Pakiet onkologiczny: wielka szansa czy kreatywna "kolejkologia"?

Pakiet onkologiczny wiąże się m.in. z nowymi obowiązkami lekarza POZ (diagnostyka i wystawianie tzw. zielonej karty). Trudno się więc dziwić obawom lekarzy, którzy zetknęli się z zakresem, z którym nie mieli do czynienia wcześniej - podkreślali w środę (14 stycznia) uczestnicy debaty "Pakiet onkologiczny - nowe zasady, stare problemy".

- Trudno mówić, że lekarz rodzinny z małej miejscowości po szkoleniu zorganizowanym przez MZ, gdzie na jedną grupę nowotworów poświęcono ok. kwadransa, czuje się przygotowany do realizacji pakietu onkologicznego. Stawia sobie najwyżej pytanie, czy to chwilowy bałagan, związany z okresem wdrożenia, czy raczej początek długoterminowego chaosu - mówił Grzegorz Stachacz, ekspert Fundacji im. Lesława Pagi, która zorganizowała środową debatę w Warszawie.

Prof. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii i Chirurgii Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku wskazuje, że urzędnicy państwa polskiego tworząc pakiet onkologiczny podjęli decyzję o zmianie podziału istniejących środków i zasobów, których przecież nie przybyło.

Co z koncepcją medycyny rodzinnej?
- Czym skutkuje to dla lekarza rodzinnego? Zna on pacjenta i jego rodzinę i może wpływać na ich prozdrowotne zachowania, największą wartością wydaje się tu zatem zakres profilaktyki pierwotnej, której onkologia nie wykonuje, bo styka się z ludźmi, którzy już są chorzy - mówi prof. Pieńkowski.

- Tymczasem obowiązki lekarza rodzinnego w ramach pakietu koncentrują się na szybkiej diagnostyce onkologicznej, mocno chwiejąc koncepcją medycyny rodzinnej, zorientowanej przecież na inne zadania - uważa profesor.

Przypomina: - Co do samej diagnozy: powinna być ona szybka, ale przede wszystkim dobra, bo wiąże się z tym wielka odpowiedzialność. Ponadto w onkologii diagnoza jest procesem ciągłym, trwającym do końca życia chorych.

Mec. Paulina Kieszkowska-Knapik z Kancelarii Prawnej Kieszkowska-Rutkowska-Kolasiński ocenia, że w przesunięciu pacjentów w ramach pakietu onkologicznego do POZ chodzi o zmieszczenie pod "płaszczem" określonych środków jak największej liczby chorych.

- To jest kreatywna "kolejkologia": ludzie nadal stoją w kolejkach, tyle że w innych. Ale merytorycznie przesunięcie chorych do POZ nie może się na dłuższą metę udać, ponieważ lekarze rodzinni nie zdobędą z dnia na dzień kompetencji, jakie mają specjaliści - mówi mecenas.

Kto może wydać zieloną kartę?
- Bulwersujący jest też fakt, że specjalista nie może wydać zielonej karty, dopóki nie stwierdzi nowotworu (podejrzenie choroby nowotworowej w jego przypadku nie wystarczy), nie może zatem rozliczyć swojej diagnostyki w ramach pakietu. A przecież wydaje się to kluczowe. Zatem specjalista może de facto mniej niż lekarz pierwszego kontaktu, co z kolei wydaje się zupełnie nielogiczne - wskazuje Paulina Kieszkowska-Knapik.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH