Pakiet onkologiczny: 9 tygodni nerwowego oczekiwania

Informacja o podejrzeniu nowotworu jest bardzo obciążająca psychicznie. Ważne więc, żeby diagnoza została szybko postawiona, a niepokojący komunikat trafił do pacjenta tylko w uzasadnionej sytuacji. Resort zdrowia zapewnia, że w ramach pakietu onkologicznego czas oczekiwania od podejrzenia do diagnozy nie będzie dłuższy niż 9 tygodni. Ministerstwo nie wycofuje się z tak określonego terminu.

Ostatnie doniesienia prasowe poddawały w wątpliwość wcześniejsze zapewnienia resortu. Portal rynekzdrowia.pl zapytał więc Ministerstwo Zdrowia, czy zamierza się wycofać z 9-tygodniowego terminu w jakim ma zostać wykonana pełna diagnostyka u pacjenta z podejrzeniem nowotworu.

Resort nie wycofuje się
- Ministerstwo Zdrowia nie zrezygnowało z wprowadzenia określonego terminu na wykonanie diagnostyki onkologicznej u pacjentów z podejrzeniem nowotworu złośliwego. 20 października 2014 r. minister zdrowia podpisał rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z ambulatoryjnej opieki specjalistycznej - odpowiada Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy resortu zdrowia.

Przepisy wejdą w życie od stycznia 2015 r. W §2 ww. rozporządzenia określono termin na wykonanie diagnostyki onkologicznej (wstępnej i pogłębionej). Pacjent, który otrzyma kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego, czyli pacjent u którego lekarz POZ będzie podejrzewał nowotwór złośliwy, zgłosi się do lekarza specjalisty.

- Od momentu, gdy pacjent zostanie wpisany na listę oczekujących na konsultację specjalisty do postawienia diagnozy nie powinno minąć więcej niż 9 tygodni w 2015 r. i 8 tygodni w 2016 r. Docelowo od 2017 r. czas od zgłoszenia się pacjenta do specjalisty do rozpoznania nowotworu będzie wynosił 7 tygodni - podtrzymuje wcześniejsze informacje rzecznik.

Dodaje, że doniesienia prasowe o wycofaniu się z terminu 9 tygodni od podejrzenia nowotworu do jego rozpoznania są nieprawdziwe.

"Zielona karta" strachu
Jak najszybsze podjęcie leczenia, to jeden z problemów do pokonania u pacjentów, u których podejrzewa się nowotwór. Drugim problemem może być komunikowanie pacjentowi o podejrzeniu nowotworu zbyt wcześnie i bez wyraźnych dowodów.

Zanim bowiem pacjent dowie się, że jego zmiana jest łagodna, bądź problemem jest inne schorzenie, minie wspomniane 9 tygodni i będzie to 9 tygodni zmartwień, nerwów i snucia czarnych scenariuszy.

- Twórcy pakietu onkologicznego nie wzięli pod uwagę aspektu psychologicznego. „Zielona karta” jest nie tylko dokumentem, który ma cokolwiek przyspieszyć, ale jest też narzędziem stygmatyzującym pacjenta z nowotworem. Jej założenie będzie ciosem dla pacjenta - przewiduje doktor Włodzimierz Bołtruczuk prezes Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Dodaje: - Lekarz jeszcze nim wykona przynajmniej część badań, zanim precyzyjniej poinformuje pacjenta o swoich podejrzeniach, będzie musiał od razu zakładać „zieloną kartę”, ponieważ inaczej trudno byłoby mu bez tego tę wstępną diagnostykę rozliczyć.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH