Pierwsze dziecko urodzone w Polsce z in vitro: coś we mnie pękło... Dojrzałe osoby urodzone dzięki metodzie in vitro zabierają głos. Fot. Shutterstock

Nie mam na czole bruzdy, nie cierpię na małogłowie, w dodatku mam dwie córki poczęte w sposób naturalny; jak można odmawiać ludziom prawa do leczenia, jak można bezkarnie obrażać tyle osób - podkreśla Magdalena Kołodziej, pierwsze polskie dziecko urodzone dzięki in vitro.

List Magdaleny Kołodziej (urodziła się 28 lat temu dzięki in vitro w Białymstoku) został w piątek (10 lipca) przesłany PAP przez Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji NASZ BOCIAN. Jak poinformowano, Magda nigdy nie chciała ujawniać swojej tożsamości i zabierać głosu w debacie medialnej uważając, że ma prawo do zachowania prywatności. Zdecydowała się zabrać głos w reakcji na debatę, która toczyła się w Senacie.

"Coś we mnie pękło. Nie mogę już dłużej siedzieć bezczynnie i przysłuchiwać się tym wszystkim kłamstwom. Pozwalać na obrażanie mnie i mojej rodziny. Czy wszyscy bogobojni obrońcy nienarodzonego życia wiedzą jaką krzywdę wyrządzają nam - dzieciom poczętym pozaustrojowo, naszym rodzicom, wreszcie - naszym dzieciom?" - napisała Kołodziej.

Kołodziej odniosła się w swoim liście zarówno do krytycznych wypowiedzi senatorów, które padły podczas 14-godzinnej debaty, jak i do stanowiska Kościoła. Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zaapelowało we wtorek do senatorów o "odważne odrzucenie proponowanej ustawy, która w obecnym kształcie ma niewiele wspólnego z prawem naturalnym i stanowionym".

"Myślałam, że gorzej już być nie może, że po ostatnich obradach Sejmu, który uchwalił ustawę o leczeniu niepłodności, będzie już tylko lepiej. W tym kraju niestety jest wszystko możliwe. Wstyd mi za Polskę i za jej przedstawicieli. To co się w tej chwili dzieje jest nie do przyjęcia i nie do pomyślenia. Jak można odmawiać ludziom prawa do leczenia, jak można zupełnie bezkarnie obrażać tyle osób, jak można wypowiadać się na tematy, o których nie ma się żadnego pojęcia?" - pyta w swoim liście Kołodziej.

Podkreśla równocześnie, że od wczesnego dzieciństwa wiedziała, że jest poczęta pozaustrojowo. "Traktowałam to jako coś zupełnie normalnego. Rodzice bardzo mnie kochali. Byłam wychowana w wierze katolickiej. Brałam czynny udział w życiu Kościoła. Przeżyłam ogromny szok, kiedy w okresie dojrzewania dotarły do mnie wypowiedzi, że jestem owocem ogromnego grzechu, że nie powinno mnie być na tym świecie. Wszystkie swoje porażki traktowałam jako karę od Boga, czułam się gorsza, czułam, że Bóg nie chce żebym żyła! Myślę, że nie ja jedna mogłam przeżywać takie rozterki. Wrażliwe dzieci, również te wychowywane w wierze katolickiej, z takimi właśnie problemami zmagają się codziennie" - dodaje.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH