Pielęgniarki o "emeryturze 67": wydłużony czas pracy, ale co w zamian? Lekarze milczą

Środowisko pielęgniarek i położnych głośno wyraża zastrzeżenia do proponowanych zmian w systemie emerytalnym. Tymczasem lekarze i lekarze dentyści nie zabierają głosu w sprawie przechodzenia na emeryturę w wieku 67 lat. Do emerytury wcale im - jak widać, nie pilno. I dobrze, bo w przeciwnym razie mielibyśmy prawdziwą katastrofę w ochronie zdrowia.

Pielęgniarki nie ukrywają, że nie podoba im się perspektywa podwyższenia wieku emerytalnego. "Czy chciałbyś, aby opiekowała się Tobą 67-letnia pielęgniarka w 24-tej godzinie pracy?" - pod takim hasłem Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zorganizował konferencję prasową, na której skrytykował rządową propozycję podkreślając, że świadczy ona o "totalnym braku znajomości realiów pracy pielęgniarek".

"Podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat stoi w oczywistej sprzeczności z doświadczeniami z codziennej pracy pielęgniarek i położnych, zagrażając zarazem bezpieczeństwu pacjentów, wobec czego nie może stać się normą w naszej grupie zawodowej" - wyraził swoje stanowisko OZZPiP w piśmie do premiera.

Takie są realia
Rząd zareagował. W lutym doszło do spotkania przedstawicielek OZZPiP z ministrem pracy i polityki społecznej, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

- Rozumiemy wskaźniki demograficzne, ale my także mamy wskaźniki funkcjonowania naszego zawodu i przestrzegamy, że jeżeli przedłużymy pielęgniarkom i położnym wiek emerytalny do 67 lat, to niewykluczone, że poniesiemy wyższe koszty rent chorobowych po 50. i 55. roku życia - przekonywała przewodnicząca związku Iwona Borchulska podczas rozmów z ministrem.

Zapewniła, że dysponuje badanymi mówiącymi, że ta grupa zawodowa choruje częściej niż inne.

Po spotkaniu przyznała, że minister pracy "z pełnym zrozumieniem przyjął argumenty, iż jest to zawód, który trzeba w obecnym systemie potraktować inaczej”.

Chodzi o sprawność psychofizyczną pielęgniarki opiekującej się pacjentem. Ten element brany jest pod uwagę również w krajach, w których pielęgniarka ma do dyspozycji nowoczesny sprzęt i znacznie mniejszą liczbę chorych pod opieką.

Na Islandii np. pielęgniarki przechodzą na emeryturę w wieku 67 lat, a w Wielkiej Brytanii w wieku 65 lat. Istnieją tam jednak rozwiązania systemowe umożliwiające im podjęcie lżejszej pracy, w mniejszym wymiarze czasu. W Polsce takich możliwości brakuje.

Będzie się o nie upominała Grażyna Rogala-Pawelczyk, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, która 28 marca została zaproszona na spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem, ministrem Kosiniakiem-Kamyszem i przedstawicielami resortu zdrowia.

Czytaj. Premier do pielęgniarek: ws. wydłużenia wieku emerytalnego nie będzie wyjątków

W ocenie prezes NRPiP pielęgniarki i położne nie powinny pracować do 67. roku życia, chyba - że wyrażą taki zamiar.

- Proponuje się wydłużony czas pracy, nie dając w zamian niczego. Pielęgniarki i położne pracują na zmiany, co zaburza biologiczny rytm organizmu. Wydolność psychofizyczna jest w związku z tym obniżona - mówi nam Grażyna Rogala-Pawelczyk i wskazuje, że z tego powodu po 20. latach pracy należałoby przyjrzeć się zdolnościom psychofizycznym pielęgniarek pracujących na różnych stanowiskach, a po 25. latach zapytać je, czy chcą dłużej pracować w zawodzie.

Ćwierć wieku przy chorym

25 lat pracy w zawodzie to granica, po przekroczeniu której pielęgniarka i położna powinny mieć prawo do emerytury (w takim przypadku relatywnie niższej), bowiem po upływie tego czasu z wydolnością psychofizyczną bywa różnie. Ten fakt przekłada się z kolei na bezpieczeństwa pacjenta. Dodajmy, że obecnie średni wiek polskiej pielęgniarki to, według różnych źródeł, 44-47 lat, a położnej o 1-1,5 roku więcej.

- Jeśli ktoś chce pracować do 67 lat i pozwala mu na to stan zdrowia sprawdzony przez lekarza medycyny pracy, nie ma przeszkód - uważa Rogala-Pawelczyk. Zaznacza także, że sama byłaby gotowa pracować nawet do 70. roku życia, różnica polega jednak na tym, że jest pracownikiem naukowym.

Pozostaje pytanie, jak wykorzystać wiedzę, umiejętności i kwalifikacje pielęgniarek i położnych, które nie czują się już na siłach aby kontynuować pracę na stanowiskach wymagających maksymalnego zaangażowania. Zdaniem prezes NRPiP takie możliwości istnieją: pielęgniarki z bloków operacyjnych mogłyby znaleźć np. zajęcie w gabinetach zabiegowych, poradniach, inne w edukacji, itp.

- Rząd nie dał tu jednak wyboru - ubolewa Grażyna Rogala-Pawelczyk.

Dziennik Gazeta Prawna wskazuje tymczasem, że ze statystyk wynika, iż pielęgniarki i położne ”nie obawiają się wydłużenia wieku emerytalnego”. Gazeta utrzymuje, że blisko 10 proc. osób aktywnych w tym zawodzie stanowią kobiety, którym przysługuje już prawo do świadczeń emerytalnych. To blisko 3 tys. położnych (na 32 tys. pracujących) i ponad 23 tys. pielęgniarek, w tym 1,4 tys. powyżej 70. r.ż. (na 274 tys. wykonujących ten zawód).

- Dane są nieco zawyżone, ale istotnie kilkanaście tysięcy pielęgniarek mogłoby przejść na emeryturę. Prawda jest jednak taka, że z pielęgniarskiej emerytury trudno się utrzymać - komentuje prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Milczenie lekarzy
O ile środowisko pielęgniarek i położnych głośno wyraża zastrzeżenia do proponowanych zmian w systemie emerytalnym, o tyle lekarze i lekarze dentyści nie zabierają głosu w tej sprawie.

- Oficjalnego stanowiska Naczelna Rada Lekarska nie zajęła - informuje nas prezes NRL Maciej Hamankiewicz.

Dlaczego lekarze milczą? Odpowiedzi poszukajmy w strukturze demograficznej tej grupy zawodowej. W przypadku kobiet wykonujących aktualnie zawód lekarza lub lekarza dentysty (95 023) 30 018 jest w wieku powyżej 60. lat, w tym 15 970 ma więcej, niż 71 lat.

Mężczyzn wykonujących zawód lekarza i lekarza dentysty jest w Polsce 61619. W wieku powyżej 65 lat jest 12 446, w tym 71 lat i powyżej ma 9 235 lekarzy.

Średni wiek pracującego obecnie mężczyzny lekarza i lekarza dentysty wynosi 49 lat i 8 miesięcy, natomiast kobiety - 48 lat i 5 miesięcy.

To średnia krajowa. Są województwa, w których jest ona jeszcze wyższa.

- Średnia wieku lekarzy w Łódzkiem wynosi 55 lat. W wielu dziedzinach pacjenci mogą liczyć na specjalistów tylko dlatego, że w zawodzie nadal pozostają lekarze-emeryci - stwierdził dr Grzegorz Krzyżanowski, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi podczas jednej z edycji "Regionalnych spotkań menedżerów ochrony zdrowia", organizowanych przez Grupę PTWP, wydawcę miesięcznika i portalu Rynek Zdrowia.

Odejście emerytów = katastrofa
Gdyby lekarze rozstawali się z zawodem w wieku emerytalnym (chodzi w sumie o 42 464 osoby), doszłoby do katastrofy w ochronie zdrowia, przy której zamieszanie wywołane protestem pieczątkowym byłoby jedynie drobną niedogodnością.

- Zawód lekarza wybiera się z powołania, dlatego chcemy pracować jak najdłużej - wyjaśnia Maciej Hamankiewicz, który podczas obradującego kilka dni temu II Kongresu Demograficznego prezentował charakterystykę demograficzną środowiska lekarskiego.

- Nie zdarzyło mi się spotkać lekarza będącego w pełni sił fizycznych i psychicznych, który osiągając obecny wiek emerytalny, chciałby rozstać się z zawodem.  Pracują nawet lekarze w wieku 90 lat - dodaje prezes NRL.

Zwraca także uwagę, że dane o starzeniu się lekarzy są jeszcze bardziej zatrważające, jeśli uwzględni się, że kształcimy najmniej na świecie pracowników medycznych, a lekarzy mamy tylu, ilu w Albanii.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH