Od słowa do słowa w ochronie zdrowia: aby język oddał to, co pomyśli głowa Samorząd lekarski od lat walczy odhumanizowaniem komunikatów Ministerstwa Zdrowia i NFZ. Fot. Archiwum

Minister zdrowia chce zastąpić określenie ”przedsiębiorstwo podmiotu leczniczego” pojęciem "zakład leczniczy", bo - jak twierdzi - "wielu osobom kojarzy się ono z działalnością produkcyjną". Niby drobnostka. Są ważniejsze problemy w ochronie zdrowia niż cyzelowanie języka urzędowego.

Propozycję Konstantego Radziwiłła zgłoszoną w założeniach do projektu ustawy o zmianie ustawy o działalności leczniczej można by zbagatelizować, gdyby nie przypuszczenie, że to dopiero początek oczekiwanych zmian w urzędowym języku resortu zdrowia.

Obecny minister wywodzi się z samorządu lekarskiego - piastował w Naczelnej Radzie Lekarskiej wiele zaszczytnych funkcji. Zaś samorząd lekarski od lat walczy z dziwolągami językowymi i odhumanizowaniem komunikatów. Na przykład zaleca lekarzom, żeby w kontaktach z pacjentami posługiwali słowami powszechnie znanymi, takimi jak ''pacjent'', ''leczenie'', ''szpital'', a nie tymi, które zapisano w oficjalnych dokumentach.

Lekarze krytykują hermetyczny styl, jakim posługuje się MZ i NFZ w oficjalnych kontaktach z nimi, pacjentami i kadrą zarządzającą placówek ochrony zdrowia.

Są przeciwko biurokratycznemu żargonowi, gdyż utrudnia on leczenie i prowadzi do ''dehumanizacji zawodu lekarza, powoduje zagubienie się chorego człowieka w labiryncie niezrozumiałych pojęć i nazw jednostek ochrony zdrowia (np. przedsiębiorstwo podmiotu leczniczego), utrudnia leczenie i otaczanie właściwą opieką wszystkich potrzebujących'' (stanowisko NRL nr 13/11/VI z 17 czerwca 2011 r. w sprawie używania języka polskiego w ochronie zdrowia).

Minister podziela ten krytyczny osąd (w latach 2001-2010 był prezesem; w 2010-2014 - wiceprezesem NRL). Musiał być więc zaskoczony, gdy NRL w stanowisku z 15 stycznia 2016 r. oprotestowała jego pomysł wykreślenia z ustawy ''podmiotu leczniczego'', ponieważ ''nie sprecyzowano czemu konkretnie ta zmiana miałaby służyć, tym bardziej, że od wejścia w życie ustawy upłynęło blisko pięć lat i w powszechnym użyciu dla określenia dotychczasowych zakładów opieki zdrowotnej przyjęła się nazwa podmiot leczniczy''.

Czy warto zapłacić za dobre słowo?
Ponadto NRL wskazała, że wyeliminowanie jednego pojęcia i zastąpienie go innym wymusi nie tylko zmianę regulaminów organizacyjnych i statutów podmiotów leczniczych, ale także skutkować będzie dodatkowymi kosztami związanymi ze zmianą używanych druków dokumentów, pieczątek, tablic informacyjnych itp.

Może i warto by było zapłać za to wszystko, gdyby zmiana nazewnictwa używanego w ochronie zdrowia objąć miała więcej ustaw i przyczynić się do lepszego zrozumienia urzędowych komunikatów. Bo teraz chyba nikt - oprócz urzędników, prawników i menedżerów z branży - nie wie, co decydenci chcą przekazać odbiorcom.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH