Pakiet onkologiczny nadchodzi: lecznice pełne obaw, ale się przygotowują

- Albo wejdziecie w pakiet onkologiczny, albo nie wypłacimy wam nadwykonań - mieli usłyszeć dyrektorzy świętokrzyskich szpitali podczas negocjacji z NFZ - podaje Gazeta Wyborcza.

- To nie miało nic wspólnego z negocjacjami. Usłyszeliśmy, że albo wchodzimy w pakiet onkologiczny, albo nie dostaniemy kontraktów na przyszły rok, o wypłacie nadwykonań można też zapomnieć - opowiada dyrektor jednego ze powiatowych szpitali.

Potwierdzają to szefowie innych lecznic. - Zostałem postawiony przed ścianą. Jeśli nie wejdę w pakiet onkologiczny, będę bankrutem - mówi Youssef Sleiman, dyrektor szpitala w Czerwonej Górze. Narodowy Fundusz Zdrowia zaproponował mu bowiem kontrakt na poziomie tegorocznego.

- Z tego około 10 mln zł, czyli 20 proc., pójść ma na leczenie pacjentów onkologicznych. Nie ma więc mowy o zwiększeniu środków na diagnostykę. A przecież przybędzie nam pracy - zaznacza dyrektor.

Świętokrzyski NFZ nie chce odnosić się do zarzutów dyrektorów lecznic. "Rozmowy w sprawie poziomu finansowania szpitali na rok 2015 cały czas trwają. Do każdej placówki podchodzimy w sposób indywidualny, na tym polegają negocjacje, które na tym etapie mają charakter niejawny, nie możemy więc na łamach mediów zdradzać ich szczegółów. Zakończenie negocjacji zaplanowane jest na 19 grudnia, ale już mamy podpisane aneksy z ponad połową placówek szpitalnych. Pełną informację na temat kontraktowania i poziomu finansowania przedstawimy po zakończeniu negocjacji" - poinformowała Gazetę Wyborczą Beata Szczepanek, rzecznik świętokrzyskiego NFZ.

Pakiet onkologiczny to sztandarowy pomysł ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Specjaliści od wielu tygodni zwracają uwagę, że pakiet jest niedopracowany, a jego wprowadzenie budzi obawy u lekarzy. Ma wejść w życie od stycznia 2015 roku.

Czyt.: NRL do premier: nie wdrażajmy pakietu onkologicznego - zdestabilizuje system

Szpitale boją się, że za te same pieniądze trzeba będzie szybciej diagnozować i leczyć pacjentów. Pakiet wymusza bowiem, że leczenie rozpocznie się do dwóch tygodni od diagnozy. - A co jeśli okaże się, że u pacjenta występują współistniejące choroby, np. cukrzyca czy problemy kardiologiczne, które nie pozwalają na operację? Nie zapłacą nam? - pyta Sleiman.

Kolejnym problemem będzie niewydolność systemu. Teraz na wynik badania diagnostycznego trzeba czekać około dwóch tygodni. Onkolodzy przewidują, że kiedy pacjentów będzie więcej, wydłuży się to do dwóch miesięcy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH