POZ na rozdrożu: lekarz rodzinny fundamentem czy hamulcowym systemu?

Minister zdrowia już zapowiedział, że pacjenci powinni częściej być obsługiwani przez lekarzy rodzinnych, a nie odsyłani do specjalistów. Dyskusja o skróceniu kolejek do specjalistów płynnie zatem przeszła w debatę nt. roli lekarza rodzinnego w systemie i potrzebie reform w tej sferze.

Konieczność zmian widzą też sami lekarze rodzinni. Nie wiedzą jednak, czy działania naprawcze zapowiadane przez NFZ oraz Ministerstwo Zdrowia są ze sobą zbieżne oraz przemyślane i czy zamiast pomóc, nie zaszkodzą w wypracowaniu korzystnych rozwiązań dla pacjentów.

40 badań to zbyt mało?
Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, podkreśla z kolei, że od samego początku, kiedy tylko powstawał system oparty na lekarzach rodzinnych, przedstawiciele tego środowiska mówili o konieczności rozszerzenia wachlarza badań diagnostycznych.

- Lekarz POZ, zgodnie z aneksem do umowy, ma do dyspozycji niewiele ponad 40 badań diagnostycznych. To stanowczo za mało - ocenia prezes PPOZ.

- Kiedy pojawi się u nas pacjent z dolegliwościami sercowo-naczyniowymi, nie możemy wykonać mu USG serca czy zwykłej próby wysiłkowej. Podobnie jest w urologii, gdzie lekarz rodzinny nie może wykonać testu PSA, USG prostaty. W przypadku tarczycy mamy tylko badanie TSH. Konieczne byłyby przynajmniej badania T3, T4, czyli proste zmiany, które można już kwalifikować i leczyć w POZ - wyjaśnia Bożena Janicka.

Wojciech Perekitko, prezes lubuskiego oddziału Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienia Zielonogórskiego, dodaje z kolei, że liczbę brakujących badań można by mnożyć.

- W skrócie można powiedzieć, że brakuje nam całej rzeszy badań ultrasonograficznych, obrazowych i niektórych badań biochemicznych. Dlatego w niektórych przypadkach rzeczywiście muszę kierować pacjenta do specjalisty, a mógłbym sam go leczyć - tłumaczy.

POZ oszczędza na badaniach?
Tymczasem w ocenie prezes Janickiej taki szeroki wachlarz badań, po pierwsze ułatwiłby pracę lekarzom POZ, po drugie skróciłby okres do postawienia prawidłowej diagnozy, a po trzecie byłby znacznie tańszy dla systemu.

O tym, że przynosi on efekty zapewnia Wojciech Perekitko, przywołując działania poczynione przez b. minister zdrowia Ewę Kopacza. 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH