Organizacje pacjentów: zamiast współpracy czasami wybierają rywalizację

Zdarza się, na szczęście niezbyt często, że organizacje zrzeszające pacjentów konkurują ze sobą i wzajemnie podważają swoją wiarygodność, zamiast wspólnie występować z postulatami w interesie osób cierpiących na tę samą chorobę. Walcząc o strefy wpływów stają się mniej kompetentnym partnerem dla instytucji publicznych.

Jak wyjaśnia prof. Zbigniew Szawarski, etyk i filozof z Uniwersytetu Warszawskiego, ten problem jest zupełnie innym zagadnieniem niż zjawisko konfliktu interesów.

- To kwestia konkurowania o wpływy albo też o dostęp do "kurka z pieniędzmi" - stwierdza profesor. - W istocie jest to taki sam rodzaj konfliktu, jak pomiędzy SLD i Twoim Ruchem, albo Solidarną Polską i Polską Razem. To jest oczywiście konflikt, ale nie w sensie konfliktu interesów, jaki ma jednostka, która występuje w roli podwójnego agenta, czyli jednocześnie reprezentuje np. interesy firmy farmaceutycznej i NFZ lub AOTM.

- W naszych zawodowych relacjach z organizacjami pacjentów, które czasem wyrażają chęć wyrażenia własnej opinii podczas posiedzeń Rady Przejrzystości, nie widać takiej rywalizacji. Zauważamy jednak, że nawet w tym samym obszarze medycznym działa kilka stowarzyszeń, które odrębnie komunikują swoje stanowiska, problemy, często te same, co wskazuje, że to nie są środowiska zintegrowane - uważa Katarzyna Jagodzińska-Kalinowska, rzecznik Agencji Oceny Technologii Medycznych.

Rynek kontra solidarność
Zadaliśmy pytanie, jakie mogą być przyczyny takiego zachowania i niechęci poszczególnych organizacji pacjenckich wobec siebie.

- Dziwi mnie fakt, że organizacje pacjentów - de facto walczące o tę samą sprawę - zamiast się wzajemnie wspierać i układać wspólny plan dotyczący np. walki o refundację i lepsze życie dla pacjentów z daną chorobą, wzajemnie się oczerniają - przyznaje dr Marta Makowska z Katedry Socjologii SGGW, autorka książki "Etyczne standardy marketingu farmaceutycznego".

Tłumaczy to zjawisko na kilka sposobów: - Animozje mogą być efektem personalnych nieporozumień między władzami i członkami tych organizacji mówi. Po drugie, być może w zupełnie inny sposób definiują sposoby "walczenia o prawa pacjenta" i stąd wynika wzajemna niechęć.

- Wreszcie stowarzyszenia pacjentów szukają rozmaitych form finansowania; nie są one sponsorowane z budżetu państwa i dość często środki na swą działalność pozyskują od producentów leków - dodaje dr Makowska.

Przypomina, że jeden z respondentów Piotra Ozieńskiego, który zajmował się badaniem form lobbingu firm farmaceutycznych w Polsce sugeruje, iż czasami firmy farmaceutyczne same tworzą takie organizacje, by te działały na ich rzecz i na przykład starały się o refundację danego leku:

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH