Państwo i medyczni "prywaciarze": sektor niepubliczny ma pod górkę? Szpitale prywatne będą miały poważne problemy z finansowaniem swojej działalności? FOT. PTWP; zdjęcie ilustracyjne

W kryteriach wejścia do sieci szpitali nie ma słowa o formie własności placówki. Chodzi o dostępność, a nie własność - przekonują decydenci. Został wciśnięty hamulec wobec sektora prywatnego, którego efekty są rugujące i dyskryminujące - odpowiadają prywatni przedsiębiorcy.

- Szpitale prywatne stanowią ważne zabezpieczenie dla systemu, w wielu miejscach nie wyobrażamy sobie bez nich właściwej opieki nad pacjentem. Nie mogą zostać niezauważone  - przekonuje Andrzej Mądrala, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych (OSSP).

Jak to wygląda w liczbach?
Według danych OSSP w Polsce są 1073 szpitale, z czego 454 to jednostki prywatne. W 2016 NFZ zakontraktował ponad 35 mld zł na leczenie szpitalne, z czego ponad 30 mld zł przypadło placówkom publicznym, a 4,7 mld zł (czyli 13,4 proc.) - szpitalom prywatnym.

Najbliższym i najważniejszym wyzwaniem dla tego sektora będzie jednak funkcjonowanie po wprowadzeniu tzw. sieci szpitali. Weszło do niej tylko 61 z 454 placówek prywatnych.

Problem w tym, że niewiele pieniędzy zostanie dla placówek pozasieciowych. Środki na najbliższe konkursy dla jednostek działających poza siecią wyniosą w pesymistycznej wersji jedynie ok. 7 proc. budżetu NFZ. Ponadto samo kontraktowanie opóźnia się w większości województw.

- Około 90 proc. przychodów naszych szpitali pochodzi z kontraktów  z NFZ. W takiej sytuacji bez publicznego płatnika nie przeżyjemy - mówi wprost Andrzej Sokołowski, prezes OSSP.

Jakie szpitale w sieci?
Jak przypomina Andrzej Jacyna, p.o. prezesa NFZ, decyzja o utworzeniu sieci szpitali miała ustabilizować rynek świadczeniodawców w większości publicznych, aby dostępność do usług zdrowotnych była w miarę równa dla obywateli, bo takie są założenia.

- Co prawda tylko niektóre szpitale prywatne znalazły się w sieci. Te, które spełniły określone kryteria, ale nie ma w nich słowa o formie własności placówki. My nawet nie prowadzimy takich analiz w NFZ: jednostki niepubliczne-publiczne. Chodzi o dostępność, a nie własność - podkreśla szef Funduszu.

Z takim podejściem zgadza się Jarosław Pinkas, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Generalnie nie rozróżniam rynku prywatnego i rynku publicznego. Myślę, że taka kategoria w ogóle powinna przestać istnieć, a funkcjonować jedynie podział na złe i dobre placówki. Czyli takie szpitale, które spełniają wszystkie kryteria i dają poczucie bezpieczeństwa pacjentom. Natomiast kto jest ich właścicielem to kompletnie bez znaczenia - ocenia minister Pinkas.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH