Pielęgniarki i recepty. Jak to mądrze pogodzić? Dr Maciej Krzanowski

Kształcenie lekarza jest drogie i trwa długo, a nie do każdej medycznej czynności konieczna jest cała serwowana mu wiedza - pisze dr Maciej Krzanowski, autor książki "Primum non nocere, czyli jak leczyć lekami refundowanymi?", zakwalifikowanej do wykazu piśmiennictwa dla pielęgniarek i położnych, uczestniczek kursu specjalistycznego w zakresie pisania recept.

Do czynności wykonywanych kiedyś wyłącznie przez lekarzy kształci się dzisiaj wąskich specjalistów - techników usg, ratowników medycznych, pielęgniarki anestezjologiczne, pielęgniarki mające prawo do pisania recept, lekarzy asystentów etc.

Co kraj to obyczaj
Specjalnie wyszkolone pielęgniarki mają prawo wypisywania recept w Australii, Botswanie, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Kanadzie, Nowej Zelandii, RPA, Szwecji, Ugandzie, Wielkiej Brytanii i USA. Zakres ich uprawnień jest w różnych krajach różny, może też różnić się w zależności od posiadanych przez pielęgniarkę wykształcenia i specjalizacji.

Różnice dotyczą zakresu leków dopuszczonych do ordynacji przez pielęgniarki oraz stopnia ich samodzielności.

Kompetencje najwyższe mogą uzyskać pielęgniarki w USA i w Wielkiej Brytanii, gdzie „independent NP” (pielęgniarka samodzielna) ma prawo do podejmowania działań diagnostycznych i terapeutycznych na równi z lekarzem. Ale do tego poziomu kompetencji dochodzono w tych krajach stopniowo.

Kilka zastrzeżeń, m.in. w sprawie szkoleń
W Polsce, takie same, szerokie uprawnienia zyskują od 1 stycznia 2016 pielęgniarki i położne posiadające dyplom ukończenia studiów II stopnia i ukończony kurs specjalistyczny w zakresie samodzielnej ordynacji leków. Pielęgniarki i położne z dyplomem ukończenia studiów pierwszego stopnia (licencjat) będą miały prawo do kontynuacji leczenia wdrożonego przez lekarza.

Jestem gorącym zwolennikiem przyznania pielęgniarkom uprawnień do wypisywania recept, ale mam też pewne zastrzeżenia. Przekazanie magister pielęgniarstwa możliwości samodzielnego rozpoznawania wszelkich patologii i samodzielnego wyznaczania terapii uważam za błąd. Pora jeszcze to zmienić.

Nie wiem, jak wygląda proces szkolenia pielęgniarek mających te uprawnienia w innych krajach, czy też są tylko studia pielęgniarskie plus szkolenie w postaci 65 godzin kursu, jak ma to być w Polsce. 2 tygodnie kursu i zero praktyki, ma się to nijak do czasu kształcenia lekarza.

Przypuszczam, że mgr pielęgniarstwa po wspomnianym kursie nie będzie czuła się komfortowo, gdy przyjdzie jej ocenić, czy kilkumiesięczne, gorączkujące dziecko, jest chore np. na zapalenie płuc i wymaga podania antybiotyków, czy jest to może infekcja wirusowa. Można stosunkowo szybko nauczyć się farmakologii leków obecnych w zestawie, trudniej opanować wiedzę potrzebną do rozpoznawania np., bakteryjnych przyczyn stanów gorączkowych.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH