Po exposé premiera. Dlaczego później na emeryturę? - bo jesteśmy zdrowsi

Jednym z kluczowych punktów exposé premiera Donalda Tuska było wydłużenie wieku emerytalnego jako reakcja na niekorzystne zmiany demograficzne. Komentatorzy oceniają, że premier mówił jak księgowy. Podszedł do problemu przede wszystkim jako do zjawiska ekonomicznego, choć problem ma także implikacje społeczne.

Obecnie powszechny wiek przechodzenia na emeryturę w Polsce wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. W rzeczywistości jednak Polacy przechodzą na emerytury wcześniej niż ustawowo ustalony wiek.

- Statystycznie kobieta ma przed sobą średnio 20 lat życia na emeryturze - ocenia dr Małgorzata Mossakowska z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej, koordynator projektu badawczego PolSenior.

Żyjemy dłużej
Rząd proponuje wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat dla kobiet i mężczyzn, osiąganego stopniowo od 2013 roku. Wiek emerytalny byłby przesuwany co cztery miesiące o kolejny miesiąc, co oznacza, że poziom 67 lat w przypadku mężczyzn byłby osiągnięty w roku 2020, a dla kobiet w roku 2040.

Temat wieku emerytalnego w dobie kryzysu w większości państw europejskich jest kluczowym i trwa dyskusja, w jakim wieku powinno się wychodzić z wieku produkcyjnego.

- Ma to przede wszystkim związek z ekonomią i jest elementem łatania dziur budżetowych. Dyskusja na ten temat trwa w Polsce od lat, ale dotąd brakowało odwagi politycznej. To musi nastąpić, bo nie ma innego wyjścia - mówi Jerzy Gryglewicz, ekspert rynku medycznego.

Podniesienie wieku emerytalnego jest m.in. konsekwencją wydłużenia się oczekiwanej średniej długości życia.

- Cywilizacyjny rozwój powoduje, że ludzie są zdrowsi w wieku, w którym kiedyś umierali. Ich aktywność biologiczna jest lepsza niż była przed laty w tym samym przedziale wiekowym. Według założeń Komisji Europejskiej do 2020 roku nastąpi dalsze oczekiwane średnie wydłużenie życia o 2-3 lata - zauważa prof. Bolesław Samoliński, przewodniczący podzespołu ds. priorytetów w obszarze zdrowia Polskiej Prezydencji w Radzie UE.

Dodaje: - To oznacza więcej obciążeń dla tej części społeczeństwa, która jest w wieku produkcyjnym, nakładanych na innych - przez tę część społeczeństwa, która przechodzi na świadczenia emerytalne lub rentowe.

Wypychanie z rynku pracy
Mówiąc wprost: niekorzystna relacja między liczbą osób w wieku poprodukcyjnym w stosunku do liczby osób w wieku produkcyjnym wiąże się z szeregiem problemów.

Nasz system ubezpieczeń społecznych jest deficytowy, co roku kierowana jest dotacja z budżetu państwa do funduszu ubezpieczeń społecznych.

- Jeśli w czasach kryzysu świadczenia będą utrzymywały się na tym samym poziomie z lekką tendencją wzrostową, a PKB zatrzyma się, dotacje do sztywnych wydatków związanych z rentami będą rosły kosztem rozwoju gospodarczego - dodaje Jerzy Gryglewicz.

Na problemy z gospodarką zwraca też uwagę Paweł Gembicki z organizacji Pracodawcy RP: - Z gospodarczego punktu widzenia nie ma innego wyjścia. Problemem nie jest nawet to, że zabraknie pieniędzy na sfinansowanie emerytur. W najgorszym przypadku będą automatycznie maleć. Problemem jest malejąca populacja ludzi zdolnych do pracy. Grupa ludzi aktywnych zawodowo musi wzrosnąć, by gospodarka mogła się rozwijać.

Jego zdaniem, podniesienie limitu do 67 lat też ma wymiar społeczno-socjologiczny.

- Administracyjna data często wypycha z rynku pracy ludzi zdrowych, zdolnych do dalszej aktywności zawodowej. Wysyłanie na emeryturę należy oderwać od kryterium wiekowego. Szczególnie w przypadku kobiet - wysuwa zaskakującą być może dla niektórych tezę.

Polacy odporni na kryzys?
A co na propozycje rządu mówią sami Polacy?

Wyniki sondy TVN24 wskazują na spokojną reakcję. 76 proc. internautów oceniło exposè jako odważną zapowiedź reform, które obronią Polskę przed kryzysem. Pozostali uznali je za bolesne cięcia, które uderzą w społeczeństwo (14%) lub obietnice bez pokrycia (10 proc.)

Inaczej niż społeczeństwo, politycy zachowali się tradycyjnie i w Sejmie każdy odegrał swoją przewidywalną rolę. Także złośliwie komentując zapowiedź podwyżek dla policjantów jako zdobycia ich przychylności w przypadku ewentualnych protestów społecznych. Może szykowanie się na barykady nie jest potrzebne, bo dzisiaj część społeczeństwa rozpatruje kryzys w innym wymiarze.

- Obecnie stawiane pytanie, co należy zrobić, by wyjść z kryzysu zadawaliśmy Polakom już w latach 70., 80. i 90. tych. Praktycznie cały czas żyjemy w kryzysie, który jest stanem permanentnym, tyle że za każdym razem znaczył coś innego - mówi socjolog Andrzej Rychard.

Początkowo kryzysy miały głównie podłoże materialne, ale z czasem przesuwały się z fazy kryzysu industrialnego, ekonomicznego w fazę społeczną, postmaterialną. Coraz większą rolę odgrywają w nich kwestie jakości życia, dostępu do zdrowia, edukacji, kultury, stając się coraz większym źródłem szans społecznych, ale także frustracji, nierówności społecznych i wykluczenia.

Jak zaznacza prof. Rychard, rządy w Polsce są nauczone reagować na robotników, którzy palą opony pod kancelarią prezesa Rady Ministrów, ale nie wiedzą jak reagować na ciche oznaki wycofania się z systemu, będące w dużym stopniu wynikiem niezaspokojenia innych niż czysto materialne potrzeby.

Zdrowsi, ale sfrustrowani
- Tymczasem kwestia jakości życia, dostępu do wszelkich społecznych usług będzie coraz większym źródłem społecznych frustracji. Nie tylko rząd nie wie, jak na to reagować. Również społeczeństwo nie wie, jak składać swoje roszczenia w tym zakresie - dodaje prof. Rychard, przypominając białe miasteczko pod gmachem kancelarii ówczesnego szefa rządu.

Jego zdaniem białe miasteczko było pierwszą próbą stworzenia pewnej symboliki protestu innego niż akcje górników, hutników lub stoczniowców. Pytanie, czy obecny kryzys nie cofnie nas z powrotem do fazy materialnej. A może będzie odwrotnie - wzmocni kwestie społeczne związane z dostępem do zdrowia, jakości życia, edukacji, kultury.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH