JJ/Rynek Zdrowia | 24-09-2019 05:55

POZ: teraz ma być nagradzany za jakość i efektywność opieki nad pacjentem

Usunięcie w POZ zbędnych obciążeń biurokratycznych, wprowadzenie do finansowania świadczeń rozwiązań promujących jakość i efektywność leczenia. Takie są cele niedawno opublikowanego w sierpniu zarządzenia prezesa NFZ zmieniającego warunki zawierania i realizacji umów na udzielanie świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej. Co dokładnie mają przynieść te zmiany?

Stworzono preferencje dla tych lekarzy, którzy nie mają odpowiedniej specjalizacji, a chcą się zatrudnić w POZ, szczególnie na obszrach wiejskich. Fot. Fotolia

NFZ na mocy nowych przepisów ma motywacyjne zwiększyć poziom finansowania świadczeniodawców POZ - za poprawę opieki na chorymi przewlekle, z chorobami układu krążenia, tarczycy i cukrzycą. Zakłada również wzrost finansowania tych, którzy w sposób istotny zwiększą zgłaszalność pacjentów w ramach profilaktyki chorób układu krążenia oraz raka szyjki macicy. Wszystko po to, aby tacy pacjenci leczyli się częściej w POZ i odciążyli gabinety specjalistyczne.

Obowiązki lekarzy takie same
Jak mówi Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego, zarządzenie tak naprawdę nie wprowadza wielu zmian w samym zakresie obowiązków lekarskich. Jedyną istotną jest dookreślenie zadań lekarza POZ w zakresie integracji, koordynacji i kontynuacji działań leczniczych podejmowanych w stosunku do pacjenta przez innych lekarzy.

- Zmiany wynikają jedynie z zapisów o koordynacji. Zmieniła się bowiem podstawa zarządzenia. Wcześniej była to ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, teraz podstawą jest ustawa o POZ - mówi prezes Jacek Krajewski.

Prezes PZ tłumaczy, że zarządzenie reguluje i sytuuje lekarza POZ jako integratora świadczeń. Lekarz POZ nie tylko rozpoznaje chorobę pacjenta i wprowadza leczenie, ale później - gdy chorego obejmuje już szerszy proces terapeutyczny - integruje to leczenie, interpretuje wszystkie konsultacje specjalistyczne oraz informuje pacjenta w jaki sposób ma dalej postępować.

- Z tą zmianą trudno dyskutować, bo oddaje ona obecny stan rzeczy i jedynie nadaje właściwą podstawę prawną takim działaniom lekarza podstawowej opieki zdrowotnej - stwierdza Jacek Krajewski.

 Jak podkreśla, jedną z istotnych zmian w ostatnim okresie w POZ jest zwiększenie jego finansowania. - Do niedawna, kiedy w ciągu roku zwiększał się budżet Funduszu, to dodatkowe pieniądze trafiały wszędzie, tylko nie do podstawowej opieki, która miała na koniec roku mniejszy udział w planie finansowym Funduszu - ocenia. Uważa, że teraz płatnik bardzo pilnuje się, aby parytet finansowy POZ pozostawał do końca rok na tym samym poziomie jaki został założony.

Będą środki, będzie nagroda
Zarządzenie prezesa NFZ pokazuje także, że jeżeli pojawią się dodatkowe środki w budżecie Funduszu to w podstawowej opiece zdrowotnej będzie doceniona efektywność jej działań. - Jeżeli dzięki lekarzom POZ pacjenci z chorobami układu krążenia, tarczycy czy cukrzycą w mniejszym stopniu będą trafiać do gabinetów specjalistycznych, to lekarze rodzinni będą dodatkowo wynagradzani zwiększoną wartością czynnika korygującego - zaznacza Krajewski.

Jak wyjaśnia, takie założenie jest zrozumiałe, bo jeżeli pacjent bywa częściej u lekarza POZ, to ten zleca mu więcej badań i poświęca mu się dużo więcej czasu, przez co zmniejsza koszty systemu i odciąża specjalistów. Jeśli pacjent jest stabilny i nie wymaga konsultacji specjalistycznej, jego opieką zajmuje się w wystarczającym stopniu lekarz POZ.

- Istotne jest także promowanie jakości, a ci którzy przeprowadzili lub przeprowadzą akredytację swoich placówek będą dodatkowo wynagradzani. To na razie na zachętę jest tylko 1 procent, ale takie działania wskazują dobry kierunek zmian. Podobnie jak to, że jeśli ilość przeprowadzonych badań profilaktycznych w określonej placówce POZ będzie wyższa niż średnia na określonym terenie, to ta placówka uzyska zwiększone finansowanie - podkreśla prezes PZ.

Dbałość o młode kadry
Jak wskazuje istotna jest też zwiększona dbałość o kadry lekarskie w rejonach obejmujących duży obszar. Tam stworzono preferencje dla tych lekarzy, którzy nie mają odpowiedniej specjalizacji, a chcą się zatrudnić w POZ.

Zarządzenie dopuszcza do udzielania świadczeń lekarzy po zdanym egzaminie LEK, którzy nie rozpoczęli jeszcze kształcenia specjalistycznego w ramach rezydentury, tam gdzie występuje deficyt lekarzy POZ, szczególnie na obszarach wiejskich - rozległych i o mniejszej gęstości zaludnienia.

- Lekarze, którzy nie mają specjalizacji i są jeszcze przed objęciem rezydentury, mogą już wchodzić do zawodu. Możemy im pokazywać jak się w POZ pracuje, mogą opiekować się pacjentami w mniej skomplikowanych przypadkach - przyznaje Jacek Krajewski.

Zdaniem prezesa PZ trzeba będzie jednak zaczekać na weryfikację wspomnianych pomysłów.  - Na razie jest to próba pokazania, że w POZ można także motywować do tego, żeby pracę zespołów podstawowej opieki zdrowotnej wykonywać w sposób bardziej efektywny. Dopiero czas pokaże jakie to przyniesie skutki, ale takie działania trzeba ocenić bardzo pozytywnie - stwierdza.

Od wielu lat lekarze POZ narzekają na coraz większe obciążenia biurokratycznie; tzw. papierologia kradnie im wiele czasu, który powinni poświęcać pacjentom. Na szczęście i to się zmienia. Ostatnio NFZ i MZ pozytywnie odpowiedziało na wniosek lekarzy o rezygnacji z comiesięcznego raportowania i dostarczania do NFZ oświadczeń o wypłacaniu podwyżek dla pielęgniarek.

Mimo, że podobnych przykładów likwidacji biurokratycznych absurdów jest więcej, to wciąż jednak biurokracja zajmuje zbyt wiele czasu lekarzom POZ. Wiele nadziei pokładano w powołaniu do życia nowego zawodu - asystenta lekarza, który wykonywałby zadania sprawozdawcze, zajmował się wypełnianiem (także w wersjach elektronicznych) wymaganych przepisami formularzy i druków.

Mniej biurokracji, ale asystent tylko w KONS
Jak mówi Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia (PPOZ), na razie taki asystent pozostaje w sferze projektów. Pojawił się jedynie w rozporządzeniu dotyczącym pilotażu kompleksowej opieki na pacjentami z niewydolnością serca (KONS), gdzie wprowadzono definicję "asystenta opieki", który przejmie część zadań lekarza POZ.

Według tej definicji "asystentem opieki" ma być osoba z wykształceniem medycznym lub absolwent studiów na kierunku zdrowie publiczne, zgłoszony do rejestru absolwentów w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego - Państwowym Zakładzie Higieny.

- Zadaniem lekarza POZ będzie przeprowadzenie naboru pacjentów do programu po konsultacji ze specjalistą kardiologiem lub lekarzem chorób wewnętrznych. Potem lekarz POZ ma realizować ustalony w porozumieniu z lekarzem specjalistą indywidualny plan opieki medycznej, wystawiać skierowania na badania diagnostyczne wskazane w projekcie - mówi prezes Janicka.

- Lekarz POZ nie będzie musiał natomiast udzielać pacjentowi informacji oraz porad o charakterze edukacyjnym. Wyręczy go w tym asystent. Należy przez to rozumieć, że asystent również będzie mobilizował i skutecznie przekonywał pacjenta do leczenia - stwierdza prezes Janicka, dodając, że jednak szczegóły tego pilotażu, choć z udziałem asystenta, nie wydają się być zachęcające dla lekarza POZ. Jak przekonuje, pilotaż nakłada i tak dodatkowe obowiązki sprawozdawcze na POZ, a mimo to marginalizuje rolę lekarza POZ, bo pozbawia go wpływu na opracowanie końcowych wyników.