejmie 206 mandatów, PiS - 158, Ruch Palikota - 40, PSL - 28, a SLD - 27.

Platforma Obywatelska będzie więc pierwszym od 20 lat ugrupowaniem rządzącym przez dwie kolejne kadencje (być może ponowne wspólnie z PSL).

Bilans otwarcia

Czy resortem zdrowia nadal kierować będzie Ewa Kopacz? - Jeśli premier Donald Tusk tworząc rząd zdecyduje, abym pozostała w Ministerstwie Zdrowia, jestem gotowa kontynuować swoją pracę w resorcie - powiedziała minister w rozmowie z TVN24 tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów parlamentarnych.

W trakcie kampanii wyborczej minister Kopacz nie tylko bilansowała ostatnie cztery lata, ale też mówiła o zamierzeniach PO w sferze ochrony zdrowia, jeśli Platforma ponownie stanęłaby u sterów władzy.

W wywiadzie dla dziennika Polska The Times (17 września 2011 r.), Ewa Kopacz wyznała: - Oprócz reformy NFZ udało mi się właściwie wszystko, co sobie zakładałam w 2007 r., obejmując ten urząd.

W minionej kadencji wprowadzono istotne dla funkcjonowania ochrony zdrowia regulacje - bez względu na ich bardzo zróżnicowaną ocenę - np. system rozliczania świadczeń przez płatnika w ramach Jednorodnych Grup Pacjentów oraz tzw. pakiet ustaw zdrowotnych, w tym ustawę o działalności leczniczej, przewidującą m.in. tryb przekształcania szpitali z publicznych ZOZ-ów w spółki prawa handlowego.

Czy rzeczywiście - poza reformą narodowego płatnika - wszystko poszło w latach 2007-2011 zgodnie z założeniami Ministerstwa Zdrowia? Wiele zapisów ustaw wciąż budzi kontrowersje i zastrzeżenia w środowisku medycznym, dotyczące choćby zbyt szerokiego pola do interpretacji nowych przepisów. Trudno też dzisiaj przewidzieć praktyczne skutki wielu wprowadzonych rozwiązań.

Nadal nie znamy odpowiedzi na kilka zasadniczych pytań, np. o ile naprawdę trzeba podnieść nakłady na ochronę zdrowia w naszym kraju? Wbrew licznym zapowiedziom, nie powstał skuteczny system liczenia kosztów w opiece zdrowotnej.

- Musimy nauczyć się liczenia kosztów. Nie ma takiego przedsiębiorstwa na świecie, które mogłoby funkcjonować, jeśli przejadane są pieniądze - mówiła minister Kopacze we wrześniu 2010 roku podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, dając jednoznacznie do zrozumienia, w jakim celu resort chce powołać Agencję Taryfikacji.

Taka instytucja do dziś nie została powołana. Mimo kilku prób, nie udało się wdrożyć modelu dodatkowych - w tym komercyjnych - ubezpieczeń zdrowotnych.

Raport o mocnych i słabych stronach przyjętych ustaw, publikujemy w najnowszym, październikowym numerze miesięcznika Rynek Zdrowia (10/2011). Wiele miejsce poświęcaliśmy tym rozwiązaniem także w portalu rynekzdrowia.pl.

Spory o komercjalizację i Fundusz
Politycy Platformy w trakcie kampanii zapowiadali kolejne zmiany w systemie ochronie zdrowia. Ewa Kopacz podkreślała, że kilkoma ważnymi ustawami Sejm minionej kadencji nie był w stanie zająć się z przyczyn technicznych - został bowiem „zasypany ustawami”.

Podczas telewizyjnej debaty (2 września br.), minister zapowiadała: - Po rozpoczęciu nowej kadencji do Sejmu trafi sześć gotowych ustaw, m.in. o dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeniach zdrowotnych i Agencji Taryfikacji.

Ostateczne, już oficjalne wyniki wyborów pokażą, czy PO będzie musiała wejść w koalicję pozwalającą uzyskać parlamentarną większość, bez której nie sposób przeforsować kolejnych ustaw. Jeśli jedynym koalicjantem pozostanie PSL, można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, iż karty w polityce zdrowotnej nadal będzie rozdawać Platforma.

Gdyby PO miała podzielić się kierowaniem polityką zdrowotną np. z SLD, osiągnięcie kompromisu mogłoby okazać się bardzo trudne. W swoim programie Sojusz wytyka Platformie „zrzucanie przez Państwo odpowiedzialności na samorządy lokalne lub wprost na podmioty gospodarcze nastawione na zysk (spółki kapitałowe, prywatne szpitale), co jest powodem niezadowolenia [obywateli] z systemu ochrony zdrowia”.

Tymczasem PO właśnie w przekształceniach szpitali w spółki prawa handlowego i większej w nich roli samorządów terytorialnych upatruje skuteczną receptę na poprawę sytuacji polskich lecznic, zresztą nie tylko tych zadłużonych.

SLD opowiada się za stworzeniem sieci szpitali, w których finansowanie świadczeń nie będzie limitowane. Platforma jest raczej sceptycznie nastawiona do tej koncepcji. Oba ugrupowania inaczej też widzą przyszłość Narodowego Funduszu Zdrowia.

Platforma zapowiada, że chce wprowadzić na rynek prywatnych ubezpieczycieli, którzy będą funkcjonować obok NFZ. Sam Fundusz jednak - wbrew wcześniejszym zamysłom resortu kierowanego przez Ewę Kopacz - nie zostanie podzielony (zdecentralizowany).

Natomiast SLD proponuje: - Centrala NFZ powinna została zlikwidowana. Odpowiedzialność za zdrowie musi przejąć Ministerstwo Zdrowia. Chcielibyśmy, by samorządy miały kontrolę nad tym, co się dzieje w NFZ na poziomie województw - stwierdził Grzegorz Napieralski, przewodniczący SLD. - Dziś mamy dwie armie urzędników - w ministerstwie i w NFZ. To niedobra sytuacja.

A może tercet?

Czy jako koalicjant sprawdziłby się Ruch Palikota? W oficjalnych wypowiedziach przedwyborczych politycy Platformy unikali jednoznacznych deklaracji dotyczących ewentualnego mariażu z tym ugrupowaniem.

- Jesteśmy za powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym i za tym, by rozbić NFZ na konkurujące ze sobą regionalne ośrodki. Trzeba wrócić do systemu kas chorych wzorowanych na niemieckim modelu, może jednak nie aż tak, jak w tym kraju, rozproszonych - stwierdził w rozmowie z PAP Janusz Palikot.

Zapytany o stosunek do prywatyzacji szpitali odpowiedział, że forma własności jest obojętna, ponieważ o publicznym charakterze szpitala nie decyduje to, czy on jest prywatny, czy nie, ale to, czy są w nim zagwarantowane świadczenia na podstawie kontraktu z NFZ.

Zaznaczył jednak, że wyjątkiem są szpitale kliniczne, w których prowadzi się prace naukowe i dydaktykę. Zdaniem Palikota, te placówki mogłyby wejść w sieć szpitali finansowanych bezpośrednio z budżetu.


PiS trochę jak SLD
Największą partią opozycyjną pozostanie Prawo i Sprawiedliwość, które - podobnie jak Ruch Palikota - opowiada się za likwidacją Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie przewiduje jednak tworzenia regionalnych kas chorych.

- NFZ to instytucja, która się kompletnie nie sprawdziła. Stworzyła bardzo skomplikowane procedury kierowania ochroną zdrowia - stwierdził Jarosław Kaczyński na spotkaniu wyborczym w Sosnowcu pod koniec września.

- Tego się naprawić w ramach istniejących instytucji nie da - uważa prezes PiS. - Dlatego proponujemy, by środki i merytorycznych pracowników zlikwidowanego NFZ przesunąć - dla placówek szczebla powiatowego i wojewódzkiego - do wojewodów, a dla placówek finansowanych centralnie - do resortu zdrowia.

Tradycyjnie już PiS ostro sprzeciwia się „komercjalizacji szpitali, która może być wstępem do ich prywatyzacji. Wprowadzimy ustawę o sieci szpitali publicznych. Wskaże ona te jednostki, które będą finansowane z budżetu i stworzą system szpitali, w których świadczenia medyczne gwarantowane ze środków publicznych będą udzielane wszystkim Polakom” - brzmi fragment programu PiS.

Partia Jarosława Kaczyńskiego, tak samo jak SLD, nie zgadza się na prywatyzację już istniejących publicznych szpitali. Obie partie nie sprzeciwiają się jednak powstawaniu nowych, prywatnych lecznic.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH